Odkryj zalety zycia po 70tce!!

Taki oto naglowek przeczytalam w jednej z gazet. Do siedemdziesiatki mi jeszcze daleko, wiec artykulu nie przeczytalam, ale od razu wpadlo mi do glowy przynajmniej kilka zalet.

  • Problemy z pamiecia, byc moze choroba alzheimera – wreszcie zapomne, ze dzieci traktowaly mnie jak sluzaca przez dwadziescia lat; ze faceci to swinie; ze mam celulitis i ze mam cholernie duzo lat. Oczywiscie nie bede wreszcie musiala zmywac garow po obiedzie, lenistwo zwale na brak pamieci.
  • wreszcie legalnie bede mogla sie faszerowac roznymi medykamentami, i nikt nawet nie zwroci na to uwagi. Wrecz przeciwnie, dorzuca mi kilka dodatkowych tabletek dziennie.
  • slepota i gluchota. Jak wnuki beda mnie prosic o pieniadze, udam, ze nie slysze. Jak beda mi dzieci pokazywac dokument, wedlug ktorego zgadzam sie isc do domu starcow a dom swoj dac corce marnotrawnej, udam, ze nie widze. A tak w ogole to zapomnialam, jak sie podpisywac, wiec czego ode mnie chcecie?
  • Wreszcie bez wyrzutow sumienia bede mogla wyrzucic wszystkie moje dwunastocentymetrowe Manolo i Louboutin’y i zalozyc plaskie ciapaki (buty) – i wszystko zgonie na problemy ze stopami i brakiem rownowagi.
  • Cukrzyca – jak przestane brac insuline, to wreszcie bede chuda, i to bez zadnych diet.
  • Reumatyzm zapewni mi darmowe masaze na koszt sluzby zdrowia.
  • Oszczedze majatek na kremach do twarzy, w koncu na te zmarszczki juz nic nie pomoze!!

Milosne prawo Murphy’ego.

Znacie prawo Murphy’ego? W sumie chodzi o to, ze jak cos moze sie nie udac, to na pewno sie nie uda. Albo ze czysty krawat zawsze przyciaga zupe.

Ja dzisiaj tak krotko o prawach Murphy’ego w zwiazkach z mezczyznami. Z kobietami pewnie jest podobnie, ale tutaj doswiadczenia nie mam na tyle bogatego, aby sie wypowiadac.

Otoz zauwazylyscie (zwracam sie tutaj glownie do singielek i do kobiet zdradzajacych, bo te, co to szczesliwie w zwiazkach siedza sa wyjatkami potwierdzajacymi moja regule), ze najbardziej przyciagacie facetow, na ktorych zupelnie Wam nie zalezy?

Ja tak mam nagminnie. Lgna do mnie jak muchy do miodu tacy panowie, ktorych nawet powachac bym nie chciala. Ktorzy mnie absolutnie nie pociagaja. Niekoniecznie paskudni, chociaz tacy tez sie zdarzaja. Ale po prostu nie ma chemii i juz.

Jak na przyklad ten, z ktorym bylam na randce, i pozniej z litosci odpowiedzialam na jego smsa. Spokoju juz nie mialam przez kilka tygodni. Albo stary znajomy, z ktorym spotkalam sie po dlugim czasie na kawe, i ktory mi sie od razu oswiadczyl. Bo doszedl do wniosku, ze skoro on mnie kocha od wielu lat, a ja z nim na kawe ide, to musi to byc cos powaznego. Kiedys, dawno temu mialam takiego amanta, ktoremu sie wydawalo, ze jestem jego dziewczyna, bo jak mu czesc mowilam, to sie usmiechalam. Albo modelarz, ktory w wieku pozno srednim mieszka z mamusia, nie chodzi do barow bo piwo drogie (ok, rozumiem, ale zeby na pierwszej randce sie z tego spowiadac?), i ktoremu ‘znowu w zyciu nie wyszlo’.

A teraz zaloze sie o cale piecdziesiat groszy, ze jak tylko jakis przedstawiciel gatunku meskiego przyciagnie MOJA uwage, to na sto procent jemu akurat spodoba sie moja kolezanka. Zwlaszcza, jesli on nie jest w jej guscie, i gdy ona ma meza. I chlopaka. W tym samym czasie.

