Nie mam glupich dzieci. Naprawde nie. W szkole obie radza sobie swietnie. Duzo wiedza o swiecie. Wiedza nawet co to jest wegiel, i ze wklada sie go do pieca (a skad ona zna slowo PIEC???).
Mlodsza bardziej bystra ode mnie. Na przyklad ja mowie: Zawsze sie grzebiesz i wszystko robisz wolno!! Na co ona mi ze stoickim spokoje odpowiada: To jest to samo….
Starsza oczytana bardzo, matematycznie uzdolniona, historie tez troche zna….
Wiec rece mi totalnie opadly dzisiaj, jak moja DWUNASTOLETNIA corka pyta:
– A makaron to gdzie rosnie, na drzewach???
No zesz ty!
Wiec zagonilam do ksiazek kucharskich:
– Masz znalezc, jak sie robi makaron!! I to nie w internecie, ale w KSIAZCE masz mi pokazac!
– Ale ja wiem, jak sie gotuje makaron! Ja chce wiedziec, gdzie on rosnie! – protestuje nieletnia.
Rece mi opadly ponownie.
Ale nie popuscilam.
Po krotkich poszukiwaniach Zuzia z szokiem wykrzyknela:
– Co???!!!! Makaron sie robi z ciasta??
Duh!
———————————–
Dodatek.
Dziecko mialo racje!!! Spagetti obrodzilo!


