Wakacje!

Podobno sprzedaz wycieczek w okolicach Wielkiej Nocy skoczyla drastycznie w tym roku. Wcale sie nie dziwie. Anglicy maja dosyc dlugiej, szarej i ZIMNEJ zimy. Ok, dwa stopnie w Polsce to zadna rewelacja, ale tutaj dwa stopnie przez dwa miesiace non stop to juz powazna sprawa.

Nie tylko chlod na ulicach dokucza ludziom. W domach wcale nie jest cieplej. U mnie, na przyklad, codziennie rano notuje….. 11 stopni. Tak, 11 stopni. Wieczorem wzrasta do 12, a jak mamy szczescie to jest 13.

Wiec ludzie maja dosyc, chca troche slonca, i wykupuja wycieczki na Teneryfe czy Majorke.

Ja tez mam dosyc, i zabieram dzieci do Grecji. Bedziemy podziwiac Akropolis, cieszyc sie sloncem, i obcowac z greckimi bogami. A przed wyjazdem dzieci pilnie zapoznaja sie z mitami greckimi

Fejsbukowe oswiadczenia.

Mam dwoje takich znajomych. Para z nich byla bardzo zakochana. A potem cos sie stalo, jak to w zyciu bywa, no i milosc sie skonczyla, zwiazek sie rozpadl.

A teraz widze wpisy na fejsbuku (zwanym tez facebook). Jej i jego.

Ona pisze o depresji, wrzuca obrazki z filozoficznymi tekstami na temat mezczyzn, zycia, tego jak sie nie dac.

On wrzuca zdjecia swoje z seksowna blondyna i opisuje jak to swietnie sie bawi na wakacjach na Teneryfie.

Kobiety i mezczyzni jednak bardzo sie roznia. A moze to nie kwestia plci, moze to kwestia tego, kto kogo porzucil. Bo w zwiazkach rzadko sie tak zdarza, ze obydwoje juz nie chca.

Ona usunela go z facebooka. Albo on usunal ja. Ona oswiadczyla, ze jest ‘single’. On oswiadczyl, ze jest w zwiazku z Kasia P. Przeciez powszechnie wiadomo, jak sie nie obwiescilo na facebooku, to oficjalnie sie nie zdarzylo.

Bez mrugniecia okiem.

Ola chodzi na lekcje fletu. Albo raczej powinna chodzic, bo permanentnie, z uporem maniaka, co tydzien, ZAPOMINA.

Ja- Ola, bylas dzisiaj na flecie?

Ola – (ze stuprocentowa pewnoscia siebie) Bylam!

Ja – A czego sie nauczylas?

Ola bez zastanowienia lapie za flet, i wygrywa melodyjke. Dmucha dziarsko, paluszkami przebiera po dziurach, i wymysla melodie az milo!

No wlasnie, wymysla, widac, ze robi totalna improwizacje.

– No, tego sie wlasnie dzisiaj nauczylam! oswiadcza z duma.

Tutaj uzylam odwiecznej sztuczki kazdej mamy:

– A ja rozmawialam z pania (akurat, nawet nie wiem, kto ich uczy tego fletu!) i pani mi powiedziala, ze cie na flecie nie bylo!

No i sie wydalo. Ola na flet nie chodzi, bo woli sie z kolezankami bawic. I zamiast grac z nut, klamie jak z nut. Gowniara szecioletnia!

Krzywo heblowane.

Jozefem nie bede. Nie dlatego, ze w zyciu nie uwierzylabym Maryi w niepokalane poczecie, ale dlatego, ze hebel, zwany tez strugiem, zdecydowanie nie jest moim przyjacielem.

Zmienilam zamek w drzwiach. Zmiana zamka kosztuje od £75 w gore, wiec postanowilam, ze zrobie to sama. Kupilam Yale, i zamontowalam. Ale wyszlo krzywo. To pozyczylam strug, i zaczelam strugac drzwi moje. Postrugalam, winka sie napilam, zamek przykrecilam. Drzwi sie nie zamykaja – zamek wystaje za bardzo.

Odkrecilam, znow sie winka napilam, podheblowalam drzwi troche bardziej, znow przykrecilam. Krzywo. Znow strug poszedl w ruch. Jak sie okazalo, zestrugalam za bardzo, i drzwi znow sie nie domykaly – tym razem dlatego, bo obie czesci Yale byly zbyt daleko od siebie.

Po trzech godzinach heblowania, przykrecania, odkrecania, i picia wina zamek Yale w koncu zostal zamontowany. W miare prosto, tylko troche krzywo. A ja, zachecona czesciowym sukcesem heblowania, postanowilam zamontowac skrzynke na listy, ktora nie chciala wpasowac sie w dziure. Udalo sie, i wiecie co? Tylko troche krzywo wisi 😀