Gdzie rosnie makaron?

Nie mam glupich dzieci. Naprawde nie. W szkole obie radza sobie swietnie. Duzo wiedza o swiecie. Wiedza nawet co to jest wegiel, i ze wklada sie go do pieca (a skad ona zna slowo PIEC???).

Mlodsza bardziej bystra ode mnie. Na przyklad ja mowie: Zawsze sie grzebiesz i wszystko robisz wolno!! Na co ona mi ze stoickim spokoje odpowiada: To jest to samo….

Starsza oczytana bardzo, matematycznie uzdolniona, historie tez troche zna….

Wiec rece mi totalnie opadly dzisiaj, jak moja DWUNASTOLETNIA corka pyta:

– A makaron to gdzie rosnie, na drzewach???

No zesz ty!

Wiec zagonilam do ksiazek kucharskich:

– Masz znalezc, jak sie robi makaron!! I to nie w internecie, ale w KSIAZCE masz mi pokazac!

– Ale ja wiem, jak sie gotuje makaron! Ja chce wiedziec, gdzie on rosnie! – protestuje nieletnia.

Rece mi opadly ponownie.

Ale nie popuscilam.

Po krotkich poszukiwaniach Zuzia z szokiem wykrzyknela:

– Co???!!!! Makaron sie robi z ciasta??

Duh!

———————————–

Dodatek.

Dziecko mialo racje!!! Spagetti obrodzilo!

Spodnie od projektanta

Takie oto znalazlam niedawno w sklepie. Mialy wyciete metki, wiec nie wiem, jaki geniusz je zaprojektowal, ale pomyslalam, ze zamiast wydawac kilkaset funtow, sama sobie takie moge zrobic, wystarczy ze zajrze do pudelka z artykulami do plastyki moich dzieci.

A jakie one praktyczne, prac nie trzeba, wystarczy gumka do scierania potrzec, jak sie ubrudza…

Tylko co zrobic, jak bedzie padal deszcz? Moze sie okazac, ze do domu wrocimy w samych majtkach.

Podobaja sie Wam?

xx

 

Sposoby na rozpacz. Po angielsku.

Dwie kobiety siedza w biurze. Jedna z nich nagle zaczyna szlochac.

Co sie stalo? zaniepokoila sie druga kobieta.

Moj syn wyjezdza do Australii, wlasnie mnie poinformowal przez facebook, ze wyjezdza i juz nie wraca – zanosi sie placzem zrozpaczona matka.

Co robi druga kobieta?

Obejmuje ja? Pociesza? Probuje uspokoic?

Nic z tego.

Nastawia czajnik, robi kubek goracej herbaty z mlekiem, i podaje placzacej kolezance, razem z chusteczka.

To takie angielskie…. Nie ma takiej tragedii, na ktora nie pomoze filizanka herbaty.

Pierwsze plony

Oto i pierwsze (a zarazem jedyne, ha ha ha) plony z mojej dzialki. Marchewki i rzodkiewki zasialam osobiscie, rzordkiewki obrodzily, i dobrze, bo polowe zezarly slimaki, marchewka jakos tak przez kilka miesiecy malo urosla, ale niech jej bedzie.

Cebule technicznie nie moje, tylko poprzedniego wlasciciela, ja je tylko znalazlam jak kopalam zeby chwasty powyrywac.

Za rok to dopiero beda plony! Juz mam plany co bedzie roslo – agrest, truskawki, buraki, pomidory, cebula…. moze nawet i szparagi! 🙂

Marchewka ma niezle wciecie w pasie, nie? 😀