Brazylijskie przysmaki

 W podrozach najbardziej fascynuja mnie zawsze ludzie, to, jak zyja, i to co jedza. Jedzenie jest wielka czescia moich podrozy. Z Tajlandii przywiozlam wielka milosc do tom yum (zupa slodko kwasnia z krewetkami, lub kurczakiem), a tajskie curry regularnie gosci na moim stole (sama gotuje). W Japoni zakochalam sie w wegorzu. Tak dobrego nigdzie juz nie udalo mi sie sprobowac. Po wizycie w Meksyku jem ceviche kiedy tylko moge (jest to surowa ryba, marynowana w soku z cytryny. Jest to danie serwowane w wielu krajach Ameryki Poldniowej, i w kazdym kraju jest nieco inna wersja – w Peru sa to cienkie plasterki ryby, w Meksyku jest to ryba, czasem krewetki, posiekane drobniutko, podawane z drobno posiekanymi pomidorami, ogorkiem, i pietruszka).

W Brazylii smakowalo mi wiele rzeczy. Jedna z nich jest feijoada, danie z miesa i czarnej fasoli. Podawane z jakims zielonym warzywem, nie jestem pewna co to, i posypane kaszka z manioku – tapioka (czytaj ponizej).

20180407_15.46.40

Maniok to warzywo, jak ziemniak niejako, i z niego wyrabia sie tapioke – maczke z manioku.

Tapioka jest wykorzystywana powszechnie i wszedzie, do roznorakich dan, a maczka posypuje sie wiele dan. Z tapioki rowniez robi sie nalesniki, do srodka ktorych wklada sie szynke, pomidory, i inne ‘wkladki’. Zdjecie ponizej. Nalesniki z tapioki robione z jajkiem (nieco przypominajace nasze nalesniki) nazywaja sie krepioka.

0130

 Kolejna rzecza, ktora odkrylam w Brazylii jest owoc persymony, po portugalsku CAQUI. Po dlugim spacerze w upale usiadlam sobie w barze – bary tutaj wygladaja nieco inaczej niz w Polsce. Sam bar przewaznie jest maly, przed barem jest kilka wysokich stolikow, stolikow z krzeselkami, i ludzie siedza sobie na zewnatrz, rozmawiaja, pija caipirinia, i dobrze sie bawia. Zatem usiadlam przy stoliku na zewnatrz, a na stoliku stalo pudelko z owocami na sprzedaz, min. z mango i z czyms, co wygladalo jak pomidor. Bylam bardzo ciekawa, wiec kupilam jednego, i sprobowalam. Okazalo sie, ze to nie pomidor, tylko persymona. Smakuje bardzo slodko, jest soczysta, ale nie potrafie porownac jej do niczego innego, co jadlam w przeszlosci.

0037

A skoro juz o barach mowa, oto zdjecie ‘lokalnego’ baru (przy moim hoteliku). W barze tym sprzedaja (o ile dobrze pamietam) prawie 200 roznych rodzajow cachaca (narodowy akohol, jak wodka dla Polakow). Dwiescie!!!

 00631

0065

Skoro juz o alkoholach i o wodce, znalazlam w supermarkecie wodke zwana…. POLAK. Made in Brazil 😀 

0129

 Musze dodac, ze o ile piwo i cachaca sa bardzo tanie, wino jest o dziwo niesamowicie drogie, nawet w porownaniu z Anglia, ktora ma drogi alkohol.

Brazylia slynie, oczywiscie, z wolowiny. I musze Wam opisac restauracje, ktora jest wyjatkowa. Jest to tzw. ‘all you can eat’, czyli placi sie jedna cene, i mozna jesc do bolu. Jest bar salatkowy, w ktorym sa wszelakie rodzaje warzyw, serow, wielki blok parmezanu (metrowe kolo, nie przesadzam!), pomidory suszone, losos, i cala masa innych rzeczy. Sam bar salatkowy to uczta dla zmyslow. Ale glownym gwozdziem programu jest mieso. Kelnerzy nosza rozne rodzaje miesa nadziane na metalowe bolce – troche wieprzowiny, kielbaski, serduszka kurze, i wszelakie mozliwe rodzaje wolowiny – udziec, antrykot, roztbef, kark, poledwiczka, podchodza do stolikow i oferuja gosciom. Goscie na stole maja karteczke, po jednej stronie zielona (tak, poprosze wiecej miesa), po drugiej czerwona (na razie mam dosyc, potrzebuje przerwy. Wtedy kelnerzy do stolika nie podchodza, i nie oferuja jedzenia). Tak bardzo to dawno sie nie obzarlam. Nauczylam sie dwoch rzeczy po tej uczcie – po pierwsze znalazlam czesci wolowiny, ktore mi smakuja – nie jestem wielka fanka wolowiny, uwazam to mieso za suche i twarde. Do smaku przypadl mi rostbef i antrykot jako najbardziej miekkie. Po drugie nauczylam sie, ze bez wzgledu na to, jak wielkim fanem miesa sie jest, mieso moze sie przejesc po kilku godzinach 🙂 

