Taki byl mily!

Obsluga klienta

Wlasnie doswiadczylam niemalze cudu.

Wyszukalam w internecie farbe do scian, ktora chcialam kupic. Wszedzie kosztuje £35 za piec litrow, a w Homebase (taki Leroy Merlin tutejszy) kosztuje £19!! Podniecilam sie bardzo, od razu zarezerwowalam trzy wiaderka (chcialam cztery, ale w sklepie nie mieli na skladzie).

Wieczorem pojechalam odebrac. Dokupilam walek, tace, i kilka innych jeszcze rzeczy. Zaplacilam. Z moja genialna matematyka nawet nie zwrocilam uwagi, ze rachunek wyniosl £160 funtow.

W domu spogladam na tenze rachunek, i sie okazuje, ze mi policzyli za farbe £35!!!

Zagladam na strone, jak byk stoi £19! Probuje kupic online, sprzedaja mi za £19. O co chodzi?

Zadzwonilam do sklepu, akurat odebral ten chlopak, ktory mnie obslugiwal. Wyluszczylam sprawe. Sam (tak mial na imie) flegmatycznie stwierdzil, ze nie ma takiej promocji.

No ale ja na nia patrze, w tej chwili!

Zajrzal na strone intnernetowa Homebase, i mowi, ze jak byk stoi £35. Ja patrze w tej samej chwili na ta sama strone, tyle ze u siebie w domu, i widze £19!! Co sie dzieje? Cuda, jak slowo honoru!

Zrobilam szybko zrzuty ekranu, zeby nie bylo, ze klamczucha jestem. Sam (ekspedient) kazal mi je wydrukowac i przyjsc do sklepu. Zwrocimy Ci roznice, mowi.

Dzisiaj z samego rana, tuz przed szkola zabralam sie z wiaderkami farby do Homebase. Po drodze zmienilam zdanie, i doszlam do wniosku, ze zamiast satin to wole matowa farbe. Bo co mi sie sciany maja blyszczec, matowy jest teraz en vouge (he he he).

Sam popatrzyl na moje wydruki, no ok, zwroce Ci roznice.

A nie zamienilbys na matowa tej satynowej farby?

No zamienilbym.

A nie dorzucilbys jeszcze jednej puszki po tej nizszej cenie?

Dorzucilbym.

No prosze Panstwa, czy w Polsce zdarzyloby sie cos takiego? Chyba nigdy w zyciu.

Najwazniejszy dzien.

Mark Twain powiedzial, ze sa dwa najwazniejsze dni w zyciu czlowieka – dzien, w ktorym sie narodzilismy, i dzien, w ktorym w koncu odkryjemy po co.

Najwazniejszy dzien w zyciuA dla mnie zycie sklada sie z wielu dni, ktore sa albo ‘najwazniejsze w zyciu’, albo sa jednymi z najwazniejszych.

Gdy zdalam mature. Dostalam sie na wymarzone studia. Obronilam prace magisterska. Poznalam Matta. Slub. Rozwod. Narodziny Zuzi. Oli. Pierwsze kroki kazdej z nich. Decyzja o wyjezdzie do Kataru. Decyzja o wyjezdzie z Kataru. Smierci. Diagnoza – muko.

No i jutro tez bedzie najwazniejszy dzien w moim zyciu.

Niesamowite, jak to ‘najwazniejsze’ moze sie rozmnozyc.

A ktory byl Waszym najwazniejszym dniem?

Budzet.

house decorating budgetA wiecie, dlaczego przy dekorowaniu domow zawsze przekraczamy budzet??? Dlatego, bo zle budzetujemy. Mnie jak na razie wszystko sie naddaje.

Wezmy sobie taki kaloryfer. Zaplanowalam, ze wydam £500 za sztuke. Okazalo sie, ze kupilam za £190. No to juz oszczedzilam £310.

A ze kaloryfer za £190 to i tak drogi jest, a takie za £500 to kupuja tylko pilkarze i aktorzy? No i co z tego, niewiedza jest blogoslawienstwem.

Kurcze, wlasnie sprawdzilam konto bankowe, chyba bede musiala nieco oszczedniej ‘budzetowac’….

Akacja.

Bedzie akacja. Egzotyczna jak ja, wiec mamy cos wspolnego, i ciepla, zupelnie nie jak ja – przeciewienstwa sie przyciagaja.

Bedzie wygladala tak:

To ide wybierac gniazdka. Pstryczek, czy patyczek? Metalowy czy plastikowy? Bialy, czarny, czy mettal? Polerowany, blyszczacy, matowy, satynowy…. Ech, te wybory.

No i kaloryfer, jaki kaloryfer?

Radosc o poranku.

Albo powinnam zupelnie z alkoholem skonczyc, albo moze powinnam wiecej pic.. wszystko zalezy od punktu widzenia.

Wczoraj wypilam sobie troche wina, troche za duzo, powiedzmy. Po alkoholu spac nie moge, to juz wiem. Zatem standardowo obudzilam sie o 4 rano. Do 5 polezalam w lozku, majac plonne nadzieje na ponowne zasniecie.

O 5 sie poddalam, i ponuro mamroczac ‘jak dobrze wstac skoro swit’ zaczelam sie szykowac. O 5:30 bylam juz ubrana i w pelnym makijazu. Posprzatalam w swoim pokoju (ta sterta ubran na podlodze zaczela juz mi do pasa siegac). Posprzatalam w kuchni. Zapakowalam jedno pudlo do przeprowadzki.

