Mialam do wyslania faks. Zyciorys.
Faksu w domu nie mam, wiec pomyslalam sobie, ze pojade na poczte. Na poczcie w ciagu czterech i pol roku nie bylam ani razu, wiec sie cieszylam na to nowe doswiadczenie (tutaj poczta nie funkcjonuje tak, jak w Europie – nie ma znaczkow, nie ma listow doreczanych do domow, nie ma listonoszow… sa skrytki pocztowe i wszystko sie samemu odbiera na poczcie).
Poczta znajduje sie na Corniche, i wyglada dosyc nietypowo. (patrz obrazek obok).
Na poczcie jest spory dzial odbioru paczek, jest Qtel (operator telefonii), jest Kahrama (woda i elektrycznosc) i jest oczywiscie cala masa skrytek pocztowych.
Z trudem znalazlam biureczko, przy ktorym siedzialy dwie Arabki (na poczcie malo ktory pracownik mowi po angielsku, a jesli juz to bardzo kiepsko, same podstawy), z napisem "Customer Service" czyli obsluga klienta.
Zapytalam, czy moge faks wyslac.
Bardzo to pania zmieszalo, wygladala, jakby chciala powiedziec: "Faks? A co to jest faks? I po jakiego wysylac faks?"
Wykonala kilka telefonow, naradzila sie z kolezanka zza biurka, i mowi: – Dobrze, wysle faks.
Faks stal na biureczku.
Wsadzila pierwsza strone, z moim numerem telefonu, nazwiskiem, itd… tekstem do dolu, wykrecila numer, poszlo.
Naradzila sie z kolezanka, druga strone wsadzila tekstem do gory, wykrecila numer, poszlo.
Bylo 6 stron, pani wyslala 6 faksow (zamiast jednego, oczywiscie).
– Ile place? pytam.
– Free, za darmo – uslyszalam.
No coz za wspaniala obsluga klienta, sobie mysle, nie dosc, ze za darmo, to sie jeszcze Ola cukierkami obzarla, bo staly w duzej misce przy biurku. Wprawdzie mialam pewne watpliwosci, bo ta pani naprawde nie miala pojecia, co robi, no ale przeciez pracuje na POCZCIE, to chyba wie, jak faks wyslac, nie?
Wieczorem dzwonia do mnie z owej firmy, do ktorej zyciorys wysylalam. I pytaja, czy im cos wyslalam.
– Tak, zyciorys – potwierdzam – czy dobrze doszlo? Bo nie jestem pewna….
Pan stwierdzil dyplomatycznie, ze "faks jest nieczytelny", i czy moglabym wyslac jeszcze raz….
Przeprosilam najmocniej, bo wiem, co oni tam dostali.
Nie dostali mojego zyciorysu. Dostali to, co bylo po drugiej stronie, bo pani nie wiedziala, jak sie faks wysyla.
A po drugiej stronie byla narysowana odrecznie mapka dojazdu do mojego domu; byl rysunek teczy wykonany przez Zuzie; byla gazetka szkolna ze szkoly Zuzi… bo ja wydrukowalam na kartkach z jednej strony juz zuzytych, aby papier oszczedzac.
Zdjecie: ambasada Kataru w Washington