Lepiej byc hedonista.

Pytanie na sniadanie – czy raczej powiedzialabys (powiedzialbys?) komus, ile masz lat, czy ile wazysz?

Oficjalnie oswiadczam, ze do diet sie nie na-da-je.

Po trzech tygodniach odmawiania sobie wszystkiego – czekolady (tylko pol tabliczki, a nie cala, jak zazwyczaj), wina (dwie, a nie cztery lampki, ok, moze dwa razy wieksze, ale tylko dwie. A tak w ogole to wiecie, ile wino ma kalorii? Serio, myslalby kto, ze ze sloniny jest zrobione), kielbasy (kielbasy w ogole nie wpisywalam do aplikacji po zjedzeniu, wiec sie nie liczy), po trzech tygodniach wyrzeczen, zlego humoru, i permanentnego glodu (okropne uczucie, gdy sie czlowiek budzi glodny…. Albo gdy o 15 nie zjadl jeszcze dwoch lunchow, tragedia!), gdy sie okazalo, ze waze dokladnie tyle samo, co trzy tygodnie wczesniej, i ani grama mniej, zdecydowalam, ze koniec.

Do diet sie nie nadaje.

Wiec aby to uczcic wypilam butelke wina, zjadlam paczke czipsow, czekolade, doprawilam kanapka z maslem, kielbasa, przegryzlam Prince Polo, aby sie odslodzic musialam kilka orzeszkow solonych dorzucic. I obejrzalam film.

No, czuje sie dobrze.

To bylo wczoraj. A dzisiaj rano… wazylam tyle samo.

Wracajac do mojego pytania – ja nie mam problemu z ujawnieniem swojego wieku, ale nikt nie wie, ile waze!

Masturbacja a slepota, czyli Polak w Anglii przed posterunkiem.

stockings over headWczoraj w wiadomosciach Daily Mail przeczytalam, ze

Zlapano Polaka, masturbujacego sie przed posterunkiem policji, mial na glowie damska ponczoche… a teraz jest niewidomy!

No, oczywiscie, ze takie cos trzeba przeczytac.

Okazalo sie, ze niejaki Rafal Ciesielski (zna ktos?) podniecil sie nieco przed posterunkiem i dokonywal aktu seksualnego na sobie.

Rafal bardzo sie wstydzi tego, co zrobil, i uwaza, ze ktos mu czegos dosypal do drinka, bo w ogole nie ma pojecia jak to sie stalo, ze on z ta ponczoszka…

A o co chodzi z ta slepota? W zeszlym miesiacu Rafal stracil wzrok i teraz nie moze wozka widlowego prowadzic, a to jego praca.

Jak to sie ma do masturbacji? Nie wiem, moze na takiej samej zasadzie jak to kiedys chlopcow straszono, ze jak sie bedziesz ptakiem swoim bawil to bedziesz slepy…

Artykul tutaj.

Jak suszyc pranie.

Ciagle pada… No, ale w koncu jestesmy w Anglii. W zwiazku z tym tradycyjny sznurek do suszenia bielizny rzadko sie tutaj sprawdza.

Mamy za to kilka calkiem niezlych urzadzen.

Podrzewana suszarka

 

Podrzewana suszarka do bielizny. £85

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

drying pod

 

 

Albo taka kapsula, tez podgrzewana.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

airing cupboardMozna tez bielizne wsadzic do tzw. airing cupboard, czyli szafki, w ktorej schowana jest kapsula z goraca woda. Wybaczcie profesjonalne slownictwo, ha ha ha.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A dla biedakow, ktorych nie stac na podgrzewane suszarki i ktorzy nie maja zbiornika z goraca woda pozostaje sposob najbardziej naturalny:

 

 

 

 

Dom nie jest jak buty.

Wiecie, ile przecietny Anglik spedza czasu na ogladaniu domu, zanim go kupi? 45 minut. Tak, dobrze przeczytaliscie – czterdziesci piec minut. Oglada dom raz, jak mu sie spodoba, to wpadnie drugi raz, zeby popatrzec na sciany, podlogi, i okna, po czym sklada oferte.

Mi, moi drodzi, wiecej czasu zajmuje decyzja kupna butow z wyzszej polki. Jak to powiedzialam agentowi, ktory sie denerwowal, ze dom dwa razy ogladalam, a oferty jeszcze nie zlozylam, to mi madrze powiedzial, ze kupno butow to zupelnie inna sprawa.

Bo jak kupujesz buty, to wiesz, ze jutro one wciaz beda na polce, tak mi powiedzial. No jaki on madry, normalnie.

