Pociemu kielbasa

Ola.

Znalazla szpilke.

– Mama, co to?

– Szpilka, nie ruszaj.

– Pociemu? (co oznacza: dlaczego)

– Bo sie uklujesz.

– Pociemu?

–  Bo jest ostra.

– Pociemu?

– Bo taka ja zrobili.

– Pociemu?

– BO! odparlam, nieco juz znudzona.

– Acha! powiedzialo moje dziecko ze zrozumieniem, i ukontentowane odeszlo do swoich spraw.

 

Zuzia.

Spotkalam sie ze znajomym z Polski. Przywiozl ptasie mleczko (dzieki! 🙂 ) i pyta Zuzie:

– A nastepnym razem co Ci przywiezc?

A Zuzia bez zastanowienia:

– KIELBASE!

 

 

Wymagania wizowe

Do zakladek po prawej lewej (oczywiscie 🙂 ) stronie dodalam fajny widget – wpisujac narodowosc i kraj, do ktorego sie jedzie dowiemy sie, czy potrzebna jest nam wiza. Jako baze dalam Polska i Katar, ale mozna sobie zmienic.

Oczywiscie do Kataru wiza dla Polakow jest "required" czyli wymagana.

Jaki swiat bylby piekny, gdyby…

Wczoraj ponownie wybralam sie do hotelu W. Otworzyli tam bar, ktory poprzednio byl zamkniety.

Bar jest super! Ma miejsca w srodku i na zewnatrz. Jest  basen, przy ktorym w przyszlosci beda sie odbywaly imprezy z DJ-em.  Miejsca na zewnatrz to sa takie boksy, w stylu arabskim – wygodne siedzisko, mnostwo poduch, z trzech stron sciany azurowe, a z czwartej strony… zaslonka! Czyli totalna prywatnosc! Cos niespotykanego w Katarze!

Ale ja nie o tym. Moja znajoma zapomniala zabrac z hotelu telefon. Zostawila na stoliku. Zdala sobie  sprawe ze zguby rano. Zadzwonila, odebral ochroniarz, powiedzial, ze telefon bezpiecznie na nia czeka w hotelu! Powiedzcie mi, ile osob w Polsce, znalazlszy dobry telefon, oddaloby go? Chyba niewiele…

A tutaj tak jest. Wiekszosc osob jesli cos znajdzie, to odda. Jesli telefon bedzie lezal na stole, a wlasciciel pojdzie do toalety, jest bardzo male prawdopodobienstwo, ze ktos ten telefon ukradnie.

Kiedys bylismy w parku. Podszedl do nas ojciec z synem, Kataryjczyk. Znalezli banknot 50 riali. Pyta sie, czy to nasze 50 riali. Mowimy, ze nie. A oni chodzili po calym parku pytajac ludzi, czy to nie sa ich pieniadze!!

Ktos mi powiedzial, ze jesli Muzulmanin cos znajdzie, to musi dolozyc wszelkich staran, aby znalezc wlasciciela. I dopiero jesli nie znajdzie wlasciciela przez trzy dni, znalezisko staje sie jego.

Czyz swiat nie bylby piekniejszy, gdyby wszyscy sie tak zachowywali….

Spotkanie z mama mukolinka

Spotkalam sie dzisiaj z pewna kobieta, ktora ma dziecko z mukowiscydoza. Obydwoje rodzice sa z Libanu – co jest o tyle dziwne, ze w calym Libanie jest okolo 60 przypadkow muko (mukowiscydoza jest przypadloscia glownie Europejczykow i Amerykanow).

Bardzo milo mi sie z nia rozmawialo, porownalysmy metody leczenia w Libanie, Polsce, Katarze… nie roznia sie az tak bardzo. Inhalacje, oklepywanie, antybiotyki, dieta wysokokaloryczna i wysokotluszczowa…

Z tego, co mowila, to opieka nad mukolami w panstwowym szpitalu tutejszym (Hamad hospital) jest bardzo dobra, i maja nawet Kreon (ktory ja przywoze z Polski w ilosciach hurtowych – zapas na pol roku minimum, zwazywszy, ze Ola zjada 13 tabletek dziennie, to jest prawie 2500 tabletek!!!!).

