Ola ma wszy

Wczoraj wieczorem Ola spadla z krzesla. Rozbila sobie podbrodek, i nabila guza z tylu glowy.

– Jak to sie stalo? – zapytalam. No bo jak mozna i z przodu, i z tylu, w tym samym czasie?

No mozna.

Podbrodek rozbila sobie o podloge. A potem zaatakowalo ja krzeslo, z ktorego spadla, i uderzylo ja w glowe (przewracajac sie).

Poszlysmy do lekarza, bo rana wydawala mi sie dosyc gleboka. Lekarz sie smial z historii Oli (opowiedzianej przez nia sama). Co z kolei rozsmieszylo Ole.

Odeslal nas do szpitala, zeby jednak szwy zalozyc.

Na pogotowiu czekalysmy godzine (emergency to sie nazywa, czyli nagle wypadki. Godzina to nie tak duzo jesli chodzi o NAGLY wypadek, nie?) zanim zobaczyla nas pielegniarka, ktora wypytala, co nas sprowadza. I kazala dalej czekac. To czekalysmy.

Poczekalnia pelna byla poobijanych dzieciakow. Czy ci rodzice naprawde nie moga swoich dzieci pilnowac, zeby sobie glow nie rozbijaly? Totalny brak odpowiedzialnosci, jesli by sie ktos pytal.

Po kolejnych dwoch godzinach (nagle wypadki…) przyszedl do nas lekarz, Czech. Zalozyl Oli takie specjalne plastry na rane, posmarowal je klejem z tubki, ktora wygladala jak super klej, i kazal jechac do domu. Po szesciu dniach plastry same odpadna, powiedzial, ale szrama bedzie.

A Ola znow znajomym bedzie opowiadala, ze ma WSZY (bo wiecie, szwy…)

No i co dalej?

Ok. Jak niektorzy z Was zauwazyli, zrobilo sie tutaj cicho…. Z kilku powodow. Troche nie mam czasu, ale glownie dlatego, ze nie bardzo wiem, w jakim kierunku ten blog ma sie posunac.

Kiedy go zaczynalam, mial byc tylko dla rodziny. Potem coraz wiecej osob go czytalo. Teraz, czyta go rodzina, prawie wszyscy moi znajomi (nawet Ci, ktorzy nigdy w zyciu nie dostaliby linka do bloga, ale sami znalezli!), no i cala masa nieznajomych, ktorzy jednak sa mi bliscy.

Problem polega na tym, ze Basia wie o moim narzeczonym, ale nie wie o mojej narzeczonej, o ktorej wie Kasia, z kolei Kasia wie o mojej pracy, o ktorej nie wie Jurek. Jurek jest wtajemniczony w moje problemy finansowe, o ktorych nie ma pojecia Krzysio. I oni wszyscy czytaja bloga. Wiecie, o co chodzi, prawda…?

No i zastanawiam sie, w jakim kierunku ma ten blog isc. Osobisty jakos nie bardzo mi wychodzi, a szkoda, bo chetnie bym pisala, ale wtedy Basia dowie sie, ze mam narzeczona…

Wiec co? Kultura angielska? Styl zycia generalnie? Totalny misz masz tego, co mnie interesuje? Zdjecia? Zamknac blog i stworzyc prywatny, tylko dla zaproszonych osob?

Nie chcialabym, zeby bylo tu nudno….

Jak myslicie?

Podzielcie sie uwagami w komentarzach. I obiecuje, ze jesli bedzie ciag dalszy, bedzie bardziej regularny!

A tymczasem, dziekuje za cierpliwosc i lojalnosc i cieple komentarze i maile. Wielkie buziaki!! xxx