Bardzo to był niepedagogiczny dzień. Obudziłyśmy się po 9:30. Dzieci przyszły do mnie do łóżka i leniuchowalysmy dosyć długo. Potem na śniadanie (podane około południa) dostały naleśniki z oblesna ilością cukru i dżemu.
Gnana wyrzutami sumienia, ze mieszkamy w chlewie zapedzilam dziatwe do sprzątania ich własnego pokoju. Sama lezalam w łóżku i surfowalam Shop style, moja ulubiona stronę z rzeczami, które chciałabym mieć. Taka jestem wyrodna matka.
W końcu dzieci znudzone sprzątaniem wlazly mi pod koldre. Nie chciało mi się nimi zajmować wiec dałam im laptopa i pozwolilam film oglądać. Sama poszłam spac (tak jakos mi sie usnelo….)
Po południu dzieci sobie zrobiły kanapki na obiad i odrobily lekcje, oglądając program o randkowaniu. Chciałabym zaznaczyć, ze tak normalnie to moje dzieci oglądają telewizje przez godzinę mniej wiecej. Tygodniowo. Plus wiadomości rano.
Kolacji mi się gotować nie chciało, więc zamówiłam pizzę z dostawą do domu. Jednak na coca colę się nie zgodziłam. Pizzę jadłyśmy oglądając boskiego Hugh Grant’a w filmie “Był sobie chłopiec” (About a boy). Nie omieszkałam dzieci poinformować, że gdyby Hugh mnie o rękę poprosił to od razu bym się zgodziła.
I taki to był dzień. Bardzo niepedagogiczny – zero świeżego powietrza, 300% zalecanej dziennej dawki cukru i 500% zalecanej dziennej dawki tłuszczu, oraz bezmyślne gapienie się w telewizor.
– Mamo, to był cudowny dzień!!! Powiedziała mi Zuzia tuż przed zaśnięciem.
Że co???