Dzisiaj szkola zamknieta, Zuzia wybrala sie na wycieczke nad morze z kolezanka, wiec wyjscia nie mialam, musialam Ole do pracy zabrac.
Ja sobie pracuje, Ola poszla do serwerowni (malutki pokoik obok, z komputerem sluzacym za nasz serwer).
– Ola, co robisz? pytam kontrolnie
– A nic, pisze sobie.
W pewnym momencie, po jakims czasie, Ola radosnie mi oswiadcza:
– Zobacz, mamusiu, moge z tego komputera korzystac!!
– Cooooo? pytam w szoku, bo wiem, ze komputera tam nie ma, tylko serwer, ktory zawsze jest zablokowany haslem
Wchodze do serwerowni, a tam komputer wlaczony, zalogowany jako admin, i Ola dumnie mi pokazuje, ze moze sobie na przyklad w internet wejsc!!!
W szoku stoje, patrze, jak to dziecko to zrobilo, jak sie zalogowala do serwera, nikt nie zna hasla z wyjatkiem firmy ktora zajmuje sie naszym IT…. hakerka ukryta, czy co?
Patrze na ekran, patrze, i widze, ze myszka zaczyna sie ruszac… okna sie zmieniaja… foldery otwieraja…
Zrozumialam, ze ktos z IT sie zdalnie zalogowal i cos tam robi.
Ufff!
Pozniej rozmawialam z chlopakiem z IT, ze smiechem opowiedzialam mu, co sie stalo, a on sie przyznal, ze Olka stracha im napedzila, bo tez widzieli, ze nagle ktos zaczyna im grzebac w serwerze, czego sie zupelnie nie spodziewali…
A zeby bylo jeszcze smieszniej, ktos wyslal nam maila, ze shakowali nam system, i wlasnie ta grozbe nasze IT probowalo rozgryzc i zbadac kiedy Ola gmerala im w serwerze 😀