Jesli myslicie, ze zmyslam, to sie mylicie.
Jesli myslicie, ze pisze scenariusz kiepskiego serialu, to sie mylicie.
Jesli myslicie, ze opisuje kiepski serial, to sie mylicie.
Ale dosyc tego mylenia. Posluchajcie…
Rano zawiozlam dzieci do szkoly, i pojechalam na francuski. A ze mialam godzine do “zmarnowania” pomyslalam, ze porobie pare zdjec. Wyciagam aparat, wlaczam, a tutaj…..
“Obiektyw nie dziala. Uruchom ponownie”.
Nie dalo rady. Uruchamianie, baterie, nic nie podzialalo. Aparat fotograficzny sie zepsul. To byla godzina 8 rano.
Po francuskim ide do samochodu. Godzina 11. Ha ha ha. Kto zgadnie?
FLAK.
Cholerny, plaski jak deska flak.
Kolezanka z francuskiego pozyczyla mi lewarek. Ja polecialam do “szkoly” pozyczyc faceta do zmiany kola. Jak to dobrze, ze dzien wczesniej kupilam nowe zapasowe….!
Facet przyszedl (Hindus. Tez mlody, ale starszy niz Kanadyjczyk). Sie trudzil, mordowal. Nie da rady, w koncu mowi, lewarek za maly.
Polecial do pobliskiego domu pozyczyc wiekszy lewarek. Przytaszczyl lewarek i drugiego Hindusa.
Probuje, sapie, meczy sie. Nie da rady, mowi, lewarek za duzy. Potrzebujemy sredniego.
Dolaczyl do nas kolejny facet, Palestynczyk. Brat jednej z kolezanek z kursu.
(Tuwim prorok jaki, czy co?)
Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!
Pocą się, sapią, stękają srogo,
kreca i kreca, podniesc auta nie mogą!
Zatrzymalam kobiete w Pajero (ja tez mam Pajero) – jej lewarek bedzie musial pasowac do mojego auta, nie?
Ale nie pasowal, bo jej Pajero mialo troje drzwi, moje piecioro. Jakie te lewarki temperamentne!
Dwie godziny minely. Upal 45 stopni. Sie wszyscy pocimy.
W koncu, po dwoch godzinach, przy pomocy trzech lewarkow, kilku cegiel i stosu desek udalo sie!!! Podniesli auto, i nawet zmienili kolo!
Zalozyli moje nowe zapasowe, i NIESPODZIANKA!! W sklepie z oponami zrobili mnie w konia, sprzedali mi opone, ktora nie tylko nadaje sie do natychmiastowej wymiany, ale wrecz jest niebezpiecznie na niej jezdzic!!
Zatem po poludniu pojechalam do sklepu, zrobilam raban, dostalam nowa opone (czy ta jest dobra? Nie wiem). Kazalam przebita zalatac.
A teraz sie zastanawiam: czy ja wpadne w alkoholizm? Co sie zepsuje jutro?
I tak sobie tez mysle: uwazajcie, czego sobie zyczycie, bo ja ostatnio narzekalam, ze zywot nudny wiode.