Musztardowe szpilki

Znalazlam w szafie ta sukienke w takim to dziwnym kolorze, niby zielony, z zoltymi podtonami, nie wiem, jak to opisac. Oliwkowy moze? I pomyslalam sobie, ze zaloze do niej moje nowe musztardowe szpilki.

Pasek ze zlotem i wielki naszyjnik, aby nieco buzie ozywic (nie jest to moj kolor, niestety).  Moze byc?

Ja tez jestem raczej piekna, prawda? 😀

Sezon dzialkowy

Sezon dzialkowy uwazam oficjalnie za otwarty! Tak wygladalo moje poletko wczoraj rano. Nic ciekawego, zgadzam sie. Zapuszczone po calej zimie. Na przednim planie, te male zielone, to pietruszka, jeszcze z zeszlego roku!! Marchewka i buraki tez sie uchowaly – kto by pomyslal, zle warzywa cala zime w ziemi przetrwaja, i beda sie do jedzenia nadawaly!

Wczoraj wypielilam maliny, szparagi, agrest, jagody oraz truskawki (truskawki beda tam, gdzie stoja drewniane klatki – czekaja na siatke, ktora ochroni owoce przed lapczywymi dziobami ptakow.

Wsadzilam rowniez cebule – w tym roku biala (w zeszlym roku mialam czerwona i zolta). Z czosnkiem daje sobie spokoj – dwa lata probowalam, i nigdy nic nie wychodzilo, nie warte to zachodu!

W tym roku na dzialce planuje miec ziemniaki, kukurydze, ktora swietnie rosla w zeszlym roku, zielona fasolke, bob, ktory uwielbiamy, kalarepki, jakies salaty…

W pracy mam mniej godzin, wiec w tym roku plany sa ze dzialka bedzie pokazowa – wreszcie! (ha ha ha. Kto powiedzial, ze nie mozna marzyc….)

Takie buty!

Nigdy nie mozna byc zbyt chudym. Lub zbyt bogatym. Lub miec zbyt wielu par butow. Chuda ani bogata nie jestem, wiec aby swoja teorie troche w zycie wprowadzic kupilam sobie nowe buty.

Czarne platformy, klasyka, w koncu zawsze sie przydadza, nie?

Szpilki w najmodniejszym ostatnio kolorze, musztardowym! Wszedzie go pelno. Kurtki, buty, torebki, plaszcze, bluzki i sukienki… wszedzie musztarda. Teraz tylko musze torebke dokupic, bo na razie mi do niczego nie pasuja.

Oraz cialowo-rozowe szpileczki, bo taki sliczny, metalowy cieniutki obcasik maja….

Niestety w najblizszym czasie nie zaloze zadnej pary, poniewaz robiac pedicure zacielam sie bardzo w palca, i chodzic normalnie nie moge, wiec szpilki przynajmniej na tydzien odpadaja!

40 dni postu

Zbliza sie post. Jesli dobrze pamietam, w czasie postu powinnismy zaprzestac robic lub spozywac cos, co lubimy. Mieso, alkohol, slodycze, silownia codziennie byc moze, nie wiem co tam jeszcze.

  1. Pytanie: czy macie jakiekolwiek, a jesli tak, to jakie postanowienia na post? Macie zamiar z czegos zrezygnowac? Robicie to co roku? Tylko w tym roku? Udaje sie Wam?
  2. Sugestia: byc moze zamiast tradycyjnego ‘postowania’, przygotujecie sobie wielka torbe (worek na smieci?), i codziennie wlozycie do niej jedna rzecz z domu, ktorej nie uzywacie, lub nie potrzebujecie. I na koniec postu torbe z 40 rzeczami oddacie bezdomnemu/do domu dziecka/do jakiejs organizacji charytatywnej?

Co myslicie?

Nowa szefowa

Od konca stycznia mam nowa szefowa, i jak na razie bardzo ja lubie. Dzisiaj na moim biurku zostawila karte, w ktorej mi podziekowala. Tak naprawde za to, ze wykonuje swoja prace! Jakze milo, prawda?

