No i spadlam. Wczorajsze lekcje bardzo się przydały! Dzisiaj galopem jeździłam i skakałam przez przeszkody, takie niskie, na wysokości około 40 centymetrów.
W pewnym momencie noga wypadła mi ze strzemienia. Trochę spanikowałam, i niestety, musiałam robić lądowanie. Dzięki wczorajszym ćwiczeniom wiedziałam jednak, co robić, i zeskoczyłam z tego konia popisowo.
Tyle tylko, ze nadwyrężyłam sobie potężnie pachwiny, zupełnie jakbym robiła szpagat na siłę, i teraz nie tylko nie mogę chodzić, ale – co najgorsze – nie mogę również koniowi sygnałów dawać. No i bardzo trudno jest mi utrzymać się w siodle.
Miejmy tylko nadzieję, że nie będę musiała mieć przymusowej przerwy w jeździe, w koncu turnus niedługo się kończy 😦