6:10. Mam jeszcze godzine, rany Boskie, ilez to czlowiek czasu ma nagle! To sie wzielam i gnocci zrobilam na dzisiejsza kolacje. I zeby nie bylo, to nie jest moje danie popisowe, ktore robie z zamknietymi oczami. Wrecz przeciwnie, nigdy wczesniej nie robilam. Robienie gnocci okazalo sie niezwykle brudna robota. Maka byla wszedzie, na stole, na podlodze, na ubraniu. Ciasto klei sie jak cholera, do rak przylepia, przenosi na kurki od kranu, na galki od szuflady, i na wszystko inne co akurat musialam dotknac. Winie pobudke o 4 rano i kaca za podjecie tej nierozwaznej, glupiej wrecz decyzji o robieniu gnocci o 6 rano.

O 6:40 skonczylam. No to znowu kuchnie wysprzatalam, wyczyscilam inhalator dziecka, rozrobilam antybiotyk, podlalam kwiatki (ktore juz zapomnialy co to woda) i zrobilam sobie wlosy, bo mi jeszcze troche czasu zostalo.

Potem obudzilam dzieci.

No i teraz nie wiem, czy powinnam pic wiecej, czy mniej…

Jaki pokoj?

Pakuje sie w pudelka dostarczone przez angielska firme przeprowadzkowa. A z katow wyciagam stare, zakurzone pudla pozostale po firmie przeprowadzkowej w Katarze.

Na pudlach jest tabelka z pomieszczeniami w domu, ptaszka sie tylko stawia w odpowiednim miejscu i juz ‘przeprowadzacze’ wiedza, w ktorym pokoju dane pudlo ma wyladowac.

No i nie da sie zauwazyc, ze na ‘angielskich’ pudlach opcje sa typu sypialnia, kuchnia, jadalnia, study (to przewaznie pokoj rozmiarow 1.2×1.2 gdzie nic innego oprocz miniaturowego biurka i laptopa sie nie zmiesci), ogrod…

A na pudlach z Kataru do wyboru jest pokoj sluzacej, pokoj mezczyzn, pokoj kobiet, przechowalnia…

Nieporozumienie.

Kazdy wie, ze roboty budowlane to kupa zabawy. Nie ma nic lepszego. A relacje z budowlancami to w ogole mogloby byc pelnoetatowe hobby.

Pan Romek (z ktorym nie ‘panujemy’ sobie, bo jakos sie tak czlowiek odzwyczaja od tej formanej formy) zostal mi polecony przez kolezanke. Zrobil u niej lazienki, bardzo ladnie zrobil. Starannie, tak po polsku (to komplement, bo po angielsku jest byle jak, powierzchownie, i niestarannie).

Zatem pan Romek przyszedl, porozmawial ze mna, powiedzialam mu co chce, przeslal wycene, i wzial sie do roboty.

Pierwszy dzien minal pomyslnie. Romek gorliwie zerwal tynki, zerwal boazerie, usunal kaloryfery ze scian.

Na drugi dzien dzwoni. Bo tynki trzeba zrywac nie na metr, ale na calej scianie, ale ‘przyjdz i zobacz’, mowi, bo ja nie bede za ciebie decydowal, sama musisz zobaczyc.

Mysle sobie, jak trzeba, to trzeba, w koncu on sie zna. Ale znalazlam moment i podjechalam do domu. Rzeczywiscie, tynki popekane, w dodatku wygladaja jak tort – ze cztery warstwy sa, kazda z innego okresu. Tynk na tynku tynk pogania.

Dobra, Romek, zrywamy.

Zeszlam do piwnicy zobaczyc jak tam prace ida. Romek mial zdjac wykladziny, zeby przygotowac piwnice dla ekipy odwilgacajacej.

Romek okazal sie tak gorliwy, tak sie zagalopowal, ze wykladzine w piwnicy pocial na kawalki! I juz sie zabieral za warstwe spodnia (tzw. underlay).

Romek! zlapalam sie za glowe! Przeciez to nowy dywan! Nawet nie jest zabrudzony! On mial z powrotem na podlodze wyladowac!!

Oo… westchnal Roman. Nieporozumienie….

Kosztowne nieporozumienie, musze sobie nowy dywan kupic, minimum £500.

Miejmy nadzieje, ze piekne tynki wynagrodza ten dywan…

Paczka.

Poszlam na poczte paczke wyslac. Na paczce jak byk napisane “FRAGILE”, czyli ostrzezenie, ze w srodku sa kruche rzeczy i bardzo prosze z szacunkiem paczke traktowac.

Pani pieniadze przyjela, paczke wziela, i SRU! za siebie rzucila do metalowego pudla. Gruchot rozszedl sie po calej poczcie. Ja przerazona patrze na pania, niedowierzajac wlasnym oczom.

A paniusia z mina debila: o-o, czy tam bylo napisane fragile?

No nic tylko jej w leb dac, zeby sie obudzila.

Kocie lby.

kocie lby i obcasyTak sobie mozecie mnie wyobrazic.

Super krotka spodniczka. Super wysokie obcasy. I super wielka paczka pod pacha (krzeslo zapakowane w pudlo, wysokie na 90cm). Maszeruje dzielnie po kocich lbach.

Malo nog nie polamalam. Fleka stracilam. Nikt nawet nie zauwazyl mojej czerwonej szminki za tym wielkim pudlem.

I niestety na zadnego przystojniaka nie wpadlam. Takie rzeczy zdarzaja sie tylko w filmach.