Uwielbiam zakupy przez internet. Serio. Moge zastanawiac sie przez cztery dni, czy te akurat szpilki mi sie podobaja, czy nie. Moge je ogladac siedem razy na dzien, o kazdej porze dnia i nocy, i zadna naburmuszona ekspedientka nie bedzie niezadowolonych min robila.
Niewatpliwa zaleta zakupow online jest to, ze mozna porownac ceny. I czesto jest o wiele taniej niz w sklepach. Na tej stronie mozemy robic zakupy spozywcze. Wrzucamy do ‘koszyka’ pol kilo mielonego, a strona pokazuje nam tansza alternatywe (jesli taka istnieje). Ale to nie wszystko, mozemy rowniez zobaczyc, ile nasze zakupy kosztowalyby w innych supermarketach (Tesco, Sainsbury, Ocado..). I jesli w trakcie zakupow okaze sie, ze Tesco jest tansze od Sainsbury, to mozemy z latwoscia przeniesc nasz koszyk do Tesco…
Nie mozna zapomniec o wszechobecnych promocjach i kuponach znizkowych.
W internecie kupuje nie tylko artykuly spozywcze, ale rowniez ubrania i BUTY!! Jednym z moich ulubionych sklepow – od lat – jest ASOS. Kiedy zaczynali, sprzedawali ubrania i buty wzorowane na drogich markach, w ktore ubieraly sie znane osoby (ASOS to skrot od as seen on stars). Do tej pory mam czarne szpilki z czerwona podeszwa… (kto sie interesuje, to wie co to oznacza.. a la Louboutin, hi hi hi 🙂 ). Dzisiaj ASOS ma olbrzymi wybor ubran tanszych, i markowych. Juz nie ‘wzorowanych’.
Ostatnio kupilam sobie sliczne szpilki. Nie tylko przesylka jest za darmo, ale dodatkowo tez wieczorem dostalam smsa, ze moja paczka przyjdzie jutro pomiedzy 11 a 12. Hura, nie trzeba czekac caly dzien w domu! Co wiecej, paczka zostanie przywieziona przez “Twojego kierowce, Piotra”. Hej ho, nie kazdy ma “swojego” kierowce, nie?
Najpiekniejsze jest to, ze jesli cos, co kupilismy nie pasuje, albo po prostu sie nam nie podoba, mozemy to za darmo odeslac. Bez problemu.
Zakupy w internecie maja tez, oczywiscie, swoje wady. Kilka razy nacielam sie, a jakze. Zamiast bialego chleba zamowilam sobie chlebki pita, butelka keczupu okazala sie mikroskopijnego rozmiaru (nie zauwazylam, ze pojemnosc jakas taka niska…), a schab mial 4 kilo, kosztowal £40, i jadlysmy go potem przez tydzien.
Czy Wy kupujecie przez internet? Jesli nie, to dlaczego? Jesli tak, to co?
Zaparkowalam poza miastem, i wrocilysmy na pieszo. Znalazlysmy mala kawiarenke, w ktorej postanowilysmy sprobowac slynnej kornwalskiej cream tea. Cream tea to buleczka, do niej podany jest dzem truskawkowy (najlepiej domowej roboty) oraz gesta smietana. No i oczywiscie dzbanek herbaty.
A po poludniu pojechalysmy do St Ives – przeslicznego miasteczka nadmorskiego. Przez pol godziny szukalam miejsca do zaparkowania, w koncu udalo sie. Warto bylo, bo St Ives jest przesliczne, z waskimi uliczkami, starymi domkami, otoczone woda ze wszystkich stron. Co drugi sklep to galeria, latwo wywnioskowac, ze artysci uwielbiaja St Ives. I trudno im sie dziwic.
Na lunch kupilysmy slynne Cornish pasty – lokalny przysmak. Jest to duzy pierog z kruchego chyba ciasta (nie bardzo sie znam…) wypelniony miesem – wolowina, albo kurczakiem, doprawionym na rozne sposoby –Â i warzywami.
W karawanie jest przewaznie pokoj dzienny, lazienka, sypialnie (liczba zalezy od wielkosci karawanu), kuchnia. Wyposazenie – w zaleznosci od standardu – moze byc albo bardzo podstawowe, albo super wypasione, jak w luksusowym domu.
Park, w ktorym sa nasze wakacje jest olbrzymi. Nie wiem, ile karawanow, ale duzo. Niektore tuz nad samym brzegiem morza. Nasz, na szczescie, jest tuz obok recepcji i centrum rozrywki. Dobrze, bo mamy blisko na wieczorne przedstawienia, disko, i na basen.