Fakt, ze nie podoba mi sie az tak wielu, bo wybredna jestem, to raz, a dwa, nie spotykam az takiego grona panow, zebym mogla sobie jak w ulegalkach przebierac. No ale mimo wszystko!

Jak ten lysy, na przyklad, seksowny jak nie wiem co, ale chcial mnie w natreta przemienic, bo przestal telefony ode mnie obierac. Nie dalam mu tej satysfakcji, po dwudziestu przestalam dzwonic, niech sobie nie mysli ze na niego lece!

Albo ten wysoki brunet, ktory zaproponowal mi ‘powalajacy seks’ po dziesieciu minutach znajomosci. Nie bylam pewna, czy mialoby to polegac na tym, ze on by mnie walil, czy to moze ja jemu mialabym.

Moze i bym sprobowala, bo przystojny byl, i dobrze zbudowany, ale myslal, ze na imie mam Bejbs, a ja balam sie, ze w gdyby wolal: Tak, Bejbs, tak, troche w lewo! to moglabym nie reagowac na jego polecenia i zaczelabym sie rozgladac, do kogo on tak krzyczy, no i atmosfere diabli by wzieli.

No coz. Nie poddawajmy sie. Pamietajmy tylko, ze kobiety sa jak jachty – wymagaja ciaglej uwagi i duzo pieniedzy. Mezczyzni sa jak autobusy – zawsze przyjedzie nastepny.

Wizyta w spa.

Zalety wyjscia do spa z dziewczynami:

– na dzien dobry przemile panie ze spa czestuja cie lampka wina. Potem druga. Jest tak milo, rozluzniasz sie, nie wiadomo kiedy zaczyna ci sie wydawac, ze ten krem, ktory ci polecila pani kosmetyczka to moze i rzeczywiscie niezbedny zakup? Oczywiscie wino jest wliczone w cene kremu i zabiegu, ale tego wcale nie musisz wiedziec. I nie musisz sobie zdawac sprawy z tego, ze dzieki darmowemu winku wydasz wiecej niz bylabys normalnie gotowa wydac.

– dowiesz sie, ze twoja skora jest odwodniona na nosie, czole, policzkach i brodzie. I ze potrzebuje serum z 24karatowym zlotem za cztery miliony dolarow. Dziwnym zbiegiem okolicznosci twoje kolezanki rowniez maja skore potrzebujaca nawilzania w dokladnie tych samych miejscach i dokladnie tym samym serum za cztery miliony dolarow.

– zaryzykujesz siwe wlosy, ale za to masz szanse nadrobic braki witaminowe – bo na stoliku stoi polmisek z piecioma truskawkami. Gigantycznymi, ale tylko piecioma. No i teraz jest dylemat – razem z kolezankami jest was dziewiec; truskawek jest piec; wypada zjesc, czy nie wypada? A jak juz zjem jedna, i nikt nie siega po te nieszczesne truskawki, bo pewnie jest targany przez te same dylematy co i ja, to moge sie znow poczestowac? Byc moze wypadaloby sie podzielic, wziac gryza i zaoferowac druga polowe kolezance? Jak w szkole podstawowej, daj no gryza kanapki… zjadlam trzy z pieciu tych truskawek, za kazdym razem udajac, ze to nie ja bylam. Pozostale panie nie zauwazyly, zbytnio byly pochloniete dyskusja na temat haluksow.

Niewatpliwa zaleta wycieczki do Spa jest kolacja, ktora nastepuje po wszystkich zabiegach. Nie, nie w spa, tylko w restauracji tuz obok. Wloskiej. Glodna zbytnio nie bylam, ale smakolykom i przystojnym mezczyznom (w sumie na jedno wychodzi…) nigdy nie odmawiam, zatem zamowilam sobie pizze. Troche poczulam sie niezrecznie, bo wszystkie inne panie albo salatki, albo pizze typu light (czyli w wersji mini mini, plus salatka…), a ja tlusta pepperoni, no ale trudno, za pozno juz bylo zeby zdanie z honorem zmienic.

Pozniej panie pozamawialy sobie, z pelna kultura, kawusie. Powszechnie wiadomo, ze kawa odwadnia, a pamietajmy przeciez, ze skora moja przesuszona jest. Na nosie, czole, policzkach i brodzie .

Podwojne espresso – mowi moja obiadowa sasiadka. Pojedyncze piwo – dodalam, silac sie na zart. Zadna chyba nie zrozumiala, bo spojrzaly na mnie jakbym poprosila o krew z dziewicy.

