Pamietacie, jak pisalam o moich sasiadach z Bulgarii, ktorzy nawet dzien dobry nie mowia? Ktos w komentarzach napisal, ze oni ciezko sie do innych ludzi przekonuja i utrzymuja dystans. I tak bylo. Rowniez bariera jezykowa. Ale z czasem, od slowa do slowa, zaczelysmy sobie rozmawiac, zwlaszcza z zona, bo maz wciaz sie nie odzywa (ale mowi dzien dobry, raz sie nawet usmiechnal). Jej angielski jest srednio kiepski (ale jakos sobie radzi), jego pewnie jeszcze gorszy. Maja synka, ktory bardzo zaprzyjaznil sie z Ola, i duzo czasu razem spedzaja. Olka do nich biega, jak sie do mnie nie odzywa, lub jak mnie nie lubi, co sie zdarza bardzo czesto. Codziennie powiedzmy?
Dzisiaj slysze delikatne pukanie do drzwi. Chlopczyk sasiadki stoi pod drzwiami. I jakajac sie mowi, ze go mama wyrzucila z domu.
Zaprosilam go do srodka, i od slowa do slowa, z placzem (musialam go przytulic) mi powiedzial, ze nie chce wracac do domu, bo sie z mama poklocil, bo mama mu kaze ksiazki czytac, a on nie chce. Bo sa takie, taaaaakie grube!
Zaproponowalam, ze zapytam mame, czy moze u mnie pol godziny zostac, i ze razem ta ksiazke poczytamy. Zgodzil sie.
Mama drzwi otworzyla, i sie pozalila, ze mlody caly dzien siedzi przed telewizorem, nic robic nie chce, a jak sie nie bedzie uczyl, to jak zostanie w Anglii? I ze jej powiedzial, ze jej nie lubi. Bardzo nia to wstrzasnelo, bo jak mozna mamie tak powiedziec..?
Boze, pomyslalam sobie. Zeby Olka mi tylko takie rzeczy mowila! (od Oli uslyszalam juz chyba wszystko, swinia, spier…, szkoda, ze sie nie utopilas… ). Ale nic to, pytam, czy moze u mnie zostac, na co dostalam zgode. Wyniosla mi ksiazki. Okazalo sie, ze to wcale nie byla taaaaaaaka gruba ksiazka, 😀 tylko 5 ksiazeczek dla dzieci.
Wrocilam do domu, i zaczelismy sobie czytac. Na koniec wyznal mi, ze mnie lubi (ale nie mow Oli!), i ze bardzo mu sie podoba czytanie ze mna. Ja mu NIE powiedzialam, ze on mi przywrocil wiare w to, ze sa mile dzieci na swiecie, i ze bylo mi bardzo milo spedzic czas z dzieckiem, ktore mnie nie obraza, a w zamian robi to, o co go poprosze, i rozmawia ze mna milo na rozne tematy…
Czytanie chlopczyka bylo kiepskie. Ma 9 lat, w Anglii jest od roku. Zrozumiale, ze czytanie w obcym jezyku nie jest latwe. Wyznal mi rowniez, ze brzydko pisze. Zapytalam go, czy umie czytac i pisac po bulgarsku. Powiedzial mi, ze nie. A do szkoly w Bulgarii chodziles? zapytalam. Nie wiem, jaki tam jest system edukacyjny, i od ktorego roku zycia idzie sie do szkoly. W Anglii dzieci ida w wieku 4 lat. W wieku 5 lat ucza sie pisac i czytac. Ja pamietam do szkoly szlam jak mialam 8 lat chyba. Wiem, ze teraz to sie zmienilo.
Chlopiec do szkoly w Bulgarii chodzil. Ale pewnego dnia nauczyciel mu zgasil papierosa na przedramieniu. O tutaj – i mi pokazuje slad, czerwony, okragly.
Kilka razy go pytalam, czy dobrze zrozumialam.
I nauczyciel Ci to zrobil? pytam.
Tak. To sie zdarza czesto – dodal.
Co na to twoja mama? pytam zszokowana.
Mamy nie bylo, bo mieszkala juz w Anglii. Dziadek zabral mnie ze szkoly, i wiecej juz tam nie wrocilem.
Czy naprawde takie rzeczy dzieja sie wciaz w Europie?? Jestem zszokowana.