0123

 

 

Copacabana i Ipanema

Slub slubem, a ja wracam do Brazylii. Przynajmniej na wspominki 🙂 

Ktoz nie slyszal o Copacabana! I kto nie zna piosenki ‘Dziewczyna z Ipanema’…. Otoz tak, udalo mi sie zobaczyc obydwie plaze! 

Copacabana jest starsza z dwoch plazy, Ipanema jest nowsza. W zwiazku z tym jest bardziej elegancka, drozsza, bardziej ekskluzywna. 

Pomijajac fakt bezpieczenstwa – podobno zdarzaja sie przypadki, gdzie podchodzi do ludzi zlodziej, i albo mu oddajesz swoje rzeczy, albo cie zastrzeli – i wcale nie watpie, ze to prawda, widzialam wielu uzbrojonych zolnierzy – z wielkimi karabinami – przechadzajacych sie wzdluz plazy – plaza w Rio to sposob zycia po prostu. W niedziele glowna ulice przy plazy zamyka sie dla ruchu samochodowego, po to, aby ludzie mogli jezdzic na rowerach, rolkach, chodzic na spacery, uprawiac sport… duzo ludzi gra w pilke – typowa gra polega na tym, ze w kolku podaje sie pilke, mozna uzywac kazdej czesci ciala, tylko nie rak. 

Ach, i kazdy nosi bardzo wciete bikini!  Tyle pup na raz nigdy nie widzialam! Nikt sie nie stresuje swoja sylwetka, czy cellulitem. Ludzie tutaj kochaja swoje ciala – przynajmniej tak to wyglada na plazy. I nikt nie nosi kostiumow jednoczesciowych – widzialam moze 3 przez caly pobyt w Brazylii. Moje ‘europejskie’ bikini wydawalo sie bardzo, bardzo konserwatywne… 

0119

Na plazy sprzedaja rozmaite przekaski, napoje, wlaczajac w to, oczywiscie, caipirinie, sprzedaja klapki, chusty, oraz kostiumy kapielowe 🙂 

0061

Mozna wynajac sobie za niewielkie pieniadze parasol i lezaczki, i spedzic caly dzien podziwiajac gole pupy i cudownie umiesnione orzechowe ciala mlodych Brazylijczykow….

Ipanema: 

00590060

Copacabana:

01170118Zwroccie uwage na charakterystyczny wzor na chodniku przy plazy. Znak rozpoznawczy. W Brazylii duzo jest burkowanych kamieniami chodnikow. Podobno dlatego, bo dawno temu (nie pamietam kiedy, przyznaje sie!) statki wywozily z Brazylii do Portugalii zloto. Przyplywajac do Brazylii potrzebny byl im balast, w zwiazku z czym przywozili z Portugalii…. kamienie. Wywalali te kamienie w Brazylii, i statki ladowali zlotem. Brazylia musiala cos robic z tymi kamieniami, i stad burkowane chodniki. 

 

Slub ksiecia Harry’ego i Meghan

Wlaczasz telewizor, a tu Harry i Meghan. Otwierasz lodowke, a tu Harry i Meghan.

Cala Anglia o niczym innym nie mowi, tylko o slubie angielskiego ksiecia i amerykanskiej, rozwiedzionej aktorki. Juz sluchac tego nie mozna.

Program 1 nadaje relacje na zywo. Sprzedawczynie w sklepach i panie w biurach ogladaja relacje na laptopach. Mamusie, ktore wziely dzieci na lekcje tenisa, ogladaja relacje na telefonach. Gazeta umiescila 30 stron (TRZYDZIESCI!!!) z kartkami narysowanymi przez lokalne dzieci, z gratulacjami dla pary krolewskiej. We wloskiej restauracji ‘Jamie’s Italian’ kazdy, kto ma na imie Harry lub Meghan moze zjesc obiad za darmo. Polskie radio w Londynie rozdaje rozmaite nagrody na haslo ‘SLUB’.