* Tlumaczenie:

Dziekuje Ci bardzo za to, ze pomoglas mi sie zaaklimatyzowac i za to, ze odpowiadasz na moje liczne pytania – i to w tym samym czasie, kiedy sama uczysz sie nowej pracy!

Naprawde doceniam Twoja wiedze i jestem bardzo wdzieczna za to, ze sie nia tak hojnie dzielisz.

Biuro nie byloby takie samo bez ciebie.

Aaaaw, slodkie!

Zabil sie chlopiec

Wczoraj Zuzia dowiedziala sie od kolezanki, ze chlopiec w jej klasie popelnil samobojstwo. Mial 16 lat 😦 

Nie wyobrazam sobie, przez co przechodza teraz jego rodzice. Jak tu dalej zyc po tym, gdy w taki sposob stracilo sie dziecko? Jest to niewyobrazalne, i niesamowicie przerazajace. Wyobrazam sobie, ze jego matka wyje gdzies w kacie… 

Niestety, bycie mlodym czlowiekiem dzisiaj wydaje sie byc niezwykle trudne. Presja wywierana na nastolatki przez media socjalne jest olbrzymia. Modne jest samookaleczanie sie – ciecie sobie ciala, rak, now, brzucha…. Przechodzilam przez to z obydwiema moimi corkami.

Myslenie o samobojstwie, piosenki z depresyjnymi tekstami, konta na Instagramie zachecajace i wrecz gloryfikujace samobojstwo sa liczne, a i proby samobojcze nie sa wcale takie rzadkie… Kolezanka Zuzi wziela mnostwo tabletek kilka miesiecy temu, wyladowala w szpitalu na plukanie zoladka. Inny kolega, rowniez z jej klasy, probowal sie zabic, na szczescie go uratowali, teraz musi byc pod opieka non stop, nawet spi z mama… ten chlopiec jest rowniez anoreksyczny. Bardzo inteligentny, przyjazni sie z Zuzia, Zuzia porownuje go do Stephen Hawking…. 

Ola przyjazni sie z grupka dzieci, ktore sie samookaleczaja, sa w depresji, maja rozne leki i problemy psychiczne, Ola rowniez zaplanowala swoje samobojstwo, dosyc szczegolowo… 

Przepraszam, ze tak smiertelnie u mnie, nie planowalam tego w taki sposob. Ale mysle, ze trzeba wiecej mowic o problemach psychicznych, zwlaszcza problemach mlodych ludzi. Smierc tego chlopca bardzo mna wstrzasnela. Zuzia jeszcze bardziej. Jest to o jedna smierc za duzo. 😦 

Porzucone dziecko

Umowilam sie z ciocia dziewczynek (siostra Matthew), ze zabierze Ole na miasto na cala niedziele. Bardzo sie ucieszylam, bo Zuzia pracuje w centrum handlowym w niedziele, od 10:30 do 17 nie ma jej w domu – tutaj dzieciaki w jej wieku zazwyczaj maja jakies weekendowe prace, wiec cieszylam sie, ze bede miala dzien dla siebie. Juz sobie zaplanowalam. W domu porzadek, wiec moge sie zrelaksowac (nie lubie, gdy jest balagan, stresuje mnie to,  oczywiscie przy dwojce nastolatek mam stresa caly czas, bo, jak to mawia moja Mama, ‘gdzie sie ruszy, tam sie proszy’). Najpierw pojade na silownie, pozniej prysznic, pyszna herbata, i zrobie sobie na kanapie maraton ogladania serialu, ktory ostatnio mnie wciagnal. Jakis dobry lunch… rozkosz.

Ciocia miala Ole po plywaniu odebrac, plywanie konczy sie o 11. O 11:04, chodzac na biezni, wyslalam sms: tak tylko sprawdzam, czy Ole odebralas…

Po 20 minutach telefon. Spanikowana ciocia dzwoni, bo to przeciez nie dzisiaj miala Ole odebrac, ale 24 marca, nie ma jej w domu, jest daleko, nie moze po nia pojechac, i co teraz??? Wiec zeszlam z biezni, wsiadlam w samochod, i pedem jade po dziecko, predkosc przekraczajac wielokrotnie. Wyobrazalam sobie wszelkie mozliwe koszmary, bo Ola malo dojrzala jest, a w glowie ma duzo glupich pomyslow: moze na pieszo do domu pojdzie? (daleko jest). Moze pojdzie sobie na spacer do pobliskiego lasku? Moze nauczycielka na policje zadzwonila?

