Poznalam ostatnio dziewczyne, jej tata jest Katarczykiem, jej mama jest Libanka. Dziewcze to (zapomnialam jak ma na imie ๐ฆ )wyglada na 18 lat, a ma 28; pracuje jako laborantka, ale nienawidzi chemii (dlaczego zatem poszlas studiowac chemie? zapytalam ja. Bo wtedy nie mialam zbyt wielkiego wyboru, Katar nie oferowal wielu kieunkow dla kobiet); uwielbia jezyki obce, uczy sie ich trzech czy czterech, po to, aby skonczyc z praca laborantki; do tego uczy sie gry na dwoch instrumentach muzycznych.
I tak sobie fajnie rozmawialysmy, smiejac sie w glos co chwila.
Oswiadczyla, ze bedzie musiala poslubic Katarczyka (bo jej ojciec jest z Kataru; nie moze poslubic np. rodaka mamy).
A czy ojciec wybiera Ci chlopaka? zapytalam bezposrednio wiedzac, ze tutaj bardzoย czesto malzenstwa sa aranzowane.
Wybuchnela perlistym smiechem i mi powiedziala: alez ja mam juz 28 lat! Jakby mi mial wybierac, to by juz dawno mi wybral ๐
No to co zrobisz, jak poznasz jakiegos np. Anglika?
Juz poznalam (i perlisty smiech).
No to co teraz? Poslubic go przeciez nie mozesz, bo ma byc Katarczyk????
A ona mi na to: eee, jak on sie nie zmieni to i tak go nie chce, bo on taki flegmatyczny, i na wszystko mowi no problem, i wszystko jest ok….
Ach, ci Anglicy ๐ย
Zasapalam sie jak nie wiem co (kondycja beznadziejna, oj, beznadziejna, ale jak ma byc lepsza, jak najdluzszy spacer to od drzwi do samochodu, i ewentualnie po centrum handlowym?).