Cala Anglia o niczym innym nie mowi, tylko o slubie ksiecia Harry’ego i amerykanskiej aktorki Meghan. Sluchac tego nie mozna, ale przyznac trzeba, Anglicy kochaja swoja rodzine krolewska, i uwielbiaja fakt, ze kazda dziewczynka marzy o tym, aby zostac ksiezniczka, i historia Harry’ego i Meghan pokazuje, ze to jest mozliwe, ze zwykla dziewczyna MOZE zostac ksiezniczka. Lubi rowniez fakt, ze Meghan jest ‘ludzka’, otwarta, nie jest sztywna Angielka… 

Co z tego wyjdzie, czas pokaze. A ja sobie teraz usiade, i obejrze relacje (nagrana!) ze slubu, aby podziwiac suknie i kapelusze pan. Sto lat!

Chrystus Zbawiciel i ‘Glowa cukru’

Jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Rio de Janeiro jest figura Chrystusa Zbawiciela. Widac ja prawie z kazdego zakatka Rio, w nocy jest pieknie podswietlony, w dzien, gdy niebo nie jest pochmurne, widac jego rozpostarte ramiona na wiele kilometrow. Ma 30 metrow wysokosci, i stoi na 8metrowym cokole. 0105

Do figury Chrystusa mozna dojechac kolejka, lub autobusem. Myslalam sobie, ze w sumie po co, widac go pieknie z daleka… ale pojechalam. Nie zaluje, i goraco polecam. Sama figura robi niesamowite wrazenie z bliska, a widoki na cale Rio zapieraja dech w piersiach. Poniewaz bilety trzeba kupic minimum dzien wczesniej (nie mozna ‘na bramce’), olecam sprawdzic pogode – jesli jest pochmurno, nie ma sensu wjezdzac na gore, poniewaz albo nie zobaczymy panoramy Rio, albo nie zobaczymy glowy Chrystusa – moze byc ukryta w chmurach! Polecam rowniez wycieczke jak najwczesniej rano, zanim zwala sie tlumy turystow. Ja pojechalam okolo 10, i z minuty na minute widzialam, jak gestnieje masa turystow. Wiadomo, im mniej ludzi, tym ladniejsze zdjecia! 🙂 0108

Ponizej Chrystus oswietlony. Pomimo najszczerszych checi nie udalo mi sie zrobic dobrego zdjecia – figura wyglada jak plamka swiatla. Ale zapewniam Was, na zywo widac dokladnie charakterystyczny ksztalt.

0104

Widok na Rio. W tle ‘Glowa cukru’ (o czym za chwile)

0109

 

Drugim charakterystycznym ‘pomnikiem’ Rio jest Gora Cukrowa. Mozna na nia wjechac kolejka. Podobno gora tak sie nazywa, bo wyglada jak ‘sugar loaf’. Ja tam nie wiem. Ale widoki z gory sa cudowne, i warto poczekac na zachod slonca!!

0121

 

Po lewej stronie (rzad bialych swiatel) to slynna plaza Copacabana.01220120

Wycieczka po Rio czesc 1

Jednego dnia wybralam sie na darmowy spacer po Rio – przewodnik oprowadza grupe ludzi po Rio, opowiada o historii, o pomnikach, o widokach…. Wycieczka jest darmowa, na koniec daje sie napiwki. 

Budynek na zdjeciu ponizej  (w tle) jest bodajze 6 najbrzydszym budynkiem na swiecie. Trzeba przyznac, wyglada niepieknie. Jest to kosciol. Wybudowany w latach 60. Konstrukcja scian budynku pozwala na przewiew powietrza w srodku – rzeczywiscie przy 36 stopniowym upale w srodku bylo cudownie chlodno – bez zadnej klimatyzacji.

00270030

 

Obrzydliwy na zewnatrz, w srodku przepiekne mozaiki z kolorowego szkla. 

0029

Na przeciwko katedry sa wiezowce, wybudowane pozniej. Dwa z nich zostaly tak zbudowane, ze z odleglosci tworza krzyz. Taki hold oddany katedrze.

0031a

Kolejnym miejscem, ktore pokazal nam przewodnik, byly schody Selaron’a. Selaron pochodzil z Chile, i schody zrobione z kafelkow sa jego holdem dla Brazylijczykow. Selaron zaczal dekorowac schody przed swoim domem w 1990, obklejajac je kafelkami w kolorze zielonym i zoltym (kolor flagi brazylijskiej). Maly projekt rozrosl sie do rangi dziela sztuki – Selaron dekorowal coraz wiecej schodow, poczatkowo wykorzystujac kafelki znalezione na wysypiskach smieci, odpady z roznorakich projektow budowlanych… pozniej ludzie zaczeli przywozic kafelki z calego swiata. Dzisiaj jest 215 udekorowanych schodow, maja 125 metrow dlugosci, i sa pokryte 2000 kafelkami z ponad 60 krajow. Nie udalo mi sie znalezc kafelka z Polski, niestety.