 

P.s.

W Anglii tylko 3% domow sprzedaje sie na rynku prywatnym, to znaczy bez agenta. A agent tani nie jest, przy sprzedazy domu za £250.000 nalezy sie liczyc z kosztem £6000 dla agencji nieruchomosci. Do tego, podobno, dodatkowo placi sie za wykonanie zdjec, przygotowanie broszurek reklamowych i tak dalej. A co robi taki agent? Pokazuje dom potencjalnym kupcom, oglasza na portalach, pomaga wycenic dom, no i przygotowuje materialy reklamowe. A gdy oferta jest juz zaakceptowana, przekazuje wszystko w rece prawnikow. I inkasuje wyplate po sprzedazy domu.

Dlaczego zatem tak niewielu Anglikow sprzedaje dom bezposrednio? Bo nie jest to latwe.

W Polsce wystarczy zaplacic za ogloszenie, i juz nasze mieszkanko jest na portalu np. Gazeta Dom. Tutaj najpopularniejsze portale nieruchomosci (np. Rightmove.co.uk) nie przyjmuja w ogole prywatnych ogloszen. A to dlatego, iz kazdego prywatnego sprzedawce musialyby traktowac tak, jak agenta (agent musi przestrzegac pewnych regulacji prawnych, np. nie moze podawac falszywych informacji na temat domu; jesli dobrze rozumiem portal wystawiajacy prywatne ogloszenia musialby sprawdzac kazdy wystawiony prywatnie dom)

To ci dopiero motywator!

Dress too tight!!Juz czas!!! Pomyslalam pewnego dnia, gdy wyciagnelam kiecke, ktora rok temu byla na mnie za duza, i moglam ja zakladac nie odpinajac suwaka, a teraz nie moglam sie w niej dopiac.

Waga to straszliwie zludna rzecz, tak powolutku, powolutku, w koncu pol kilo to nic, nie? Ale wiadomo, grosz do grosza, i bedzie kokosza, gram do grama i bedzie sukienka za ciasna.

Przeczytalam, ze pierwszym krokiem do efektywnego schudniecia jest zapisywanie WSZYSTKIEGO, co sie je. No to zaczelam zpisywac. Ale mnie to wkurzylo, bo ja jem tak naprawde co pol godziny. No to co, ja ten kawalek kielbasy tez mam pisac? Gdzie ten notes sie zapodzial? Co, tego cukierka tez??? Gdzie dlugopis? Moze jak nie wpisze tego pulpeta to sie nie bedzie liczyl?

Zabralam sie do rzeczy nieco bardziej nowoczesnie. Zainstalowalam sobie na iPhone aplikacje, fitness buddy czy jakos tak (jesli sa zainteresowani dodam linka, teraz nie pamietam).

Aplikacja jest super! Wpisuje sie swoje ‘cele’ – ile kalorii dziennie, na przyklad. Wiecie, ze kobieta taka jak ja powinna dziennie jesc tylko 1600 kalorii, aby utrzymac wage??? Co to jest, cholera, ja sie pytam? Przeciez to jeden porzadny obiad. A gdzie sniadanie? Kolacja? Przekaski??

Po kilku dniach naboznego wpisywania kazdej lyzeczki masla okazalo sie, ze zjadam sobie dziennie lekka reka (szeroka buzia?) okolo 3000 kalorii. A ja sie dziwilam, ze nic nie jem, i tyje!

Wpisalam sobie cel 1600 kalorii, i zaczelam jesc mniej. Chodze wiecznie glodna, wina pic nie moge, bo ma kalorie, a i tak ciagle granice 1600 przkraczam (o tak, moja aplikacja bez ceregieli pokazuje mi na czerwono, ze dzisiaj pani limit osiagnela juz po pierwszym lunchu!!).

Ale to nie wszystko! Pod koniec dnia gdy sobie klikam, ze juz skonczylam na dzisiaj jedzenie, to mi moj ‘fitness buddy’ pokazuje, ze jesli codziennie bede jadla tak jak dzisiaj, to za 5 tygodni bede wazyla….

I KUR..A zazwyczaj jest o kilo wiecej (bo, oczywiscie, 1600 to chyba dla niemowlaka limit, a nie dla mnie), albo jak danego dnia wyjatkowo glodowalam to za 5 tygodni mam szanse zgubic 500 gram…

No czy to wszystko jest tego warte? Podobno faceci i tak lubia sadelko.

Odkrycie roku!

buttermilk mleko zsiadleOdkrylam!! Odkrylam mleko zsiadle!

