Dzieci wyjechaly na wakacje, wiec mi wlaczyl sie syndrom wicia gniazda! Ha ha ha.
Najpierw zrobilam syrop z rabarbaru (z dzialki). Gotuje sie rabarbar z cukrem i woda, po czym odcedza. Powstaje cudowny syrop, ktory mozna dodac do wody, wody gazowanej, lub do ginu z tonikiem. Mniam!
Pozniej zrobilam olej czosnkowo-paprykowy. Sieka sie czosnek, papryczki czilli, wrzuca do butelki, zalewa olejem z oliwek, i po kilku dniach ma sie bardzo aromatyczny, pelen smaku olej.
Nastepnie zerwalam ziola z ogrodka. Drobno posiekalam. Z rozmarynu zrobilam olej rozmarynowy (sposob produkcji jak powyzej), reszte ususzylam. To samo z oregano. Trzeba bylo przyciac, bo sie nieco rozbujalo, wiec poobcinalam, i nie chcac wyrzucac, zasuszylam.

Mozna rowniez ziola swieze w tacce do robienia kostek lodowych upchac, zalac olejem, i bedzie jak znalazl do gotowania, tylko sie taka kostke wrzuca do garnka, i ma sie swieze ziola do obiadu. Ja w zamrazalniku nie mam miejsca, bo zamrazalnik jest pelen miesa i chleba. Tak, wiem… kto zamraza chleb… ale tutaj dobry chleb jest drogi, a ja takiego tostowego nie znosze. Wiec wieczorem ide do Waitrose, gdzie tuz przed zamknieciem sklepu maja chleb za pol ceny. Kupuje, i zamrazam.
A skoro juz o chlebie i o syndromie wicia gniazda, to od czasu do czasu mam takie porywy, ze sama pieke chleb. Zazwyczaj nie trwa to zbyt dlugo, moze ze dwa pieczenia, bo to jednak calodzienny proces, takie pieczenie chleba…. ale mam. Teraz naszlo mnie na cos zupelnie innego, i szalonego!
Postanowilam, ze bede piekla chleb na zakwasie.
Tutaj taki chleb na zakwasie to po prostu szal cial, wyzsze sfery, i w ogole najnowszy trend zdrowotny, bo taki chleb latwiej sie trawi i ma dobre bakterie.
A przeciez chleb na zakwasie to jest najstarszy sposob, w jaki nasze praprababki chleb piekly! Maka, woda i sol, i nic wiecej! Podobno taki zakwas podchwytuje wszystkie bakterie z powietrza, te, ktore nas otaczaja, i sa wszedzie.
Postanowilam zatem zrobic swoj wlasny zakwas, a pozniej upiec chleb. Bede sie dzielila po drodze jak mi idzie. Na razie jestem na poczatku podrozy.
Poczatkowo zajmuje okolo 7-9 dni aby zrobic zakwas. Ale jesli zrobi sie raz, wystarczy go po prostu regularnie ‘karmic’, i bedziemy go miec na cale zycie. A im starszy, tym lepszy chleb – smak sie z wiekiem wyrabia!
Jesli nie pieczemy czesto, na przyklad raz na tydzien, to wkladamy zakwas do lodowki, wtedy spowalnia sie prace bakterii, i nie trzeba go karmic codziennie. Wyciagamy na dzien przed planowanym pieczeniem, karmimy, i juz.
Jak to sie robi?
Wzielam 50g maki, i 50ml wody, lyzeczke soli. Wlasnie teraz zdalam sobie sprawe z tego, ze zapomnialam soli. Moze powinnam teraz dodac?
Wymieszalam, w sloiku, przykrylam recznikiem kuchennym, i zostawilam.
Dzien 2 – dodalam 50g maki, i 50g wody. Znow wymieszalam, i zostawilam do jutra. W tej chwili ma to konsystencje kleistej papki, nieco jak gluty (sorry!).

Jutro odejme 100g zakwasu, po czym nakarmie go 100g maki, i 100ml wody.
Bede pisala, jak idzie!

























