Wiem, ze to bedzie dlugi dzien! Przyszlam do biura o 8 rano, o 8:30 juz zjadlam lunch (tak, lunch, nie sniadanie), o 8:50 pozarlam paczke orzechow z ‘jedzeniowej szuflady’ i teraz patrze na swoja szuflade i zastanawiam sie na co jeszcze mam ochote….
Taka jedzeniowa szuflada w biurze to zbawienie! Chyba kazdy ma w biurze szuflade, gdzie chomikuje zarcie, mam racje?
Ja mam 4 szuflady. 2 male, i 2 duze. Male sa na papiery i tego typu biurowe rzeczy. Obydwie duze sa przeznaczone na jedzenie. W jednej jak widac krakersy, majonez, herbata, ciastka jakies tam….

W drugiej jeszcze dziwniejsze rzeczy. Czekolady, orzechy, rodzynki, maslo orzechowe, sol, kawy, rozne medykamenty (glownie na bol glowy…), skarpetki, snaki dla psa (!!!)…

Zdecydowanie chyba bede musiala w tych szufladach posprzatac…
Chyba zjem krakersy z maslem orzechowym. I poczekam na van z kanapkami, kolo 12 przyjezdza…
Tworzenie tego wpisu moje dzieci nazwalyby prokrastynacja. I mialyby racje. Mam duzo, bardzo duzo pracy, i zaleglosci, ale jakos sie nie moge pozbierac, wiec wynajduje sobie zajecia, ktore odwleka moment, gdy bede musiala zabrac sie za ten newsletter….
P.s. Victoria Secret ma 40% znizki…. 😉