Do jakiegos przepisu potrzebne bylo mi cos, co sie zwie “buttermilk”. Poszlam do sklepu, zapytalam sprzedawczynie, gdzie to jest, i co to jest. Troche wytlumaczyla, ale nie bardzo, z jej opisu wynikalo, ze to prawie jak smietana. Obrazek gofrow na opakowaniu rowniez mnie nieco upewnil, ze to moze byc smietana.

W domu jednak okazalo sie, ze to jest zwykle zsiadle mleko! I kto by pomyslal, ze tutaj tez takie maja…

Zatem jakby kto nie wiedzial, i sie pytal, mleko zsiadle po angielsku to buttermilk. Chociaz google translate mowi, ze to maslanka, ale moim zdaniem to nie smakuje jak maslanka, tylko jak zsiadle mleko.

Szokujace wiesci z Kataru.

landcruiser qatar grocery shop

Nie wiem, cz bedzie to smieszne dla kogos, kto nie mieszkal w Katarze, ale ja sie w glos smialam. I postanowilam, ze zamieszcze ten artykul tutaj.

Slowem wyjasnienia – Katarczycy zazwyczaj podjezdzaja pod sklepik ‘osiedlowy’ (czyli maly sklepik spozywczy) i trabia. Ze sklepu wylatuje Hindus, przyjmuje zamowienie, po chwili wynosi zakupy, inkasuje naleznosc, Katarczyk (Kataryjczyk??) odjezdza swoim olbrzymim Land Cruiserem.

No i dzis rano przeczytalam ten artykul. Oto skrot:

 

Tego jeszcze nie bylo. Klient osobiscie wchodzi do sklepu w Katarze.

Mieszkancy bogatej dzielnicy w Katarze byli bardzo zaskoczeni gdy mezczyzna wysiadl ze swojego samochodu i osobiscie wszedl do lokalnego sklepiku spozywczego.

Klient poprosil o anonimowosc, bo bal sie odwetu ziomkow. Wkrotce po tym szokujacym wydarzeniu klient twierdzil, ze cos z nim bylo nie tak, i ze cale to wydarzenie pozostawilo go w szoku.

Dr Rehan Angina ze swiatowej organizacji zdrowia przestrzegal wszystkich, ktorzy chcieliby isc w slady piechura, ostrzegajac, ze wielu mieszkancow Kataru nie bedzie w stanie wytrzymac osmiu sekund upalu, na ktore sie naraza przechodzac z samochodu do sklepu. Dr Rehan ostrzegl tez, ze nawet zdejmowanie towarow z polek, samo w sobie jest ‘niesamowicie stresujacym procesem i zdecydowanie moze zaszkodzic tym mniej wytrzymalym’.

“Samochody parkuja przed sklepem, trabia, a my wychodzimy aby przyjac ich zamowienie” – powiedzial Arjt Fairy-Liquid (To marka plynu do zmywania naczyn), manager sklepu Happy Snack, gdzie odbyl sie ten incydent.

“Tak to dziala, i zawsze tak bylo, przez lata. Dzis jestem w stanie odroznic przynajmniej 20 roznych Land Cruiserow, tylko po tym, jak trabia”.

Naleśniki z owsem i makiem.

pancakes with lemon and sugarBrzmi dziwacznie? I bardzo dobrze, bo smakuje też dziwacznie.

Rano przypomniało mi się, że w domu jest tylko łyżka mąki. Mąka nie mąka, ale tradycji musi stać się zadość, i naleśniki w weekend na śniadanie muszą być. Na szczęście uwielbiam piec chleb. Raz na rok, bo potem kończy się zapał. Ale dzięki temu mam całkiem niezły zapas rozmaitych mąk. Wszystkie jednak do pieczenia chleba – razowa, razowa z otrębami, żytnia z drożdżami, z ziarnami (czyli płatkami owsianymi, makiem, nasionami słonecznika).

Pomieszałam toto wszystko, i zrobiłam naleśniki. Były nieco słodkawe w smaku (???). A teraz wyciągm mak z zębów różne takie. Jak koń. Nie to, żeby koń z zębów wyciągał, ale jakby miał nić dentystyczną to może by używał? Bo ten owies to bardzo dokuczliwy w zębach jest….

Dzieci zjadły bez komentarza. One zeżrą wszystko, co się cukrem posypie.

Anglicy generalnie za naleśnikami nie przepadają, a jeśli już to jedzą raczej tzw. crepes, czyli cieniutkie naleśniki francuskie. No i polewają naleśniki sokiem z cytryny, po czym posypują cukrem. Polecam, smakują wyśmienicie w takiej konfiguracji!!!