Spiewy katarskie

Odnosnie poprzedniej notki, chcialabym dodac, iz Zuzia zauwazyla: Sami faceci w tych autach. Kobiet nie ma.

Rzeczywiscie, nie bylo. Chlopcy sie bawia, a co robia w tym czasie panie? Siedza w domu?

A oto drugi filmik. Z City Center. Na lodowisku rozlozyli dywany, zrobili scene, i rozpoczely sie tance i spiewy.

Kilka razy bylam juz swiadkiem takiego spiewania. Zawsze wyglada to tak samo (stoja, machaja szablami, i spiewaja) i brzmi tak samo – monotonnie, niemalze hipnotyzujaco.

Jesli ktos wie, o co chodzi w tym rytuale, bede wdzieczna za informacje. Ja sama nie wiem, wiec Wam tez nie powiem.

A popatrzec mozna sobie tutaj.

 

Szalenstwo

A oto jak wygladal Corniche (jedna z glownych ulic Doha, biegnaca wzdluz zatoki, bardzo ladna) wczoraj, tuz przed swietem katarskim.

Byl totalnie zakorkowany, byc moze nie tylko dlatego, ze aut bylo wiecej niz zwykle, ale dlatego, ze jechali sobie wolno, wychylajac sie przez szyberdachy, trabiac, machajac szabelkami (tak, tak, dobrze czytacie) i generalnie swietujac na ulicy.

Bardzo duzo aut ma doczepione flagi katarskie, cala masa jest oklejona serduszkami w barwach narodowych, ze juz nie wspomne o szybach zaklejonych wizerunkiem emira.

To bylo wczoraj. Dzisiaj pewnie bedzie jeszcze gorzej. O 8 rano byla “procesja” (ok, parada), w ciagu dnia tez sie pewnie bedzie dzialo. Ja sie nie wybiore. Nie lubie takich dzikich tlumow.

Filmik do obejrzenia TUTAJ.




Swieto narodowe Kataru

Dzisiaj wszyscy (no, prawie wszyscy) maja wolne.

Bo jutro jes Swieto Narodowe Kataru (Qatar National Day).

Katar zaczal obchodzic to swieto aby upamietnic historyczny dzien w 1878 roku, kiedy to Szejk Jasim przejal wladze od swojego ojca, Szejka Muhammad’a Bin Thani (znanego z polska jako Sani).

18 grudnia jest okazja dla Katarczykow i wszystkich ekspatow do swietowania zycia w nowoczesnym Katarze.

Zorganizowano mnostwo atrakcji, aczkolwiek pozar, ktory wybuch dzisiaj rano w jednym z wiezowcow w West Bay pewnie do tych atrakcji nie nalezy.

Happy National Day, Qatar!

Deszcz

Zrobilo sie chlodno, i przez ostatnie dwa dni padal deszcz. Oczywiscie Katar do deszczu nie  jest dostosowany. Gdy pada, to dzieja sie rozne dziwne rzeczy.

  • azjatyccy robotnicy pojawiaja sie na ulicach ze szczotkami i “zmiataja” wode z ulicy. Gdzie ja odgarniaja? Wszystko jedno, byle dalej.
  • robia sie mega gigantyczne korki. Bo nie ma systemu odplywowego (czy jak to sie tam nazywa, nie ma kratek kanalizacyjnych) i woda zalega na ulicach. Bo jak juz pada, to pada porzadnie, nie jakies tam kapusniaczki. Woda zalega tak, ze przejezdzajac przez kaluze (na asfaltowej ulicy, podkreslam, nie gdzies tam na polu) rozbryzgi z kaluzy potrafia zakryc cale auto.
  • ludzie jezdza na swiatlach awaryjnych. Nie wiem, dlaczego. Podczas mgly tez. Nie zdaja sobie sprawy z tego, ze powoduja tym wieksze zagrozenie. Ale, jak my tutaj sobie zartujemy przyjaznie, z wielblada na land cruisrera 🙂
  • Zalewane sa domy. Bo woda wpada do domu przez nieszczelne okna i drzwi. Zatem podklada sie wiaderka, miseczki, szmaty…
  • wysiada elektrycznosc. Mi tez wysiadla. Przyszedl “fachowiec” (polscy fachurzy w porownaniu z tutejszymi to jak niebo i ziemia, jak bialy i czarny, jak Angelina Jolie i Susan Boyle). Pstryknal tu, pstryknal tam. I owszem, swiatlo teraz jest, ale nie mam cieplej wody, bo jest problem z pompa. Czy moze naprawic? On poczeka, az sie deszcze skoncza, bo teraz to nie ma sensu. A ja w tym czasie musze brac zimne tusze. A co narzekasz, idiotko, toz to zdrowe!

 

Sprzedaz miejsc parkingowych

Jest takie centrum handlowe, ktore nazywa sie City Center (centrum miasta w tlumaczeniu, aczkolwiek jest na peryferiach a nie w centrum, wiec nie mam pojecia, skad taka nazwa).

W czwartek i piatek wieczorem City Center jest totalnie zapakowane ludzmi. Zdobycie miejsca parkingowego graniczy z cudem. Mozna jezdzic dookola parkingu (albo raczej stac w korku, bo trudno takie posuwanie sie o kilka centymetrow co piec minut nazwac jazda) przez pol godziny i wciaz nie znalezc miejsca.

Zatem rozpoczal sie kolejny biznes. Sprzedaz miejsc parkingowych. Co i bardziej sprytni szczesciarze, ktorym udalo sie zaparkowac, zaczeli sprzedawac swoje miejsce zdesperowanym “krazownikom”.

Dyrekcja centrum handlowego wywiesila nastepujace tablice:

 

Ostrzezenie! Sprzedaz miejsc parkingowych jest nielegalna i podlega karze (tlumaczenie dowolne).

 

Jak widac, nie tylko Polak potrafi 😉