Dojechalam na basen, Ola w podskokach do mnie podbiega. Nawet sie nie martwila, ze cioci tak dlugo nie ma, bo, jak to Ola okreslila: “ona sie i tak zawsze spoznia, wiec po prostu myslalam, ze przyjedzie pozniej. Teraz przynajmniej bede miala kolejne wspomnienie w glowie”.

 

 

Byl pogrzeb

Wczoraj bylam na pogrzebie. Weszlam w taki etap zycia, gdzie wiecej jest pogrzebow niz wesel, niestety. Pogrzeb byl meza kolezanki. Zostal zabity nozem w pociagu, na oczach swojego 14 letniego syna.

Pogrzeby w Anglii roznia sie znacznie od tych w Polsce. Przede wszystkim jest o wiele wiecej kremacji – nie wiem, jaki procent zmarlych jest kremowanych, a jaki grzebanych w ziemi, ja bylam na 5 pogrzebach chyba, i tylko jedna osoba byla pogrzebana, pozostali zostali skremowani.

Jedna ze wspolnych cech  jest chyba wysoka cena – podobno przecietna cena pogrzebu wraz ze stypa to okolo £9000 (45 tysiecy zlotych), wiadomo, w zaleznosci od majatku moze byc taniej, lub drozej.

W zwiazku z ogromnymi kosztami, wiele osob oplaca sobie pogrzeb jeszcze za zycia, firmy pogrzebowe oferuja specjalne pakiety, gdzie miesiecznie oplaca sie ‘skladke’.  Podobno jesli zemrze Ci sie przed splaceniem calych kosztow pogrzebu w takim pakiecie, to firma pogrzebowa doplaca reszte…

Nie jest niczym niezwyklym planowanie wlasnego pogrzebu. Co sie chce, a czego sie nie chce.

Bo pogrzeby w Anglii  sa bardziej osobiste niz te w Polsce. Rodzina planuje co sie bedzie dzialo – sa czytane wiersze, sa przemowienia – czlonkowie rodziny opowiadaja o zmarlym ciekawe historie, anegdoty, wspomnienia. Na wczorajszym pogrzebie dziewczynka spiewala piosenke o milosci. Na kazdym pogrzebie, na ktorym bylam, byla grana jakas piosenka – zazwyczaj jest to muzyka, ktora zmarly lubil. Na jednym pogrzebie, fana Dr Who, trumna byla niebieska, i w ksztalcie budki telefonicznej, i grano muzyke z Dr Who wlasnie…

W Polsce pogrzeb jest po to, aby zalowac i oplakiwac smierc – tutaj czesto podkresla sie, ze pogrzeb jest okazja do swiecenia zycia zmarlego, celebrowania jego/jej zycia. I jakos tak mniej ludzie placza – byc moze bierze sie to z angielskiej natury, gdzie nie wypada okazywac emocji publicznie.

Na wszystkich pogrzebach, na ktorych bylam nie bylo kwiatow – rodzina prosila o niekupowanie kwiatow, a w zamian o datki na okreslony cel. Bardzo dobry pomysl, moim zdaniem!

Po pogrzebie jest stypa, zazwyczaj w pubie. Co jest dostepne – jakie jedzenie, czy napoje i alkohol sa, czy trzeba sobie samemu kupowac – zalezy od rodziny. Bylam na stypie, gdzie byly dania gorace, i na zimno, alkohol i napoje oplacone przez rodzine, a bylam tez na takiej, gdzie podano tylko warzywa z dipem i to wszystko.

Podczas stypy czesto na ekranie sa pokazywane zdjecia zmarlej osoby, i gra muzyka.

A pozniej ludzie rozchodza sie do domu, i rodzina wreszcie ma czas na placz. Bo chyba po pogrzebie wlasnie najbardziej uderza fakt, ze to juz. To tyle. Koniec.