Majatku na eBayu to ja nie zrobie. Fakt.
Zalega mi po katach cala masa ciuchow dzieciecych. Takich na 12 miesiecy do roku. Wciskalam piecioletnia Olke w toto, bo w koncu po co ma lezec i sie marnowac. A ze Olka drobna, to i wchodzila w toto jakos. No ale gdy sukienka maksi staje sie mini, a dlugi rekaw siega lokcia – czas cos z tym zrobic.
Wzielam sie jednego dnia, zdjecia porobilam, i aukcje wystawilam. Ubranka wcale niezle, Next, Monsoon, Diesel. Caly dzien mi zajelo obfotografowanie tego, opisanie, zrobienie aukcji. Drugi dzien zszedl na praniu, w koncu zapoconych lachow wysylala nikomu nie bede, nie?
Aukcje sie skonczyly, i zarobilam…. uwaga, uwaga!! Calutkie £13!!! Od tego musze odjac oplaty za aukcje i oplaty z Paypal (odpowiednik plac z Allegro). Powiedzmy z £10 zostanie?
Jesli doliczymy do tego 3 godziny na pakowanie i wycieczke na poczte, to wychodzi mi…. 60 pensow za godzine! Zwazywszy, ze minimalna placa to tuz ponad szesc funtow za godzine, to zarabiam gorzej niz niewolnik w czasie wojny secesyjnej!
Czy komukolwiek oplaca sie wystawiac rzeczy na Allegro/eBay? Czy to tylko ja taka jakas “niesprzedajna”?