Ale np. Ola ma inhalacje z mieszanki soli 0.9% i z 10%. Tutaj roztwor 10% jest tylko do uzytku w szpitalu, i do domu nie dadza.

Rozmawialysmy o tym, jak to jest, gdy dziecko idzie do szkoly – wyrastaja calkiem nowe problemy – inhalacja rano zajmuje minimum godzine (= pobudka o 5 rano), poza tym lekarstwa przy kazdym posilku w szkole (= wezmie, nie wezmie? Zapomni?).. poza tym dziecko nie ma apetytu, wiec w domu mamusia zmusi do jedzenia, a w szkole nie ma kto… (=dziecko nie je przez caly dzien).

Porozmawialysmy sobie bardzo serdecznie. Ktoz inny zrozumie matke chorego dziecka lepiej, niz druga matka chorego dziecka?

I poczulam sie troche jak heroina – na co dzien nie widze tego ogromu pracy; dzisiaj uswiadomilam sobie, ze bedac samotna matka dwojki dzieci (jednego przewlekle chorego) odwalam kawal dobrej roboty! Wiec chcialabym sobie publicznie pogratulowac 🙂

Kreativ Blogger

 

 

 Od Pewnej Pani po 30-tce otrzymalam nominacje, za ktora bardzo dziekuje, bo to zawsze milo jest otrzymac nominacje. No, chyba ze jest sie nominowanym na jakas tam poziomke czy najgorzej ubranego czy tez najglupszego, wtedy to jest inna sprawa… Ale jak Madonna mawiala, lepiej, aby o nas zle mowili, niz nie mowili wcale, wiec juz sama nie wiem 🙂

W kazdym badz razie za nominacje na Kreativ Bloggera dziekuje.

A oto zasady nominacji (bezczelnie od Gmyzki skopiowane):

* Po otrzymaniu nagrody umieszczamy na swoim blogu logo Kreativ Blogger, oraz informujemy kto przyznał nam wyróżnienie.
* Nominujemy 7 lub więcej blogów i podajemy link do każdego z nich.
* Informujemy wyróżnionego o nominacji w komentarzu na jego blogu.

A moich nominowanych wybralam glownie dlatego, ze jestem z nimi juz od kilku ladnych lat. Za wytrwalosc, za polot, za ladny jezyk i ciekawe rzeczy do opowiedzenia. Oczywiscie jest cala masa innych blogow, ktore powinnam tutaj wymienic (chociazby fg, ktory mnie niezmiennie fascynuje), ale skoro ma byc tylko 7, to musze sie ograniczac…

  1. Artdeco
  2. Jolinda
  3. Matka Polka
  4. Miss Saigon
  5. Galapagos
  6. Forma przetrwalnikowa
  7. Reklamy

Jak na poczcie faks wysylali

Mialam do wyslania faks. Zyciorys.

Faksu w domu nie mam, wiec pomyslalam sobie, ze pojade na poczte. Na poczcie w ciagu czterech i pol roku nie bylam ani razu, wiec sie cieszylam na to nowe doswiadczenie (tutaj poczta nie funkcjonuje tak, jak w Europie – nie ma znaczkow, nie ma listow doreczanych do domow, nie ma listonoszow… sa skrytki pocztowe i wszystko sie samemu odbiera na poczcie).

Poczta znajduje sie na Corniche, i wyglada dosyc nietypowo. (patrz obrazek obok).

Na poczcie jest spory dzial odbioru paczek, jest Qtel (operator telefonii), jest Kahrama (woda i elektrycznosc) i jest oczywiscie cala masa skrytek pocztowych.

