Podsumowujac

Podsumowanie roku….

Z zycia prywatnego:

To chyba byl najgorszy rok w moim zyciu.

1. Oli zdiagnozowano smiertelna chorobe mukowiscydoze.

2. Rozstalam sie z mezem i w bolesny sposob przekonalam sie, ze bylam przez dlugi czas bardzo glupia.

Z zycia katarskiego:

1. Wszystkie kobiety, nie tylko Katarki, musza starac sie o zezwolenie na prace.

2. Wzrasta przestepczosc w Katarze. Coraz wiecej wlaman do domow, coraz wiecej kradziezy torebek, zdarzaja sie kradzieze aut…

3. Ale na plus – coraz wiecej wydarzen kulturalnych. Pokazow, wystaw…

4. Doha staje sie coraz bardziej rozpoznawana i uznawana za centrum spotkan – obok Dubaju, ktory do tej pory wiodl prym. Na przelomie grudnia i listopada odbyl sie zlot UN w zwiazku z jakimis tam finansami, Robert De Niro otwiera tutaj restauracje, odwiedzil Dohe Bono z U2…

5. Otwarto w koncu dlugo wczekiwane Muzeum Sztuki Islamskiej.

Oczywiscie podsumowanie jest bardzo ‘z grubsza’, poniewaz nie mam mozliwosci (czasu?) przeleciec przez gazety i najwazniejsze wydarzenia w Katarze w 2008 roku.

No coz, pewnie juz nie zdaze napisac przed nowym rokiem, wiec zycze wszystkim moim kochanym Czytelnikom Szczesliwego Nowego Roku. I dziekuje ze jestescie ze mna i mnie na duchu podtrzymujecie wtedy, kiedy tego potrzebuje.

 

 

Grad na pustyni

Alez sie nam dzisiaj rozpadalo! Najpierw byly grzmoty, takie potezne, pozniej sie zrobilo ciemno, pozniej zaczelo padac!! A przez pewien czas pdal nawet GRAD!!!

Jest to cos o tyle niesamowitego, ze wszyscy moi znajomi w swoim statusie na Facebook (cos w rodzaju naszej klasy) komentuja, jak to ciesza sie deszcem, jak wdychaja to powietrze, jaka to piekna melodia dla ich uszu, ten szum deszczu….

Zima, zima, prosze Panstwa.

O tyle pechowo, iz dzisiaj w Doha ma byc Spiderman – ten facet, ktory bez zadnej asekuracji wspina sie po roznych budynkach. I dzisiaj mial (ma?) wspinac sie na jeden z tutejszych hoteli, La Cigale. No, ale przy takiej pogodzie to chyba i Spiderman sie nie wespnie, co? 

Vipostwo w Katarze

Juz niedlugo lece do Polski (nie to, ze mam bilety, bo jeszcze nie mam). Z jednej strony nie moge sie juz doczekac, z drugiej strony gdy pomysle o zostawieniu katarskiego przyjemnego chlodku (25 stopni Celsjusza) i rzuceniu sie w polskie mrozy to az mnie odrzuca. Nie tesknie za zima i chyba nigdy nie bede tesknila.

A u nas padal pewnego dnia deszcz. Ok, moze to za duzo powiedziane, ale kilka kropel wody z nieba polecialo. Frajda dla Zuzi niesamowita, o rany! Zwlaszcza, ze dostala parasolke i szla pod ta parasolka dumna jak pawica.

A w Doha jest teraz jakis szczyt UN dotyczacy finansowania, i kilka hoteli jest zupelnie zamknietych – przebywaja tam wszyscy wazni goscie. Podobno Katar w tych dniach nie wydaje wiz wjazdowych. A na ulicach widac policjantow ubranych w moro i z wielkimi karabinami przewieszonymi przez plecy. Wzdluz Corniche poustawiano pacholki i nie mozna nigdzie parkowac – slyszalam, ze to dlatego, iz latwo byloby z auta puscic jakas wycelowana w hotel z VIPami rakiete z bomba czy cos w tym stylu.

A skoro juz o waznych osobistosciach mowa, to byl w Katarze Robert De Niro – na otwarciu muzeum; mial byc rowniez Bono, ale juz slyszalam, ze nie przyleci.