Śpieszmy się

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widziec naprawde zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

ks. Jan Twardowski

Jak naprawic psa

Ola przyniosla do domu gliniana wersje Piegusa (naszego psa), ktora ulepila z dziadkiem. Niestety, Piegusowi urwala sie noga.

Dziecko z ufnoscia przyszlo do swojej ulubionej matki (ulubionej, bo innej nie ma, z braku wyboru Matka zostaje Matka Roku co roku) i poprosilo o przyklejenie nogi.

Matka super klej wziela, z zapalem zlapala psa, zeby mu lape przykleic.

Niestety. Urwalo sie ucho.

Ola nie rozumiala, dlaczego matka zaczela sie smiac. Humor calej sytuacji jakos jej bokiem przeszedl. Dziecko siedzi z buzia w podkowke, i nieufnie patrzy na matke, ktora przekonuje, ze nie szkodzi, ucho tez sie przyklei!

Nawet nie wiem, jak to sie stalo. Kiedy z najwieksza uwaga, starannoscia i delikatnoscia podnioslam psa, zeby mu ucho przykleic, ogon tez odlecial.

Ola zanosi sie lzami. Matka zanosi sie smiechem.

Biedny pies, przyszedl do szpitala ze zlamana lapa, i zamiast sie wyleczyc to stracil ucho i ogon…

Kiedy ostrzeglam Ole, ze moze powinna Piegusa zabrac z moich dloni zanim straci kolejne czesci ciala Ola niesmialo rowniez sie usmiechnela. I chociaz psa udalo sie posklejac, i Ola cala sytuacje uznala – w koncu – za dosyc zabawna, mysle, ze Szpital Matki pozostanie pusty przez jakis czas….