Czy cena wzrosnie?

Tlumacze dzieciom, co sie dzieje i o co chodzi z Brexit – jakie moga byc skutki, co sie moze stac, ze funt potanial, i w zwiazku z tym wszystko jest drozsze. Ola mysli, mysli, w koncu nie wytrzymala i musiala swoj najwazniejszy dylemat unijny rozwiac, i pyta:

– A czy w Poundland (sklep, gdzie wszystko kosztuje jednego funta; ulubione miejsce Oli na calym swiecie) wszystko wciaz bedzie po funcie, czy tez bedzie drozsze?

– Caly czas bedzie po funcie.

– Fju! No to nie ma sprawy!

I to by bylo na tyle, wyjscie z Unii na 10letnia Ole nie wplynie, bo w Poundlandzie wciaz za funta beda sprzedawac 😀

Referendum. Dzisiaj.

Dzisiaj referendum. Na temat tego, czy Anglia powinna zostac w Unii, czy tez nie.

Referendum, ktore niemalze rozlamalo kraj na dwa obozy. Ktore podzielilo rodziny. Doprowadzilo do zagorzalych dyskusji. Sklocilo przyjaciol. Referendum, ktorym zyje cala Anglia – nawet ci, ktorzy polityka zazwyczaj sie nie interesuja.

Ja glosowac nie moge. Ale bardzo spodobal mi sie status na facebook jednej mojej znajomej. Napisala ona tak:

Chcialabym tylko przypomniec, ze jestem imigrantka. Podatek dochodowy, ktore placa, spokojnie pokrylyby zasilki dla jednej angielskiej rodziny.

Nic dodac, nic ujac 🙂

Sezon na grilla

Zangielszczylam sie o 10% dzisiaj. Kupilam grilla.

Grilowanie to ulubiona rozrywka Anglikow. Cztery razy do roku, kiedy zdarza sie na Wyspie slonce, Anglicy wyciagaja grila. Kobiety przygotowuja salatke, saczac biale wino, a mezczyzni, zlopiac piwo, grilluja mieso. Tak to juz jest, w kulturze zakorzenione, role podzielone….

Zatem dzisiaj kupilam grila, bo pomyslalam sobie, ze skoro ogrod juz jest uprzatniety, to i grill sie przyda. Zamiast siedziec w kuchni bede siedziala w ogrodzie i piekla kurczaka. I saczyla wino, oczywiscie! No i przyjaciol zaprosze, imprezy ogrodowe sie beda odbywaly, w ogole zycie sie odmieni, bo grilla kupilam!

Problem polega na tym, ze ja nie lubie grillowanego miesa. Ok. Zeby nie miec uczucia, ze zmarnowalam pieniadze, bedziemy grillowac krewetki. I rybe. I kielbase, a co! 🙂

A to moj ogrod na dzien dzisiejszy. Z Piegusem w planie pierwszym.

20160617_13.29.12

Ktore to moje?

Ola musi zaniesc do szkoly swoje zdjecie z okresu niemowlecego. Przyniosla mi album, i pyta, czy moge jej to zdjecie wydrukowac – wybrala jedno, gdzie niemowleca buzka slodko sie usmiecha.

Ok, dobrze, wydrukuje Ci to.

A inne tez moge jej wydrukowac? pyta.

No moge.

Zaczelysmy album ogladac, fotki z Bozego Narodzenia – malutka Zuzia ja trzyma na rekach… Tatus ja kapie…. cala trojka, Zuzia, starszy kuzyn i Ola… Ciocia ja przytula… Babcia karmi…. Ogladamy sobie, wspominamy stare czasy, mowimy, jak to Ola slodko wygladala…

W pewnym momencie dostrzeglam date. 2004… Zaraz, zaraz, Ola urodzila sie w 2006! Zaczelam sie blizej przygladac… no tak, wlosy za jasne, i ten dzidzius w ogole wyglada nieco podobnie do kuzyna Oli, urodzonego w 2004 roku wlasnie!!

