Co lepsze?

Ola. Lat pięć. U dyrektora na dywaniku przynajmniej raz na tydzień. Bo uderzyła koleżankę. Albo gadała w czasie lekcji. Albo zrzuciła obiad na podłogę – celowo. Za karę musiała pomagać woźnemu sprzątać.

Ola. Nazwana przez swoją nauczycielkę “diabłem”. Przez panią, według której, do tej pory, żadne dziecko nie było niegrzeczne. Przez panią, która jest łagodna i nigdy złego słowa o nikim nie powie.

Ola. Byłaś dzisiaj grzeczna? Tak, byłam, mamo, tylko jeden raz pani była na mnie zła.

Ola. Niezły charakterek.

Oglądamy jakiś tam program. Ola coś tam krzyczy. Ola, bądź cicho. Ola nie rozumie, wciaż krzyczy. Ola, cicho! A gdzie tam, Ola wciąż swoje.

Więc w końcu się na nią wyprułam. Potem, gryziona wyrzutami sumienia, tłumaczę dziecku: dlaczego ty nie możesz zrozumieć jak do ciebie mówię normalnie? Chcę usłyszeć, co mówią, a ty mi nie pozwalasz. Dlaczego muszę na ciebie krzyczeć?

Na to Ola rezolutnie: przecież jak sama krzyczysz, to tym bardziej nie słyszysz.

I weź tu czlowieku znajdź odpowiedź na taki argument!

Sama nie wiem, czy cieszyć się, czy martwić, że mam takie dziecko. Z jednej strony wiem, że w życiu sobie poradzi, z drugiej strony czasami mam ochotę ja na śmietnik wyrzucić.

A Waszym zdaniem, lepiej mieć dziecko posłuszne, czy niepokorne?

Polacy, Anglia, dobre maniery i chamstwo.

To ja moze tak grupowo odpowiem na Wasze komentarze odnosnie poprzedniego wpisu.

Ja sie zupelnie zgadzam, i bede pierwsza osoba, ktora przyzna, ze Polakow jak stonki, wszedzie pelno. Kazdy z moich sasiadow wie, co ja na ten temat sadze. Mi samej osobiscie nie podobaloby sie bardzo, gdyby nagle do Polski zwalilo sie kilka milionow cudzoziemcow. To raz.

Dwa, Polacy tutaj, jak i w kraju, sa rozni. Sa tacy, co uczciwie i dobrze pracuja, i po prostu sobie tutaj zyja, sa tez tacy, ktorzy wykorzystuja na maksa wszelkie mozliwe zasilki i “benefity”, sa tez tacy, ktorzy pija i kradna.

Trzy, poniewaz jest nas tak duzo, Anglicy narzekaja, i nie podoba im sie. Nic dziwnego, oczywiscie (patrz raz). Ale obiektywnie patrzac, sami sa sobie winni.

Anglia przezyla juz najazd cudzoziemcow – na przyklad kilkadziesiat lat temu zwalila sie tutaj masa Hindusow, teraz co drugi (dobra, nie znam statystyk, ale wiadomo, ze duzo) “Anglik” to Hindus. Podobna sytacja byla z Pakistanczykami. Idac sobie ulicami Londynu ciezko uslyszec jezyk angielski. Powinni wiec juz wiedziec, co sie dzieje, gdy otwiera sie granice. Poza tym wystarczy spojrzec na Francje lub na Holandie, co tam sie wyrabia. Anglia jest zalewana cudzoziemcami, ale kraj nic nie robi w kierunku zatrzymania tego. Wrecz przeciwnie, wcale nie jest trudno dostac paszport angielski, wystarczy mieszkac tutaj kilka lat i zdac jakies testy. Mniej wiecej. Moge sie mylic, ale jedna taka z Filipin zaraz bedzie Angielka, bo mieszka tu od 2 lat. A przeciez wystarczyloby wprowadzic, na przyklad, system kwot, jaki panuje w Stanach Zjednoczonych – danego roku moze przyleciec do Stanow taka to a taka liczba osob z danego kraju, i do widzenia, wiecej nie wjedzie.

To rzad. Jesli osobnikom prywatnym nie podoba sie liczba cuodzoziemcow na ulicach, niech napisza petycje do rzadu, wrzuca na twittera czy facebooka, i niech sie ludzie domagaja ograniczenia naplywu obcej sily roboczej. To byloby lepsze rozwiazanie, niz obrazanie nieznanej osoby (pierdoleni cudzoziemcy) tylko dlatego, ze sie akurat nie lubi Polakow.

Tylko ze nalezy pamietac, iz Anglik nie wykonywalby pracy, ktora wykonuje np. Polak, i juz na pewno nie za takie pieniadze. A dlaczego? Bo taki Anglik dostanie wiecej zasilku, niz zarobilby myjac kible lub podajac hamburgery gosciom w McDonalds. Do tego dostanie zasilek na mieszkanie i pare innych ‘benefitow’. Wiec po co ma sie przemeczac?

Ja sie zgadzam. Polakow jest tutaj za duzo (powiedziala ta, ktora sama tutaj mieszka! 🙂 ), ale nic nie usprawiedliwia chamstwa zaprezentowanego przez angielska krowe. Tym bardziej, ze mowi o “kulturze” sama prezentujac najnizszy z mozliwych poziomow. W towarzystwie dzieci.

A, i zeby byla jasnosc – ja powiedzialam do niej “przepraszam”, gdy chcialam siegnac do swojej szafki. Spojrzala tylko na mnie, i dalej przepakowywala swoje torby. Wiec poczekalam jeszcze chwile, i siegnelam ponad jej glowa do swojej szafki – w niczym jej nie przeszkadzajac.

Pierdoleni cudzoziemcy

Bo my w tym kraju to mamy dobre maniery! usłyszałam dzisiaj. Od tłustej, 100% angielskiej krowy, po tym, jak starałam się dostać do swojej szafki, po pięciu minutach czekania, kiedy to angielska, dobrze wychowana paniusia pakowała swoją torbę przy mojej szafce i nie raczyła się usunąć nawet o centymetr. Pierdoleni cudzoziemcy!. Dodała.

Nie omieszkała tego powtórzyć kilka razy. Fucking foreigners.

Wydawałoby się, ze społeczeństwo angielskie takie cywilizowane, że taką kulturę osobistą ma wysoką, a tu proszę, przy dzieciach (bo to na lodowisku było, w niedziele, kiedy lodowisko było otwarte dla rodzin właśnie), moich i swoich własnych, uczy pierwszoklasowego rasizmu.

Nie wiem, jak poczuła się Zuzia, ale teraz już rozumiem, dlaczego na przykład dzieciak (10 letni) u Zuzi w szkole powiedział do swojego polskiego kolegi: bo wy, Polaczki, przyjeżdzacie tutaj, i nam pracę zabieracie. Panoszycie się a my was wcale nie chcemy. Wynoście się z powrotem do siebie.

Bo dzieciak ten usłyszał to od swojej mamy, lub od swojego taty. Obydwoje rodzice pewnie uważają się za inteligentnych, dobrze wychowanych i kulturalnych ludzi.

Pan dyrektor dał dzieciakowi zjebkę, ale nie zmienia to faktu, że jednak duża część “dobrze wychowanego” społeczeństwa angielskiego widząc osobę z Polski lub z innego kraju myśli: pierdoleni cudzoziemcy.