Nauka wakacyjna.

Dzieciom skonczyla sie szkola, a to oznacza, ze przez nastepne szesc tygodni co rano bede pytala lustra w lazience – jak nazywal sie sadysta, ktory wymyslil wakacje?

Po co w ogole sa wakacje? Przeciez w tym czasie dzieciaki zapomna wszystkiego, czego sie nauczyly w ciagu roku. Zapomna rowniez, ze mama tak naprawde nie moze sie skupic jednoczesnie na gotowaniu obiadu, mysleniu w co sie ubierze na randke, i sluchaniu jak Ola duka swoja czytanke. Zapomna jak byc grzecznym, bo wizja strasznego pana dyrektora, ktoremu mama sie pozkarzy “jak nie przestaniesz uzywac tego slowa” odplynie gdzies w odmety niepamieci.

A pozniej, przez cztery tygodnie wrzesnia, dzieci beda musialy od nowa uczyc sie, ze dlubanie w nosie i zjadanie babolcow przez 10 minut po obudzeniu sie w ogole nie wchodzi w rachube bo z domu trzeba wyjsc pol godziny temu.

Nie chcialabym, aby wakacje byly czasem zupelnie straconym jesli chodzi o edukacje, wiec udziele dzieciom kilka lekcji zycia. Oto zajecia, ktore dla nich zaplanowalam:

  • opieka nad zwierzakiem – aby zrozumialy, dlaczego mama nie zawsze ma ochote poswiecac dzieciom uwage i wychodzic z nimi na spacer.
  • sprzedaz domowej lemoniady – aby nauczyly sie, ze napoje gazowane wcale nie sa takie popularne, oraz zeby zrozumialy, ze pieniadze latwiej sie dzieli, niz mnozy, i ze po odliczeniu kosztow wlasnych nie zostaje juz nic na przyjemnosci (oczywiscie po tej lekcji latwiej bedzie im zrozumiec, ze jak mama kupi sobie buty {koszty wlasne}, to juz nie ma pieniedzy na zabawki {przyjemnosci}).
  • mam zamiar o nich zapomniec przynajmniej raz – byc moze w koncu same naucza sie pamietac…
  • publiczne przemowienie – zeby zapoznaly sie z szerokim spektrum znudzonych twarzy i zrozumialy, ze grzecznie jest UDAWAC przynajmniej, iz to, co inni do nich mowia jest w minimalnym chociaz stopniu interesujace.
  • nauka gry na keyboardzie – zeby nie musialy oferowac gosciom ‘herbatki przed wyjsciem’ gdy juz beda chcialy sie ich pozbyc.
  • noc spedzona na farmie – to dla przyjemnosci, bo one lubia spac w chlewie. Powiedzialabym, ze lubia spac w burdelu, ale takiej wycieczki bym im nie zaproponowala.
  • bilety na mecz tenisa – byc moze odkryja, ze przekrecanie oczami i nieustanne kiwanie glowa na “nie” jest meczace.
  • lekcje boksu – niech w koncu ich klotnie zamienia sie w cos prawdziwie interesujacego.

Czy cos ominelam? Jesli tak, prosze o sugestie, chetenie skorzystam.

Jak postepowac z mezczyzna.

Sa trzy rodzaje ksiazek, ktore relatywnie dobrze sie sprzedaja. Mianowicie:

  1. historie o czarach, gnomach, i tego typu niesamowitosciach – nie jestem pewna, o co chodzi, bo nigdy nie czytalam, ale jak powiem Harry Potter to pewnie wiekszosc z Was bedzie wiedziala, o co chodzi.
  2. porno, tudziez erotyka oklejone etykietka ‘literatura’. 50 shades of Grey, na przyklad. Moje tlumaczenie to 50 odcieni szarosci, jest w Polsce? Tez tak baby wariuja na tym punkcie? Bo w Anglii nie ma chyba jednej kobiety, oprocz mnie, oczywiscie, ale ja mam wiele genow meskich, ktora nie mialaby ochoty przeczytac tej ksiazki, albo juz ja skonczyla, albo wlasnie jest w trakcie.
  3. Poradniki. Jak schudnac, jak utyc, jak sie zakochac, jak odnowic mieszkanie…

Gdybym zechciala, z latwoscia moglabym Olzusy przerobic na (1). Ja bylabym wiedzma na zamku, ktora uczy dzieci czarow. W celu odkrycia nowych zaklec podrozujemy po swiecie. Po drodze przypaletal sie gnom (to bylby Matthew), ktory narobil sporo zamieszania, a potem sie zmyl.