Ze Ola siebie nie poznala, to raczej normalne. Ale ze ja wlasnej corki nie rozpoznalam, to chyba powinnam sie wsydzic? Ale wszystkie te niemowlaki naprawde wygladaja podobnie!! 😀

Zabil ja alkohol

Byla wielka. Tlusta byla. I glosna. Przenosila sie z kata w kat. Od sciany do okna, od okna do kanapy. Denerwowala mnie niesamowicie. Kilka razy probowalam ja walnac. Niestety, pomimo swojej tuszy poruszala sie za szybko. Nigdy mi sie nie udalo.

Az do dzisiaj. Zaczal sie mecz, Anglia – Walia. Otworzylam butelke piwa, postawilam na stole. I to ja zgubilo. Przyssala sie do butelki. Przestala zauwazac swiat dookola siebie. Stracila czujnosc na chwile, zafascynowana slodko-gorzkim smakiem alkoholu. Cala oddala sie konsumpcji napitku. Wtedy mi sie udalo. W koncu ja trafilam. Kapciem.

Tak zginela mucha alkoholiczka. Powiecie – to ty ja zabilas. Kapciem… ale to nie jest prawda. Gdyby sie nie opila, nie stracilaby czujnosci. Zabil ja alkohol.

Znow o farbie

A skoro juz mi tak pomagacie w wyborach (wyglada na to, ze czytelnicy mi dom urzadzaja 😉 ) to poprosze o Wasze opinie na temat farby.

Bezowa, czy szara? Pozniej napisze wiecej o tych farbach, ale najpierw ciekawa jestem, ktora sie Wam bardziej podoba. Podejrzewam rowniez, ze uslysze kilka praktycznych porad (jak na temat podlogi 😀 )

Zdjecia sa w swietle naturalnym i sztucznym, kazde w dwoch roznych ujeciach.

Szarosc? Bez?

Paint

Cyganska robota

A oto i wyniki cyganskiej roboty…

Przed. Jak widac, krzaczyska porzadne. Zdjecie zrobione z pierwszego pietra.

W trakcie. Na ziemi czubek jednego z drzew.

Kolejny pien – to ten, ktory potlukl mi doniczki. Podobnej wielkosci lezy u sasiada (wciaz… dobrze, ze sasiad nie narzeka)

Efekt koncowy. Tak naprawde na zdjeciu nie widac, jak okropnie drzewa wygladaja.

Jak mnie Cygan wyrolowal.

Cyganom sie nie ufa. Tak mi kazdy mowil.

Wpadla jeden taki do mnie do ogrodu. Nawet nie wiedzialam, ze to Cygan. Wygladal na Anglika. Takiego zulowatego troche. Ale absolutnie nie na Cygana. Ale byl Cyganem, bo moj sasiad tak powiedzial. Rowniez dziewczyna Cygana na pytanie, skad pochodzi, odpowiedziala:

– Moja matka handlowala wisiorkami i kwiatuszkami… i z kart wrozyla…. wiec chyba jest we mnie troche Cyganki…

Zatem ten Cygan wpadl do ogrodu, popatrzyl na moje przerosniete trzewa (zdjecia wrzuce moze jutro), i mowi tak:

– Pracuje u Twojej sasiadki, tam (wskazuje na tyl domu). Sasiadka chcialaby troche wiecej slonca w swoim ogrodzie, wiec ja moglbym te galezie przyciac tu, i tu, pieknie je wyrownac, zrobic Ci cudny zywoplot….

– I ona za to zaplaci? pytam zdumiona poswieceniem sasiadki – wszystko, byle tylko miec wiecej slonca?

– A nie, to ty musisz zaplacic.

– Ile?

– £150. I wszystkie smieci tez wywioze.

Cena wydala mi sie rozsadna, bo krzaki naprawde wielkie – z piec metrow moze na wysokosc? Zgodzilam sie. Dwoch znajomych mnie ostrzegalo – tylko nie plac im, dopoki wszystkiego nie skoncza!

Cygan przyprowadzil brata, i we dwoje wzieli sie do roboty.

