Jakie jest (podobno) najwieksze lotnisko na swiecie? To, na ktorym wyladowalysmy w czwartek. Atlanta, Georgia. Rzeczywiscie, jest olbrzymie, ciagnie sie milami.
Celnik, ktory wpuscil nas na ziemie amerykanskie okazal sie niezwykle milym czlowiekiem. Nie dosc, ze przystojny jak nie wiem co, to w dodatku bardzo uczynny. Pyta sie, na jak dlugo do US lecimy. Na jedna noc, mowie. W jakim celu? Aby odwiedzic Red Lobster, zazartowalam. Red Lobster to restauracja, serwujaca owoce morza, i Zuzia sie totalnie uparla, ze musimy tam pojechac, bez wzgledu na wszystko. Celnik sam z siebie, zupelnie nieproszony, sprawdzil nam adres do najblizszej restauracji, numer telefou, i ostrzegl, zeby taksowkarzowi zaplacic gotowka, a nie karta, bo bardzo oszukuja.
W Atlancie mialysmy przystanek, dosyc dlugi (16 godzin), wiec zatrzymalysmy sie w jednym z licznych hoteli otaczajacych lotnisko. Wynalazek swietny – ziemie dookola lotniska usypane sa hotelami roznych kategorii, do ktorych pasazerow dowoza darmowe minibusy.
Nasz hotel byl tani. I to bylo widac. Korytarz wygladal jak korytarz wiezienny, pokoj czysty, ale bez zadnych udogodnien zbednych. Z tego, co widzialam, to w wiekszosci goscmi byli ludzie czarni, i robotnicy. No i my.
Aby corce przyjemnosc sprawic, zmeczone jak nie wiem co, ale wleczemy sie do Red Lobster. Godzina 21:30, dla nas to juz 1.30 nad ranem, ale nic, jedziemy! Taksi w jedna strone $20. Zuzia zamowila sobie ogromna porcje kraba, Ola rowniez – dostala nogi kraba, ze szczypcami, i musiala sobie sama mieso wydlubywac. Przyznaje, bylam z niej dumna za odwage! Ja wzielam sobie tylko przystawke, ktora byla wielkosci obiadu – grzyby faszerowane owocami morza, krewetki panierowane w kokosie, oraz krewetki z sosem chili. Rachunek wynosi niecale $60. Wracamy do hotelu. Padnieta, od razu zasypiam. Budze sie o 3 rano. Jet lag. Nie moge juz zasnac. Odbije sie to pozniej, jak juz wyladujemy w Maksyku, w Los Cabos.
Przystawka wielkosci dania glownego. Posrodku grzybki, z prawej (obok truskawkowego daiquiri ) krewetki kokosowe, z lewej krewetki z sosem chilli.
Ola zastanawia sie, jak toto sie je.






