Pomidorow i ogorkow byl ci u mnie dostatek, przejesc nie moglam, wiec wymyslilam sobie, ze zrobie latwe przetwory. Z naciskiem na LATWE. Bo przetwory i pieczenie ciast to nie moja dzialka.
Wiec zrobilam suszone pomidory.

Male pomidorki przekroilam na pol, i rozlozylam na brytfance ‘ziarnkami’ do gory. Posypalam sola, pieprzem, i polalam oliwa z oliwek. Wsadzialm do piekarnika, i w 110 stopniach ‘pieklam’ przez 4 godziny. Po 2 godzinach nieco je pomieszalam, bo zaczely od dolu byc ‘przypieczone’. Podejrzewam, ze wieksze (normalne) pomidory przekrojone na pol zajelyby po prostu wiecej czasu.

Gotowe pomidorki wlozylam w sloik, dodalam rozmarynu, i zalalam oliwa z oliwek. Olej przejdzie zapachem rozmarynu, i bedzie przepyszny do maczania chleba, lub do smazenia. A pomidorki swietnie sie nadaja do salatek, albo na chlebie polozone, albo do kurczaka….

Zrobilam rowniez ogorki. Nie robie ‘kwaszonek’, ani innych takich, bo za duzo zachodu. Moj przepis niesamowicie prosty.
Ogorki na tarce starlam na plasterki. Dodalam cebule (tez z dzialki), i 6 zabkow czosnku. Posypalam 3 lyzkami soli, i porzadnie wymieszalam. 
Zrobilam zalewe: 1 szklanak wody, 1 szklanka octu, 1.5 szklanki cukru. Do tego dodalam nasiona koperku i kminu, oraz platki papryczki. Troche mi sie sypnelo, jak widac na zalaczonym obrazku, ale to nie szkodzi, bo po prostu ogorki beda ostrzejsze. 
Wymieszalam, zagotowalam przez 3 minuty, dopoki sie cukier nie rozpuscil. Wrzucilam ogorki.

Poczekalam 10 minut, i wszystko przelalam do sloja. Wstawilam do lodowki. Za 10 dni sprobuje, i dam Wam znac jak wyszly!