Po obcieciu kilku galezi Cygan mowi:

– Potrzebuje troche kasy, zeby za wysypisko zaplacic.

– Absolutnie nie. Nie zaplace Ci, dopoki nie skonczycie.

Po pieciu minutach dyskusji niechetnie ustapil.

Po godzinie przyjechala kobieta, w ciazy, z dwojka dzieci. Zaczela sie awanturowac pod moim domem. Domyslilam sie, ze to dziewczyna Cygana byla. Z chlopakiem sie klocila. Drugi Cygan prosi o telefon – bo do zony musi zadzwonic, zeby wieksza pile przywiozla. A co, swojego telefonu nie masz? Nie mial przy sobie. Ciezarna Cyganka swoim zaczela machac, ze bateria jej siadla, wiec nie moze swojego telefonu pozyczyc.

Pelna podejrzen sie zrobilam, i nie bardzo chcialam im dawac swoj telefon komorkowy. Dalam mu stacjonarny.

Galezie obcinali. Beznadziejnie. Moje drzewa wygladaja jakby wielki sztorm je zniszczyl. “Przeciez tylko £150 zaplacilas!” skwitowal Cygan moj niesmialy komentarz, ze one ladnie raczej nie wygladaja. Potlukli mi doniczki. Polamali kwiatki. W koncu zaczeli zbierac to, co scieli. Zebrali polowe, a ze juz pozno bylo, powiedzieli, ze rano przyjada. Oczywiscie poprosili o pieniadze, zeby ‘za wysypisko zaplacic’. (Dla wyjasnienia – znajomi mnie zapewnili pozniej, ze oni te galezie wywala gdzies w lesie, i tyle beda moje galezie wysypisko widzialy).

Dalam im £100.

Rano przyjechali. Zgarneli wiekszosc smieci. Ja musialam isc. Zostal im jeszcze jeden wielki pien u sasiada. Taki na dwa metry wysoki, moze wiecej. Duzy. Cyganka domaga sie zaplaty. Ja patrze niepewnie na ten pien. Ona zaczyna sie wydzierac, ze wiekszosc juz mi zabrali, ze oni u sasiadki pracuja, a ja wciaz im nie wierze.

Musialam isc.

Dalam im reszte pieniedzy, myslac sobie, ze przeciez zostal im tylko jeden pien. Reszte zabrali, no przeciez chyba nie zostawia juz tego jednego, nie beda az tacy nieslowni?

Musialam isc. Dalam im pieniadze. Wrocilam. Pien wciaz lezy. Trzy dni pozniej. Cygan moich telefonow nie odbiera.

Nie wiem, co teraz zrobie, bo nie mam pily elektrycznej. A pien jest gruby. Nie wiem, czy dam rade reczna pila piciac, i zataszczyc do samochodu, zeby na wysypisko wywiezc.

Cyganom sie nie ufa. Tak mi kazdy mowil. Byc moze kazdy mial racje…

Odswiezona szopa

Skoro juz po domowemu, to jeszcze jeden wpis. Zupelnie jakbym zbyt duzo czasu miala, rzucilam sie do Wickes (sklep, w ktorym sprzedaja rozmaite materialy budowlane) i kupilam bejce do drewna Bo akurat promocje mieli, kup jedna druga dostaniesz za darmo. A jak juz kupilam, to sie od razu do malowania szopy rzucilam. Szopa, jak widac na zalaczonym obrazku, bardzo malowania juz sie domagala. Wygladala na troche wiekowa.

20160530_12.53.01A zobaczcie, jak odmlodniala! Jaka sie stylowa zrobila! To dopiero jedna warstwa, musze jeszcze druga rzucic. Ale efekt i tak jest!

Niestety, przy malowaniu pergoli okazalo sie, ze drewno, ktore myslalam, ze jest sprochniale, bo go nie chronilam przed deszczem, tak naprawde jest przezarte przez korniki…. 😦 Kilka lat moze jeszcze pergola postoi… za rok kwiatki dookola niej posadze, zeby pieknie bylo. Na razie zolte roze zupelnie inny wymiar przybraly na tle ciemnej pergoli.