Z trudem znalazlam biureczko, przy ktorym siedzialy dwie Arabki (na poczcie malo ktory pracownik mowi po angielsku, a jesli juz to bardzo kiepsko, same podstawy), z napisem "Customer Service" czyli obsluga klienta.

Zapytalam, czy moge faks wyslac.

Bardzo to pania zmieszalo, wygladala, jakby chciala powiedziec: "Faks? A co to jest faks? I po jakiego wysylac faks?"

Wykonala kilka telefonow, naradzila sie z kolezanka zza biurka, i mowi: – Dobrze, wysle faks.

Faks stal na biureczku.

Wsadzila pierwsza strone, z moim numerem telefonu, nazwiskiem, itd… tekstem do dolu, wykrecila numer, poszlo.

Naradzila sie z kolezanka, druga strone wsadzila tekstem do gory, wykrecila numer, poszlo.

Bylo 6 stron, pani wyslala 6 faksow (zamiast jednego, oczywiscie).

– Ile place? pytam.

– Free, za darmo – uslyszalam.

No coz za wspaniala obsluga klienta, sobie mysle, nie dosc, ze za darmo, to sie jeszcze Ola cukierkami obzarla, bo staly w duzej misce przy biurku. Wprawdzie mialam pewne watpliwosci, bo ta pani naprawde nie miala pojecia, co robi, no ale przeciez pracuje na POCZCIE, to chyba wie, jak faks wyslac, nie?

Wieczorem dzwonia do mnie z owej firmy, do ktorej zyciorys wysylalam. I pytaja, czy im cos wyslalam.

– Tak, zyciorys – potwierdzam – czy dobrze doszlo? Bo nie jestem pewna….

Pan stwierdzil dyplomatycznie, ze "faks jest nieczytelny", i czy moglabym wyslac jeszcze raz….

Przeprosilam najmocniej, bo wiem, co oni tam dostali.

Nie dostali mojego zyciorysu. Dostali to, co bylo po drugiej stronie, bo pani nie wiedziala, jak sie faks wysyla.

A po drugiej stronie byla narysowana odrecznie mapka dojazdu do mojego domu; byl rysunek teczy wykonany przez Zuzie; byla gazetka szkolna ze szkoly Zuzi… bo ja wydrukowalam na kartkach z jednej strony juz zuzytych, aby papier oszczedzac.

Zdjecie: ambasada Kataru w Washington

Przepych z klasa

Ostatnio otwiera sie w Doha kilka hoteli. Pojecia nie mam, czy oni tyle tych hoteli tutaj potrzebuja, ale hotele wyrastaja jak grzyby po deszczu, jeden obok drugiego.

Jednym z nowo otwartych hoteli jest W. Tak, tak sie nazywa, W. Jest to siec popularna w Stanach, ja osobiscie nigdy nie slyszalam.

Wybralam sie tam na obiad, i jestem oczarowana.

Jest to hotel inny od wszystkich. Wystroj jest niesamowity, nastrojowy i stylowy. Muzyka jest glosna i zywa, nie jak w wiekszosci hoteli przyciszona i spokojna. Wchodzac do W jest sie witanym przez energetycznego mlodego czlowieka, ktory nie szepcze, tylko glosno i otwarcie, przyjacielsko, pyta, gdzie sie wybieram, czy potrzebuje pomocy…

Po kolacji (jedzenie bardzo dobre, wybor niewielki, ale podobno im mniejszy wybor tym bardziej wytworne miejsce) poszlam do Crystal bar. Poczulam sie jak w Nowym Jorku. Przez wystroj, oswietlenie, muzyke…

Nie da sie tego doswiadczenia opisac slowami. Jest to miejsce zupelnie inne od pozostalych. Eleganckie, wytworne, ale bez nadecia.

Dla ciekawych, tutaj sa zdjecia, ale uprzedzam, nie oddaja nawet w polowie rzeczywistosci.