Pakowanie.

Pakowanie jest meczace. Ale jednoczesnie ‘oczyszczajace’. Czlowiek wyrzuca rozne rzeczy, ktore mu sie nagromadzily, a o ktorych nawet nie ma pojecia, ze je posiada.

Oczywiscie ciezko jest pozbywac sie rzeczy, ktore sa w pelni ‘sprawne’ i moga byc przydatne. Ale za kazdym razem mysle sobie – wyjezdzajac z Kataru zostawilam 3/4 swoich posesji. Czy pamietam chociaz jedna rzecz, ktorej nie zabralam? Otoz nie, nie pamietam. Ok, pamietam jeden taki zeszyt z mailami od meza, od czasow gdy sie poznalismy. Przygotowal mi taki pewnego roku w prezencie, wydrukowal i wkleil kazdy mail, ktory do siebie wyslalismy od poczatku naszej znajomosci. No, ale to cos innego, i mimo, ze zeszyt pamietam, to za nim nie tesknie. Podobnie jak za wszystkimi innymi rzeczami pozostawionymi w Katarze.

Wiec niedziela minela nam na pakowaniu. Pokoju moich corek. 10 wielkich pudel, do tego tyle samo wyladowalo w koszu. Teraz juz rozumiem, dlaczego kazdemu pracownikowi firmy przeprowadzkowej, ktory przychodzil robic wycene szczeka na podloge opadala gdy tylko przekraczal prog pokoju dzieciecego…

Leave a comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.