Rynek pracy.

Biegajac na biezni dzisiejszego poranka zobaczylam w wiadomosciach naglowek – o jedno miejsce pracy dla swiezo upieczonego absolwenta ubiega sie 84 delikwentow!

Przegladajac ogloszenia pracy sytuacja wydaje sie byc jeszcze gorsza – na jedno ogloszenie przypada okolo 100-150 aplikacji, czasami o wiele wiecej (im mniejsze kwalifikacje, tym wiecej aplikacji).

Przyrost gospodarczy kraju w ciagu ostatnich szesciu miesiecy wyniosl 0.5%.

A gdzie najtrudniej znalezc prace? Jesli zaufamy statystykom uzyskanym z Job Centre (angielski odpowidnik urzedow pracy) w Londynie (mowimy tutaj o regionach). Na jedna oferte pracy przypada ponad 10 bezrobotnych.

Jesli dodamy do tego Walie, Szkocje i Irlandie, i podzielimy rejony na miasta, w miasteczku zwanym Merthyr Tydfil (Walia) na jedno miejsce pracy przypada prawie 33 bezrobotnych!! W miasteczku owym maja 63 nieobsadzone stanowiska, a bezrobotnych maja 2063.

Nie jest latwo.

Ubieganie sie o prace nigdy nie bylo zbytnio przyjemne, ale teraz sytuacja jest o wiele gorsza – pracodawcy moga przebierac i wybierac w aplikacjach jak w ulegalkach (swoja droga, skad takie powiedzenie??)

Festiwale.

Raz do roku tysiace fanow zbieraja sie w jednym miejscu. Zaopatrzeni w niezbedne gumowce, plaszcze przeciwdeszczowe i hektolitry piwa przyjezdzaja do Glastonbury aby wziac udzial w najwiekszej muzycznej imprezie w Anglii.

Glastonbury tlumy

Niezbednik festiwalowca.

Niezbednik

Zrobilam male badanie rynku i okazalo sie, ze aby dostac bilety na festiwal, ktory odbywa sie w czerwcu nalezy sie zarejestrowac juz w pazdzierniku poprzedniego roku. Rejestracja nie daje gwarancji kupna biletu, oczywiscie. Sluzy ona jedynie temu, aby bilety byly kupowane przez osoby, ktore rzeczywiscie chca wziac udzial w festiwalu, a nie przez “konikow” ktorzy pozniej te bilety odsprzedawaliby z zyskiem. Moze to i dobry pomysl.

A bilety nie sa tanie, kosztuja okolo £195 (ponad 870 zlotych). No, ale mozna zobaczyc na zywo (w tym roku) U2, Coldplay, oraz Beyonce.

Mozna zobaczyc o ile jakims cudownym cudem uda sie nam stac wystarczajaco blisko sceny. Zadanie niezbyt latwe gdy trzeba sie przecisnac przez tlum 177 tysiecy innych fanow, prawda?

Tlumy Glastonbury

A po to wlasnie potrzebne sa kaloszki:

Deszcz w glastonbury

Festiwal Glastonbury pierwszy raz zostal zorganizowany 41 lat temu przez rolnika z Somerset, a wydarzenie to laczylo muzyke ze zniwami!

Zachecam goraco do obejrzenia zdjec z festiwalu tutaj.

Jakie festiwale odbywaja sie w Polsce?

Czy jezdzicie na festiwale? Macie wspomnienia z jakiegos wyjatkowego festiwalu?

Zycie na kredyt.

Anglicy zyja na kredyt.

Przecietny Anglik mieszkajacy w mojej okolicy na £24.000 funtow dlugu na karcie kredytowej!! Dwadziescia cztery tysiace!

Do tego dochodzi oczywiscie kredyt na dom, bo kazdy, kto ma dom bierze kredyt, ktory splaca cale zycie, srednio tak do piecdziesiatki, w zaleznosci od tego, jak wczesnie kredyt wzial i jakie wielkie (male) raty splaca. Byc moze jeszcze jakies inne pozyczki.

Wytlumaczenie tak wielkiego dlugu na karcie kredytowej – ceny rosna szybko, pensje nie, i ludzie maja problem ze splaceniem.

