Dzisiaj przeskrobalam, i to sporo przeskrobalam!
Poszlam do sklepu kupic farbe do malowania przedpokoju. Wybralam trzy kolorki, ktore wydawaly mi sie ladne. Ale wiadomo, farba inaczej wyglada na obazku, inaczej w puszce, a jeszcze inaczej na scianie, i to w zaleznosci od polozenia pokoju (czy wschod, czy polnoc, itp.).
Chcac miec nieco lepsze pojecie na temat wygladu farby wlozylam trzy wybrane farby (puszki po 5 litrow kazda) do wozka. Poszlam sobie w alejke, ktora byla w miare cicha, i otworzylam dwie z farb. ‘Palone Migdaly’ mniej mi sie podobaly niz ‘Oberwanie Chmury’, wiec zamknelam ‘migdaly’, zeby je na polke odlozyc. Chmury zostawilam otwarte, bo chcialam porownac z ‘Bialym Pieprzem’, ktory czekal w wozku.
Odstawilam Migdaly, i w tym momencie nagle jak sie puszka nie przewroci, jak nie rypnie, jak sie cale piec litrow farby nie rozleje gesta mazia po wozku, po podlodze, po moich butach, po torebce, ktora byla w wozku!! Kto by pomyslal, ze 5 litrow farby to tak duzo!
Spanikowalam. Rozejrzalam sie, nikt nie widzial, co sie stalo. Rozwazylam ucieczke w ciszy, udawanie, ze to nie ja. Ale zwazywszy, ze buciki cale w farbie byly, i slady zostawialy, chyba by mi sie nie udalo nikogo oszukac. Potem sie jeszcze poslizgnelam, rozmazujac ten balagan jeszcze bardziej.
Wybralam opcje numer 2. Poszlam do kasy, i mowie:
– Jak tak moze byc, puszki z farba otwarte na polkach macie, prawie sie zabilam, bo sie poslizgnelam!! (wiem, troche za duzo dramatyzmu…)
Nie robilam zbyt wielkiego zamieszania, bo balam sie, ze zaraz sprawdza nagranie z kamer. I ewidentie byloby widac, ze to ja otworzylam ta farbe, a nie, ze byla juz otwarta.
Powiedzial pan, ze zaraz mi cos przyniesie, zebym sobie mogla buciki wyczyscic. Stoje, i czekam, i serce mi wali jak oszalale, bo caly czas sie boje, ze sprawdza nagranie z kamer.
Dali mi reczniki papierowe do bucikow. Wycieralam, patrzac jak pracownik wysypuje ziemie na farbe, i sprzata caly ten balagan. Szkoda mi go bylo, bardzo, ale nie moglam pomocy zaoferowac, bo wygladaloby to podejrzanie.
Wytarlam pantofelki, zlapalam nowe puszki z farba, i jak najszybciej zwialam ze sklepu. Dodam, ze “Bialego Pieprzu” juz nie osmielilam sie otorzyc, i zakupilam Oberwanie chmury, ktore sie hojnie po ziemi rozlalo. Jak z oberwanej chmury.
