Zapomnialam napisac, ze nasza podroz do domu z konikow bez przygod sie, oczywiscie, nie odbyla. Jade sobie A2 super Matizem mojej mamy, a tu nagle w pewnym momencie czuje, ze pedal gazu luzny sie zrobil jak guma w znoszonych majtkach. Zjechalam na pobocze. Stanelam tuz za innym samochodem, Audi, ktory tez sie akurat zepsul. Po tym, jak mi peknal pasek klinowy w drodze do Jansowki mialam juz wprawe i doskonale wiedzialam, co robic. Zadzwonilam po pomoc drogowa. W tym czasie przyjechala pomoc do Audi. Pan podszedl do mojego Matiza, popatrzyl, i mowi, ze nic nie poradzi.
Przejezdzala inna pomoc drogowa, zatrzymala sie, i pan tez popatrzyl, i mowi, ze nic z naprawy nie bedzie, trzeba holowac.
Ale ubezpieczenie mojej mamy pokryloby mniej wiecej polowe drogi do domu. Pan mowi, ze do Lodzi to mnie odholuje. A co ja niby w tej Lodzi mam robic? Na pieszo stamtad wracac? Taksowke wziac?
Postalismy tam sobie na poboczu, pogadalismy, w koncu pan pogrzebal mi pod maska, wzial kombinerki, i w ciagu minuty mi ta linke od gazu naprawil. Nie wiem jak, ja sie nie znam, ale sie ucieszylam, ze moge jechac.
Pan pojechal za mna jeszcze jakies 50 km, tak na wszelki wypadek, ale na szczescie udalo mi sie dojechac do domu. Teraz Matiz stoi u mechanika i sie naprawia.
Siniaki na nogach robia sie coraz bardziej czarne. Moja mama gdy je zobaczyla to za glowe sie zlapala. Wierzyc nie chciala, ze mozna tak wygladac. A najsmieszniejsze bylo to, ze zupelnie o tych siniakach zapomnialam i zalozylam spodniczke, po czym poszlam do sklepu spirytus kupowac (wymyslilam sobie, ze w Anglii zrobie nalewke). Czulam sie jakbym byla pobita alkoholiczka 🙂
Noi jeszcze na zakonczenie chcialabym dodac, ze najgorsze z clego tego wyjazdu jest to, ze utylam 2 kilo 😦 I kto powiedzial, ze sport to zdrowie??? A, Zuzia utyla 3 kilogramy. 😀 Ach, te ciasta….

Ktoz by pomyslal, ze wiejskie wesele moze sie wiazac z roznorakimi rozterkami. Moze byc rowniez zrodlem niezapomnianych wrazen.