Selaron utrzymywal, ze projekt skonczy sie w dniu jego smierci. Zmarl w 2013 roku.

0036

Ponizej Selaron we wlasnej osobie.

Photo_09042018_10_23_21

 

 

 

 

 

Witamy w Rio!

Zaprosze Was dzisiaj do kraju zielono-zoltej flagi, klapek japonek, futbolu, i Copa Cabana….. Zapraszam Was na wycieczke do Brazylii!!

Trzy tygodnie temu wrocilam, i wciaz jestem zachwycona!

Po dwunastogodzinnym locie wyladowalam w Rio de Janeiro! Zatrzymalam sie w malym hoteliku w dzielnicy artystow – Santa Teresa. Widok z mojego okna hotelowego…. 

0011

A przy sniadaniu towarzystwa dotrzymywal mi malutki koliber. Codziennie przylatywal i wypijal nektar z hibiskusa.

0013

 

Z Santa Teresa do centrum Rio wozil mnie Bonde – zolty tramwaj, ktory kiedys byl publicznym srodkiem transportu, teraz jest raczej atrakcja turystyczna. Podobno jezdzi po najstarszych torach ulicznych na swiecie! 

Na jednej z uliczek Santa Teresa zauwazylam ten przepiekny hold dla Bonde – obrazki tramwaju wykonane z potluczonej ceramiki.

0017

 

Slynnym widoczniem z Rio jest Bonde przejezdzajacy po tzw. Lapa Arch (Luki Lapa).  

0077Lapa jest dzielnica Rio, ktora w ciagu dnia jest piekna, ale za to w weekend wieczorem staje sie jedna wielka impreza!! 

W Lapa wlasnie spedzilam jeden z najbardziej niesamowitych wieczorow w Rio. Najpierw wybralam sie do klubu samby. Muzyka na zywo,  ludzie tancza na parkiecie, jedza i popijaja narodowy koktail – caipirinha (caipirinia). Caipirinha jest zrobiona z lokalnego alkoholu  – Cachaca. Lod, cachaca, cukier i sok z limonki. Voila, Caipirinia gotowa! Przepyszna. 

00550051

Maja bardzo ciekawy sposob wystawiania rachunku. Dostaje sie kartke, na ktorej kelner odhacza co sie zamawialo w ciagu wieczoru, a pozniej placi sie za wszystko w kasie. Dobry system, poniewaz podobno w niektorych miejscach zdarzaja sie sytuacje, gdzie kelnerzy probuja policzyc za drinki nigdy nie zamowione… 

0052

Po wyjsciu z klubu samby (narodowy taniec Brazylii) znalazlam sie na ulicy pelnej zycia nocnego – po obu stronach chodnika ciasno ustawione byly budki serwujace najrozmaitsze rodzaje jedenia, oraz alkohol – picie na ulicach w Brazylii jest legalne. Zatrzymalam sie przy jednej z budek, i zamowilam sobie caipirinha. Wlascicielka budki przygotowala drinka, pozniej wyszla z budki z drinkiem, litrowa butelka cachaca, podeszla do mnie, i kazala mi sprobowac. Po czym dolewala cachaca do drinka, tyle, ile chcialam. Mierzenie? Alez po co! Absolutnie nie. Miarka byl moj apetyt na to, jaki silny koktail ma byc. Powiem tylko tyle – po 3 drinkach nie pamietam, jak wrocilam do hotelu. A najlepsze jest to, ze kazdy koktail kosztowal 5 zlotych! Piec! 

Ulica zatloczona ludzmi, ktorzy jedza, pija, bawia sie i tancza. Nie stac Cie na wstep do klubu samby? Nie szkodzi. Bawmy sie na ulicy! Samba przyjdzie do ciebie! (ponizej na zdjeciu perkusista rozstawil swoj sprzet tuz obok wielkiej gory smieci, i gral. A ludzie tanczyli). O piatej rano tlumy byly tak samo wielkie jak o 22. 

0056

To byl niesamowity wieczor, nie przezylam czegos takiego jeszcze nigdy. Obserwowanie setek Brazylijczykow, tanczacych, bawiacych sie, spedzajacych cala noc na ulicy z przyjaciolmi, picie super mocnych koktaili siedzac na krawezniku – niesamowite przezycie. A co najciekawsze, Brazylijczycy duzo nie maja, ale sa generalnie ludzmi bardzo szczesliwymi, i – oczywiscie – lubiacymi sie bawic!