Slepy jest?

Rano wyjezdzamy do szkoly, hydraulik z asystentem sie nie pojawil. Ustalilam z nim, ze zostawie okno uchylone w pokoju dzieci, zeby mogl oknem do domu wejsc.

Poniewaz juz ich troche znam, i wiem, ze niszcza wszystko, co im stanie na drodze, poniewaz nie mysla o takich drobiazgach, daje mu instrukcje: tylko uwazaj prosze na te wszystkie zabawki zlozone pod oknem, zebys ich nie polamal za bardzo jak bedziesz wskakiwal do pokoju.

Skonczylam rozmowe, a Ola rezolutnie pyta:

– A co on, slepy jest?

A tymczasem trzeba rozwiazac problem z kontenerem na gruz, ktory stoi na ulicy. Dzis sie dowiedzialam, ze cofneli mi licencje pozwalajaca aby kontener stal na ulicy, bo odbywaja sie ‘nielegalne czynnosci’ obok kontenera. Co to za ‘nielegalne czynnosci’ tego nie wie nikt. Nie wie firma dostarczajaca kontener, nie wie urzad miasta, ktory licencje cofnal, nie wiem ja. Zakladam, ze nie chodzi raczej o seks uprawiany przy moim kontenerze przez pijanych imprezowiczow wracajacych z klubu nad ranem. Nie to, ze uprawiaja, tudziez nic mi na ten temat nie wiadomo nawet jesli. Ale jakie nielegalne czynnosci? Jak sie dowiem, to napisze.

 

Scysja z murarzem

Od jakiegos czasu moj dom to plac budowy. Przeksztalcam strych na sypialnie. Wkrotce wrzuce pare zdjec. Teraz tylko szybka historia, ktora wydarzyla sie dzisiaj.

Poniewaz nie mam zadnego doswiadczenia w nadzorowaniu robot budowlanych, no i czasu tez nie mam zbyt wiele, zatrudnilam firme, ktora zajmuje sie wszystkim od poczatku do konca. Oczywiscie place za to, i to duzo.

Codziennie w moim domu pracuja Chris i Billie. Chris jest szefem na codzien. To z nim ustalam, gdzie bedzie sciana lazienki, okna, czym beda oblozone sciany na zewnatrz. Co tydzien wpada kierownik budowy, Bob. Z nim ustalam na przyklad pozycje schodow. Od czasu do czasu przyjezdzaja podwykonawcy – od dachu, hydraulik, elektryk. Dzisiaj przyjechali murarze.

Mieszkam w centrum miasta. Nie mam wielkiego ogrodu. Nie mam ogrodka przed domem. Przyjechaly cegly. Murarz chce je na ulicy rozkladac. Ja mu na to, ze nie moze, bo dostaniemy mandat. A ze nie mozna na ulicy wiem, bo podobny problem mialam z kontenerem na odpadki. Trzeba miec pozwolenie od urzedu miasta.

Murarz na to: no to gdzie to mam rozlozyc?

Wnies na gore ile mozesz, radze mu, a reszte musisz gdzies przy moim domu poupychac. Ale na ulicy absolutnie nie.

Murarz sie wkurzyl. Zaczal rzucac kur…ami, ze on moze w takim razie pojechac do domu, ze co on tutaj k..wa robi, ze nic ku..wa nie jest gotowe, ze miala byc betoniarka, a nie ma, itp, itd.

Chris zgrabnie w tym momencie wkroczyl, i mowi: jest jak jest, to nie jest wina tej pani, wiec musimy sobie poradzic jakos. Po czym dodal, do mnie: moze pani juz jechac, ja sie tym zajme.

Pojechalam, bo do pracy juz spozniona bylam.

Ale zadzwonilam do Bob’a, zeby mu opowiedziec o calej sytuacji i sie poskarzyc. Bob przeprosil, i powiedzial, ze porozmawia z murarzem.

Myslalam, ze to juz koniec historii.

A tu wieczorem dzwoni telefon. Dobry wieczor. Tutaj Ian. Ja dzisiaj bylem, ja chcialem przeprosic, tak nie powinienem, bardzo mi przykro…

Szczeka mi opadla. Nie spodziewalam sie. Podejrzewam, ze Ian i tak mnie szczerze nienawidzi, bo zjebke dostal od Boba i musial przeprosic, podejrzewam, ze obsikal wszystkie cegly i naplul mi do mleka w lodowce. Ale nie jest to wazne. Wazne jest to, ze za jakosc sie placi. Strych bedzie mnie duzo kosztowal. Ale mam swiadomosc, ze koncowy produkt bedzie wysokiej jakosci, bo robi go firma, ktorej zalezy na reputacji. Ktora dba o klienta do tego stopnia, ze murarz dzwoni, aby przeprosic za swoje zachowanie. Zeby klient czul sie doceniony. Firma, ktora zostawia po sobie porzadek (ogrodek mi zamiataja, bo wiory z drewna cietego nalecialy; albo jak z kominka wypadly szczatki cegiel do duzego pokoju, i zmartwiona nieco zapytalam, czy to normalne, to tez zaoferowali, ze zaraz to posprzataja). Firma, ktora stawia mnie i moje potrzeby na pierwszym miejscu. Jestem pod wrazeniem.