Wybralysmy sie na weekend do Kent. Niedaleko White Cliffs of Dover (Biale Klify w Dover) – z Dover odchodza promy do Francji. W pewnym momencie dostalam wiadomosc na telefonie: witamy we Francji (pomimo, ze wciaz bylysmy w Anglii – pewnie telefon odebral sygnal z masztu we Francji).
Pogoda dopisala, na szczescie. Kamienista plaza, zeberka w nadmorskiej knajpce, prowadzonej przez Polke (mieli Tyskie w ofercie – pierwszy raz widzialam polskie piwo w restauracji – w sklepach z latwoscia mozna dostac, moja stacja benzynowa ma kilka rodzajow polskiego piwa, ale w restauracji jeszcze nigdy nie widzialam….)
Pare zdjec tutaj.