Zuzi wyskoczyl pypec na nodze. Nastolatka, to i bardzo sie tym przejmowala, bo to brzydko wyglada… W dodatku jakas ropa zaczela z tego wyplywac.
Poszlysmy do lekarza, ktory nie mial pojecia, co to jest, wiec dal skierowanie do dermatologa. Po dwoch tygodniach wizyta zostala wyznaczona. Pojechalysmy.
Siedzimy w poczekalni, Zuzia biedna cala w nerwach, bo co jak lekarze bedzie MEZCZYZNA???
Byla kobieta. Obejrzala, i mowi, ze mamy dwie opcje: albo may wycinek pobrac i biopsje zrobic, albo od razu cale wyciachac.
– Od razu cale! bez wahania oswiadcza Zuzia.
Dermatolog z niedowierzaniem popatrzyla, upewnila sie, ze Zuzia na pewno chce, i zabrala sie do roboty, oswiadczajac przy tym, ze zazwyczaj to jest na odwrot, to ona musi pacjentow przekonywac, zeby cos wyciac.
Zuzia rozlozyla sie na kozetce w gabinecie, dostala znieczulenie miejscowe, pani dermatolog rozkazala mi usiasc (bo ludzie mdleja, jak to widza, a ja nie chce sie zajmowac pacjentka i jej mdlejaca matka…) za skalpel zlapala, ciach ciach, i skonczone. Potem tylko szwy, i do domu.
Po kilku dniach przyszedl list od dermatologa, skorowany do Zuzi, kopia do lekarza ogolnego, gdzie posrod medycznych opisow pani napisala:
“Musze powiedziec, ze Zuzanna zniosla zabieg bardzo dobrze, o wiele lepiej niz wielu doroslych, co mnie niezwykle zaskoczylo”
Zawsze wiedzialam, ze Zuzia jest hardkorowa!