Moglabym tez napisac erotyk. Nie to, ze mam takie bujne doswiadczenia, ale od kolezanek sie wystarczajaco duzo nasluchalam, co ta mlodziez dzisiaj wyprawia. Do tego kilka porad z Cosmopolitan i powiesc gotowa!

Mysle jednak, ze napisze poradnik. O mezczyznach. Jak traktowac mezczyzne, o, to dopiero jest chodliwy temat.

Wszyscy zaangazowani w ten blog wiedza, ze poradami na temat jak utrzymac mezczyzne nie powinnam sie raczej zajmowac. Ale nie rozpaczajmy, moge za to radzic tym kobietom, ktore z jakiegos powodu chcialyby sie pozbyc natreta. Na przyklad takiego, ktory je kocha za bardzo. Albo ma za duzo pieniedzy, i kobieta nie czuje sie komfortowo w jego towarzystwie, bo mysli, ze on mysli, ze ona jest z nim dla jego pieniedzy.

Taki wlasnie poradnik napisze. Dla Was, w podziekowaniu za wiernosc, kilka porad, zanim ukaza sie w druku.

Jak traktowac mezczyzne:

  • nie pomin zadnej okazji do wytkniecia mu bledu. Niech wie doskonale, co robi zle, moze w koncu sie nauczy.
  • ucz go od samego poczatku, ze to ty masz zawsze racje. A nawet jak nie masz racji, to, oczywiscie, tez masz racje.
  • zabieraj go na zakupy. Im dluzej przymierzasz te buty, im wiecej sukienek na siebie wciagasz i im czesciej pytasz – kochanie, jak Ci sie podoba? Ale nie jestem za gruba? ale na pewno? Na pewno? – tym lepiej.
  • za wszelka cene postaraj sie go zmienic. Jesli lubisz mezczyzn metroseksualnych, a twoj akurat jest rolnikiem, nie spocznij dopoki na nauczysz go, ze rzesy mozna henna sobie przyciemniac, i ze powinien stosowac rozne kremy do rak, twarzy, stop, i posladkow. Jesli lubisz facetow z klasa, a ten akurat ma klase, to nie szkodzi, wmow sobie, ze wolisz prostakow, i do dziela!
  • wyslij mu swoje zdjecie z kielbasa. Dziala bezblednie. Mialam jednego takiego prawie narzeczonego, jak mu wyslalam zdjecie z kielbasa, to juz sie nie odezwal. Chyba nawet zmienil numer telefonu, bo jak dzwonilam, to mi mowilo, ze nie ma takiego numeru.

Czego absolutnie nie robic:

  • Nie zgadzaj sie z jego mamusia. Pamietaj – im wiecej jedziesz na tesciowa, tym lepiej!
  • Nigdy, przenigdy go nie chwal. Mezczyzna chwalony rozwydrza sie, i potem oczekuje pochwal za absolutnie wszystko, co robi. Nawet jesli w koncu naprawi ten kapiacy od miesiaca kran.
  • Nie dawaj mu chwili wytchnienia. W pracy dzwon do niego co godzine, pisz tez smsy, czasami wpadnij niezapowiedziana. Im wiecej czasu dla siebie ma taki delikwent, tym lepiej dla waszego zwiazku, wiec absolutnie nie mozna do tego dopuscic.
  • Ewentualnie mozecie przyjac zupelnie odwrotna strategie – unikajcie go jak ognia. Ale to byloby za latwe, oczywiscie.
  • Nie wyznawaj swoich uczuc. Jesli on powie, ze Cie kocha, to najlepiej zacznij uciekac. Z wrzaskiem.
  • Nie przyznawaj sie. Do niczego. Nigdy. Jesli, na przyklad jestes z narzeczonym numer trzy, a Twoj delikwent akurat dzwoni, to daj mu zjebke, i powiedz mu, zeby przestal Cie sprawdzac na kazdym kroku.

