No i mloda numer 2 miala komunie. 17 maja. Na zdjeciu obie mlode, ale nie moge starszej powiedziec o tym wpisie, bo starsza mloda jest na etapie: nie rozmawiaj o mnie, nie mow o mnie, nie pokazuj nikomu moich zdjec. Zatem cicho sza, bo sie znow obrazi!
Mlodsza mloda za to to gwiazda i celebrytka niemalze (np. dzisiaj na ulicy do przypadkowego kierowcy tira radosnie zawlala: HELLLLLOOOOOO! machajac energicznie lapka), wiec pewnie nie mialaby nic przeciwko.
Do komunii tutaj przygotowuja rodzice-wolontariusze, od wrzesnia co druga sobote musialam mloda na katecheze prowadzac.
Ale pacierza tutaj nie ucza, dziesieciu przykazan tez nikt nie wymaga. Za to ucza w sposob przyjazny dziecku o Bogu, o tym, ze jest milosierny, ze wybacza, ze trzeba byc dla innych milym, bo tak Jezus by chcial. No i dzieci robia probe generalna – przyjmuja Komunie przed Komunia – to znaczy dostaja ‘cialo Jezusa’ na probie komunijnej. W Polsce to chyba byloby nie do pomyslenia? Oraz kazdy tutaj dostaje lyk wina z kielicha, tuz po przyjeciu komunii. Dzieci tez.
Spowiedz nie jest pokalaniem sie za grzechy, tylko nieformalna rozmowa z ksiedzem.
CIEKAWOSTKA. Zuzia stwierdzila, ze w szkole podstawowej to ucza, ze Bog jest milosierny, kochany, wybacza, generalnie Bog jest miloscia.
Ale juz w gimnazjum odwrocilo sie to o 180 stopni (chyba?), i w gimnazjum pojawily sie elementy religii typowe dla polskiego kosciola – wina, grzech, skrucha, kara, pieklo….
Ola ma 8 lat. To normalny wiek tutaj dla dzieci komunijnych, ale ja mysle, ze to jednak troche za wczesnie. Mloda najbardziej byla podekscytowana sukienka, butami, prezentamii i fryzura niz tym, ze tak naprawde tu chodzi o religie…. No coz. A oto i zdjecie.