Podejrzewam, ze dziala to tak: mam ochote na sukienke za £500. Nie mam tyle na koncie, bo pensja wystarcza na biezaco. To kupuje ja przy uzyciu karty kredytowej. Zepsula sie pralka, no to kupie nowa, oczywiscie na karte kredytowa. Wakacje sie zblizaja, zaplace karta kredytowa… Co miesiac bede splacac minimalna kwote, a reszta dlugu bedzie rosla, bo odetki…. no i oczywiscie nowe wydatki, na ktore mnie nie stac….

Ach, i Anglicy maja po kilka kart kredytowych, nie tylko jedna, oczywiscie.

Dlugi sa tutaj duzym problemem. Ludzie zyja na kredyt, a pozniej nie moga sobie poradzic ze splata tegoz. Korzystaja zatem z pomocy specjalisty, ktory powie im, jak sie z dlugow wygrzebac. I pierwsza porada jego bedzie – splac karty, a nastepnie pozbadz sie ich. No tak, ale jak ja wtedy zaplace specjaliscie? Moze zloze wniosek o nowa karte kredytowa…?

Makaron na stacji benzynowej.

– Czy to Pani dziecko je sobie tam na murku? Zapytala mnie pani na stacji benzynowej.

Tak, to bylo moje dziecko.

Wczorajszy dzien byl wyjatkowo napakowany, zwlaszcza dla Zuzi. Szkola do 15:30. Pozniej od 16:00 do 18:00 dodatkowa lekcja baletu. Zblizaja sie egzaminy i pani nauczycielka (emerytowana modelka i baletnica) panikuje. Ustawia dodatkowe lekcje kiedy tylko moze. Od 19:00 do 20:00 Zuzia miala plywanie.

Jak wiec widzicie, caly dzien w biegu. Nie bylo czasu nawet na obiad. Poprosilam mame, aby zapakowala Zuzi cos do jedzenia.

Mama jak to mama, zapakowala. Makaron. Z sosem. NA TALERZU!!! No prosze sobie wyobrazic. Nie w pudelku, tylko na talerzu, zawinietym w folie aluminowa…. i lyzke wziela, i widelca…. i nawet serwetke…

No i gdy ja tankowalam, Zuzia zasiadla na murku na stacji benzynowej, babcia rozlozyla jej serwetke, wyjela talerz z makaronem, i Zuzia zaczela sie posilac.

– Czy to Pani dziecko je sobie tam na murku? zapytala mnie pani gdy przyjmowala zaplate za paliwo. – Wyglada na to, ze jej sie podoba – dodala pani ze smiechem.

Zaluje, ze nie mam zdjecia, bo wygladalo to komicznie. Jak to moja mama powiedziala: Ty to jestes kobieta nowoczesna, a ja jestem Matka Polka. I ma racje. Bo ja bym kanapke w lape dala. Albo i kawalek pizzy..

Roznica wieku.

Lapicki z zonaPisalam sobie, pisalam, i wszystko stracilam. A niech to.

A pisalam o tym, ze ostanio rzucaja sie na mnie informacje o panach starszych od swoich zon o 60 lat.

Najpierw byl Andrzej Lapicki. Lat 85. Wiem, ze pewnie juz jakis czas temu poslubil swoja 25letnia zone, ale dopiero ostatnio kolezanka podrzucila mi polskiego brukowca, wiec sie dowiedzialam.

Mloda zona juz od dawna podobno podziwiala Lapickiego, uparcie dazyla do poznania swojego idola, no i w koncu sie udalo. Ba, nawet wiecej, poslubila go i zyli dlugo i szczesliwie.

HeffnerDrugi przypadek to rowniez 85 letni Hugh Hefner, to ten pan od playboya, ktory otacza sie kroliczkami. Mial byc slub z 25 letnia bodajze modelka. Ona piekna blondyna, utrzymuje, ze kocha Heffner’a, ze moze podpisac intercyze, ze narzeczony kasa jej nie obrzuca.

Mial byc slub ale nie bedzie, bo para sie poprztykala, dziewczyna sie wkurzyla, spakowala manatki i zareczyny zerwala. No i dobrze, co jej bedzie jakis stary milioner podskakiwal!