Jesli zastosujesz sie do wszystkich podanych wskazowek, delikwent powinien zerwac z Toba w miare szybko. Jesli jednak jest uparty, i sie nie poddaje, czas ponownie wziac sprawy w swoje rece. Pamietaj, najlepszym sposobem jest przekonanie go, ze to on zrobil cos zle. Mozesz rowniez zaczas plakac, i powiedziec – “to nie przez ciebie, kochanie, to ze mna jest cos nie tak”. Koniecznie dodaj, ze wciaz mozecie byc przyjaciolmi. Zawsze rowniez pozostaje sms, jesli absolutnie nie mozesz powiedziec mu prosto w twarz, ze z wami juz koniec.

 

**Malym drukiem: chcialabym dodac, ze z wlasnego doswiadczenia moge reczyc tylko za kielbase. No dobra, moze tez i za zakupy….

Jak to wrzodem na dupie zostalam.

Kupilam bilety na pewne wydarzenie. Bilet kosztuje £50, do tego £3.5 oplaty dla posrednika (bo, jak posrednik bezposrednio wyjasnia, organizator imprezy nie placi nam, wiec musimy dodac sobie sami do ceny biletu), i do tego £6 oplaty “transakcyjnej” – ktora pokrywa koszty drukowania, wysylki, pakowania, i czego tam jeszcze.

No trudno, skoro tak trzeba, to tak trzeba, zaplacilam, i czekam na bilety, ktore mialy zostac wyslane na moj adres domowy.

Na kilka dni przed wydarzeniem dostaje maila, ze bilety moge sobie odebrac w biurze.

W jakim biurze? Przeciez mialy byc przyslane do domu?

Na stare lata robie sie upierdliwa. Bardzo. £6 to nie majatek. Nie zbiednialabym. Ale tutaj chodzi o zasade.

Napisalam zatem maila, domagajac sie wyjasnienia. Dlaczego bilet nie zostanie wyslany do mnie do domu, tak jak mi obiecaliscie?

Odpowiedz – bo organizator imprezy nie wyslal im biletow na czas.

No to kolejnego maila smaruje – a dlaczego musze pokrywac oplate ‘transakcyjna’?

Bo ona pokrywa takie to i takie koszty. Odsylam Was do poczatku tego wpisu, jesli zapomnieliscie, o jakich kosztach mowa.

Moglam na tym poprzestac. Ale w tym momencie juz sie uparlam. Skoro nie przeslaliscie mi biletow do domu, tak jak obiecaliscie, to czy mozecie mi zwrocic oplate transakcyjna?

Nie, nie moga, bo ona pokrywa koszty, o ktorych mowa byla wczesniej.

Furia mnie ogarnela. Starajac sie byc grzeczna, a latwo mi to nie przyszlo, bo ja grzeczna z natury nie jestem, znow im napisalam, domagajac sie wyjasnienia, dlaczego teraz oplata transakcyjna, z opcja ‘odbior w biurze’ wynosi £2, a ja z ta sama opcja, narzucona mi w dodatku, musze placic £6?

Chyba mieli mnie juz serdecznie dosyc, bo zaoferowali, ‘w gescie dobrej woli’, ze zwroca mi to moje £6.

Byc moze wysle im maila z podziekowaniem nawet.

Ale tak sie zastanawiam, chyba sama powinnam taki interes otworzyc? Sprzedawac bilety, pobierac oplaty za wysylke, a pozniej kazac bilety odbierac w biurze?

Bo ilez osob z tych setek, byc moze tysiecy, ktore bilety kupily, bedzie takim wrzodem jak ja? A £6 razy tysiac angielskich, ugodowych osob, ktore nie bardzo lubia sie wyklociac, a juz zwlaszcza nie o £6, to jest dodatkowe szesc tysiecy. Piechota nie chodzi, prawda?

Wycieczka do….

Dookola slysze pokaslywanie, wydmuchiwane nosy, kichanie… ale to nie wszystko, slysze tez radosne pogaduszki. Chrupanie roznych przekasek. Siorbanie coca coli lub tez sokow. Bezwstydny szelest papierkow.

Jak myslicie, gdzie jestem? Na placu zabaw z dzieciakami? No to czytajcie dalej.

Co chwila ktos wstaje, przechodzi mi pod nosem, albo wlasnie na odwrot, przychodzi i siada sobie…

Dzwoni nagle telefon. Ktos glosni informuje kogos innego, ze nie moze wlasnie rozmawiac, i ze tak, tak, oddzwoni wieczorem. Ale jak najbardziej, wszystko jest w porzadku. No to pa!

