Nadeszly wakacje i przylecialysmy do Polski.
Nie bylam w Polsce juz dawno, ostatni raz chyba na wielkanoc dwa lata temu. Polska jako taka sie nie zmienila, przynajmniej na razie nie zauwazylam.
Zmienily sie za to ceny. Zawsze wydawalo mi sie, ze w Polsce jest tanio. Szlam do sklepu, cen nie sprawdzalam, kupowalam jak szlo. Tym razem spotkala mnie nieprzyjemna niespodzianka! W Carrefour kupilam kilka rzeczy, Twoj Styl (ktory nieopatrznie zostawilam w wozku), troche slodyczy, polskiej wedliny, mleko. Wydalam 250 zlotych!! Pozbieralam szczeke z podlogi, zaplacilam, i zaczelam sie zastanawiac – jak ludzie tutaj zyja? Jak ich stac? Ile wynosi pensja? Zarabiaja mniej niz w Anglii, to na pewno, a ceny sa porownywalne! A wiele rzeczy (jak chociazby ekskluzywne kosmetyki czy perfumy) sa wrecz drozsze!!
Pewnie wielu z Was mialo babcie, ktora dala dziecku pieniazka i mowi: Idz, dziecko, kup sobie lizaka, ino reszte przynies…
No coz, ja stalam sie taka babcia. Dalam dzieciom swoim po 2 zlote, myslac, ze jaka to ja hojna jestem. Dzieci poszly do sklepiku, i okazalo sie, ze to moje marne 2 zlote ledwo co na najtanszego loda wystarczy, bo na lepszego to juz nie.
Reszty, dodawac nie musze, nie bylo…


Moja silownia nalezy do miasta. To znaczy wlascicielem nie jest zadna firma, ani osoba prywatna, ale urzad miasta. Silownia jest calkiem ladna, ale poniewaz nalezy do miasta nie cieszy sie wysokim prestizem ani opinia miejsca, w ktorym nalezy byc widywanym. Bogaci biznesmeni i szykowne paniusie chodza do bardziej wytwornych miejsc, takich jak LA Fitness czy prywatny klub Esporta.