Ja osobiscie nie mam nic przeciwko starszym panom, sama lubie starszych, moze jednak nie o 60 lat… zastanawiam sie, co kieruje tymi dziewczynami – czy szukaja kogos, kto im zastapi ojca? Czy sa zafascynowane madroscia zyciowa?

Czy takie zwiazki moga byc udane? Jak myslicie?

Za gapowe sie placi.

A taka bylaby swietna historia… Juz to widze.

Kupilam bilety na samolot do Polski. Kosztowaly okolo £700, dla nas trzech. Bardzo sie cieszylysmy na ten wyjazd, nie bylo nas w Polsce przez ponad rok!

W przeddzien wylotu spakowalysmy sie, zamowilysmy taksowke na lotnisko (£50), i spac nie moglysmy z podniecenia.

Moze to i dobrze, bo taksowka zamowiona byla na 4 rano, wiec przynajmniej nie zaspalysmy.

A na lotnisku okazalo sie…. ze paszporty dziewczyn, i to obu, sa przeterminowane!! Data waznosci skonczyla sie w czerwcu!!!

Oczywiscie nie pozwolili nam leciec, kazali do domu wracac. Kolejne £50 za taksowke. Droga to byla wycieczka na lotnisko Heathrow, £800….

Taka to by byla swietna historia. Na szczescie moja mama spojrzala na te przeterminowane paszporty i zauwazyla, ze data waznosci mija.

Wiec teraz musze zlozyc wnioski o nowe. Czeka sie 6 tygodni, miejmy nadzieje, ze proces bedzie latwy i ze zdaze z wyrobieniem przed wakacjami. Nie wiem, jakich dokumentow beda ode mnie wymagac. Nie wiem rowniez, czy madrym bedzie kupowanie biletow ZANIM dostane paszporty… ale z dnia na dzien bilety drozeja.

Smierc chomika

Znow nam zdycha chomik. Slowo honoru, nie dosypuje im trucizny.

Niektorzy z Was moze pamietaja, jak Zuzia chomika do Kataru z Polski w majtkach szmuglowala. Chomik zywot wiodl spokojny, calkiem dlugo pozyl. Zdechl na kilka miesiecy przed naszym wyjazdem z Kataru. Zostal pochowany na plazy w Al Wakrah.

Tutaj sprezentowalysmy sobie dwa miniaturkowe chomiczki. Dzisiaj jeden z nich niestety, zaczal zdychac. Najpierw chodzil niemrawo i nie mogl otworzyc jednego oka. Zazwyczaj ruszal sie tak szybko, ze nie mozna bylo go zlapac. Dzisiaj probowal uciekac, ale juz bardzo niezdarnie. Pozniej nawet juz nie probowal uciekac, i tylko lezal. Wieczorem wyczolgal sie z gniazda i wybral sobie miejsce, w ktorym postanowil umrzec. Lezal na boku i ciezko oddychal.

Okropnie bylo na to patrzec. Zuzia oczywiscie przeplakala caly wieczor. I tak naprawde niewiele moglam zrobic, by ja pocieszyc. Dziecko obwinialo sie, ze to przez nia zwierzatko ducha wyzionelo, bo niewystarczajaco go karmila i nie zmieniala mu w klatce zbyt czesto…

Ech, ciezko jutro bedzie, bo pogrzeb trzeba bedzie zrobic.

Zlodziej z wszami?

ZAPIEPRZYLAM! oswiadcza Ola.

Matko Boska! Po pierwsze, skad ona zna takie slowa? A po drugie, czyzby zaczela krasc? Co ona kradnie? Gdzie???

– Zapieprzylam sobie chleb….

I kolejne powiedzonko Oli, ktore podnioslo mi tymczasowo cisnienie.

– Mialam wszy.

– Jakie wszy??? Kiedy?

– No, na glowie, pamietasz?

Nie pamietalam. Przypomniala mi, ze jak wyjezdzalysmy z Kataru to wieczorem tuz przed wylotem spadla z hustawki, rozbila sobie glowe, pojechalysmy do szpitala, gdzie zalozyli jej ….. SZWY.

A Zuzia, wiele, wiele lat temu radosnie oswiadczyla Pani z przedszkola: Chlopcy maja siusiaki, a dziewczynki maja cipki!