No to moze jestem w przychodni lekarskiej?

Z tylu za mna slysze cmokanie. Odwracam sie, siedzi tam para, tak bardzo zajeta namietnymi pocalunkami ze nie zauwazylaby gdyby nagle wybuchl pozar. Mysleliby pewnie, ze to plomien ich milosci.

Pewnie jestem na imprezie dla nastolatkow?

Otoz nie. Bylam w KINIE.

I z przykroscia zauwazam, ze z uplywem czasu ludzie zachowuja sie coraz gorzej. Przychodza w polowie filmu, wychodza przed koncem, rozmawiaja, szeleszcza papierami i siorbia coca cola. Nigdy nie wiem, co sie dzieje w ciagu pierwszych 20 minut, bo ekran przeslania mi pielgrzymka spoznialskich, ktorzy zupelnie sie nie przejmuja tym, ze przeszkadzaja innym.

Szkoda, bardzo szkoda, ze ludzie zapominaja, co wypada a co nie wypada w kinie, teatrze, operze..

Urodziny ksiezniczki.

W sobote pojechalysmy na party. Impreza byla z okazji 21 urodzin niejakiej Sophie. Sophie jest przesliczna dziewczyna, blondynka, ktora chcialaby zostac aktorka. Gdybym byla mezczyzna, byc moze i bym sie w Sophie zakochala. A byc moze nie. Bo uroda Sophie taka troche nudna jest. Dzisiaj jest poniedzialek i juz nie bardzo pamietam twarz Sophie. I powodem wcale nie sa te cztery butelki szampana, ktore wypilam tejze nocy. Byc moze nie zakochalabym sie rowniez w Sophie bo jej palce u stop wystawaly z butow i paznokcie rysowaly podloge. Ciagle musialbym ta podloge cyklinowac, gdybym byla mezczyzna.

Ale byc moze mezczyzni nie zwracaja uwagi na takie szczegoly, byc moze tylko dla mnie te palce wiszace poza butem wygladaja idiotycznie.

Sophie mieszka, z rodzicami, oczywiscie, w olbrzymim domu. Z boku domu jest basen, a przed domem plynie sobie mala rzeczka. Tamiza sie chyba nazywa.

Mama Sophie jest niezwykle chuda. Wcale sie nie dziwie, tez bym byla chuda jakbym musiala sie tyle nachodzic. Z kuchni do jadalni – dwie minuty. Z kuchni do basenu – piec minut szybkim marszem. Od wejscia do sypialni – 7 minut. A potem z powrotem. I to o ile zna swoj dom dosyc dobrze, bo wcale bym sie nie zdziwila, gdyby oni sie w tym domu wciaz gubili.

Party bylo przesliczne. Na roznie piekl sie prosiak. Kelnerzy czestowali wykwintnymi kanapeczkami z sera koziego i karmelizowanej cebulki. Barman polewal szampana. DJ zachecal do tanca. Klaun zabawial dzieci. Mozna bylo skorzystac sobie z baru tlenowego, albo zrobic sobie zdjecie – gospodarze wynajeli budke fotograficzna.

Oczywiscie przy tylu gosciach trzeba bylo jakos podloge zabezpieczyc, domyslam sie, ze podlogi pokryte sa jakims niezwykle drogim drewnem. Domyslam sie tylko, bo nie widzialam, na czas party podlogi zostaly przykryte dywanami, specjalnie na ta okazje kupionymi i przycietymi. A przykrycie 300m2 podlogi dywanem wcale tanio nie wyjdzie, nawet jesli uzyjemy najtanszego z mozliwych…

Juz prawie zapytalam, czy nie moge sobie tego dywanu wziac jak go juz zdejma, wystarczyloby na pokrycie podlogi w calym moim domu i jeszcze by trzy czwarte zostalo do sprzedania na eBayu, ale pomyslalam sobie, ze nie ma co wsi robic, w koncu polskie pochodzenie i czerwone szpilki zobowiazuja.

Bylam nieco zawiedziona tylko, ze Sophie, jak to angielski zwyczaj nakazuje, nie dala gosciom na odchodnym tzw. goodie bag, czyli drobnego upominku dla gosci. Bardzo bym sie ucieszyla, gdybym dostala, np. male diamentowe kolczyki….