Wybralam sie do Wiednia na krotki weekend. Wracajac kupilam dzieciom czekoladki. Z Mozartem. Edukacyjne beda, pomyslalam.
Ola chciala wziac kilka do szkoly, zeby dac swoim przyjaciolkom. Ale jakos nie wziela.
Dzisiaj rano Zuzia zjadla pierwsza czekoladke, i mowi:
– One sa z alkoholem!
– Zatem nie zjedz zbyt wielu za jednym zamachem – doradzila jej madrze Ola
– Nie mozna sie opic czekoladkami chyba, co? – zastanawia sie Zuzia
Na co Ola z olbrzymia pewnoscia:
– Alez oczywiscie, ze mozna! Wiem, bo przeczytalam w jednej ksiazce (historyjki dla dzieci, dodam).
Pozniej w samochodzie Ola mowi do mnie:
– Dobrze, ze nie wzielam ich do szkoly, tych czekoladek, bo pan dyrektor by napisal ci nagane, ze chcesz dzieci w szkole opijac!