W odpowiedzi na kary…

Pisalam o tym, ze rzad wprowadzil kare za opuszczanie zajec szkolnych.

A teraz w odpowiedzi zaczela krazyc petycja, aby uregulowac oplaty za przeloty w czasie wakacji i wszelakich ferii.

Tutaj ferie sa w tym samym czasie w kazdej szkole, w calym panstwie. Wiec, oczywiscie, wszyscy na wakacje (w lipcu, w kwietniu, w grudniu, nie pamietam, kiedy jeszcze jest taka dluzsza przerwa) wyjezdzaja rowniez w tym samym czasie. W rezultacie ceny biletow lotniczych, pokojow hotelowych, pociagow sa o wiele drozsze. To samo z powrotem.

I to niebagatelnie drozsze. Na przyklad bilet do Polski potrafi kosztowac o £90 taniej jesli gotowym jest sie leciec trzy dni przed zakonczeniem roku szkolnego. Jesli leci rodzina czteroosobowa, to juz sie robi olbrzymi roznica w cenie biletu.

Nie sadze, zeby petycja odniosla jakikolwiek rezultat. A nawet jesli, to przeciez nie ograniczy sie ceny pokojow hotelowych na calym swiecie, na przyklad….

Grube czy nie?

Ostatnie badania wykazaly, ze angielskie dzieci sa najgrubsze w Europie. I moze to byc pierwsze pokolenie, ktore bedzie zylo krocej od swoich rodzicow.

A co najciekawsze, 80% rodzicow, poinformowanych, ze ich dzieci sa otyle, nie zdawalo sobie z tego sprawy. Czyzby az tak zmienilo sie postrzeganie spoleczenstwa, ze cos, co kiedys bylo otyloscia, dzisiaj jest normalna waga?

Nie ma sie co dziwic. Anglicy jedza frytki regularnie (raz w tygodniu to minimum dla wielu), spozywaja najwiecej czekolady w Europie, czipsy sa integralna czescia obiadu, slynna fish and chips (ryba z frytkami) oplywa tluszczem, jedzenie na wynos i przetworzone, gotowe dania sa norma, przyklady moglabym mnozyc.

Mam nadzieje, ze w Polsce wciaz jeszcze jemy nieco bardziej tradycyjnie, nieco bardziej zdrowo.

Tlumaczenie

– Ale mamy niezdrowy obiad! Mowie do dzieci. Pieczone udka z kurczaka, i frytki (frytek nie jemy nigdy!!!). No i do tego brak warzyw!!

– A co to znaczy “brak warzyw”? pyta Ola

– A jak myslisz, co to znaczy?

Ola, po glebszym zastanowieniu, przetlumaczyla sobie na swoj:

– Brak warzyw znaczy NIE MA WARZYWOW!!!

Powitajcie Piegusa!

Przywitajcie sie z nowym czlonkiem Olzusowej rodziny.

Oto Piegus, z angielska zwany Freckles.

Ostatniej niedzieli zasiadlam do komputera aby poszukac pracy, i znalazlam…. psa.

A wpakowalam sie w tego psa na wlasne zyczenie.

Zuzia skonczyla szkole podstawowa. Na koniec szkoly miala egzaminy. I obiecalam jej, ze jesli dostanie same piatki, to dostanie psa. Obietnica (wtedy) wydawala sie zupelnie na miejscu, bo dziecko psa chcialo bardzo, a uczylo sie malo, wiec przez glowe mi nawet nie przeszlo, ze dostanie same piatki. Zwlaszcza nie z matematyki, bo tak samo swietnie liczy jak jej mamusia (czyli na palcach).

Przyniosla swiadectwo, a tu niespodzianka….

No i jak juz zarzucila mi, ze obietnicy nie dotrzymam, to musialam dotrzymac. I kupilam.

Piegus ma 10 tygodni (dzisiaj skonczyl), jest English Springer Spaniel (jakos to jest po polsku?), ma brazowo-biale laty i jest cudowny.

Zuzia dzielnie wszystkie siuski sciera, scierki pierze, kupy zbiera, stoi w deszczu z psiakiem i mowi: siku. siku. siku. siku. siku przez pol godziny, i sie nie skarzy. Bo ostrzegalam ja, ze psiak to ciezka robota. Tylko wczoraj zapytala:

– Mamusiu, a czy ty jestes zadowolona, ze mamy psa?

Po czym dodala: bo ja juz jestem troche zmeczona. Wiedzialam, ze bedzie duzo pracy, ale nie myslalam, ze az tak duzo….

A oto i Freckles. Hello, Olzusowicze!

Zdrowe gotowanie.

Postanowilam, ze bede sie zdrowo odzywiac. Zainspirowana polska kuchnia i tak dalej. Wiem, ze polska kuchnia tlusta, slona, smazona, ale przynajmniej ze swiezych produktow, a nie przetwarzanych, z puszek, i fast foodow.

Wybralam sie do Tesco, i nawkladalam do koszyka same zdrowosci – warzywa, swieze ryby, maselko, zero alkoholu, zero puszek.

Tak jakos wyszlo, ze pierwszego dnia nie udalo mi sie ugotowac obiadu, bylo za pozno. Drugiego cos mi wypadlo. Trzeciego mi sie nie chcialo.

Kiedy juz w koncu ten obiad ugotowalam, skladal sie on z ryby lekko zalatujacej, hmmm, ryba. Z maslem srednio zjelczalym. Kalafiorem mocno okrojonym (bo troche poczernial). A fasolke zielona to w ogole wywalilam, bo sie troche rozmaslila.

Troche mi to zdrowe gotowanie nie wyszlo. Nie szkodzi. Jutro kupie make, i zaczne piec chleb. Maka przynajmniej sie nie zasmierdzi w szafce…