Tradycyjnie juz drugiego dnia swiat ulica brytyjska ozywa. A to dlatego, ze otwieraja sklepy (czesto juz o 8 rano, czasami nawet i o 6!!) i zaczynaja sie
WYPRZEDAZE!!!!
U mnie w miasteczku bylo w miare spokojnie, o 10 rano ulica wygladala tylko jak w niedzielne popoludnie, czyli czasami trzeba sie bylo przeciskac. Ale za to w Londynie sie dopiero dzialo!! Ludzie juz w nocy ustawiali sie przed sklepami, dom handlowy Selfridges zrobil obrot na poltora miliona funtow – tylko w ciagu pierwszej godziny, a towary znikaly z polek zanim sie tam jeszcze pojawily!!!
Poogladajcie sobie zdjecia, i poczytajcie sami! Bonanza, jak slowo honoru.
