O moj Boze….
Nie wiem, czy moglabym przeczytac swojego wlasnego bloga od poczatku. Chyba byloby mi za ciezko. Ludzie zapominaja, i nie dzieje sie to bez powodu. Ciezko byloby nam zyc, gdybysmy pamietali wszystko, co sie w naszym zyciu wydarzylo.
Bartosz zostawil komentarz w jednym z moich starych wpisow. Kliknelam, przeczytalam. Przeczytalam tez wpis. Boze drogi, zupelnie zapomnialam, jak to bylo!
Przypomnialam sobie o czyms takim, jak ksiazeczka ubezpieczeniowa, czarna lista! Rany boskie, zupelnie zapomnialam o tej polskiej biurokracji szpitalnej. Tutaj nikt mnie o zadne ksiazeczki nie pyta.
Przypomnialam sobie, jak Ola zawsze wyla, gdy miala pobierana krew, jak nigdy nie moglam byc przy pobieraniu krwi, jak miala poklute lapki… tutaj matka jest przy dziecku caly czas, do dziecka sie mowi, zabawia, odwraca uwage przy pobieraniu krwi. Smaruje kremem Emla (znieczulajacy taki), skacze sie dookola dziecka, zeby mialo jak najmniej stresu. Jak zupelnie inaczej od polskiego szpitala, gdzie to pielegniarka musi miec latwa robote…
Przypomnialam sobie o operacji Oli, gdy miala roczek. I o chlopcu z rozszczepieniem, ktorego mama non stop grala mu na telefonie komorkowym piosenke “Kanikuly”, bo on sie wtedy usmiechal.
Przypomnialam sobie, jakie to byly poczatki diagnozowania Olinej mukowiscydozy, i jak sie wtedy tym nie przejmowalam, bo nie wierzylam, ze ona moze to miec.
Przypomnialam sobie, ze Ola zachowywala sie jak nacpana – “rzuca sie do tylu i bardzo ja to raduje, smieje sie w glos; gapi sie na zabki wymalowane na scianie, i gada do nich, dyskutuje, argumentuje….” – teraz z perspektywy czasu WIEM, ze to jest po prostu cala Ola, ona taka jest i juz 😀
Przypomnialam sobie, jak Ola wstawala, mimo, ze wstawac nie powinna. I to tez cala Ola – robi co chce, uparciuch jeden, i w nosie ma wszystkie zalecenia.
Dowiedzialam sie z wlasnego wpisu, ze wycieli Oli wyrostek… czego to sie czlowiek nie dowie o wlasnym dziecku z wlasnego bloga.
Tyle bolu sobie przypomnialam po przeczytaniu jednego wpisu z przeszlosci… a wtedy to tak nie bolalo, wtedy to bylo zycie, z ktorym trzeba sie bylo wziac za bary, i ktoremu trzeba bylo stawic czola. Dopiero z perspektywy czasu widac, jakie wielkie te bary byly….