No i wyglada na to, ze jesli sie nic nie zmieni, bedzie kolejna operacja. Juz w srode.
We wtorek zadzwonila do mnie doktor Zak z IMiDz. Po konsultacji z docent Sawicka postanowily, ze we wtorek Ola zostnie przyjeta do szpitala, i jesli wszystko bedzie ok (badania, brak choroby, itd), to operacja w srode.
Bardzo sie boje, oczywiscie. Ola bedzie musiala zostac w szpitalu okolo 10 dni po operacji. Nie bede mogla z nia spac. Bede musiala przychodzic do szpitala rano, a wieczorem bede musiala wychodzic.
Jak Ola to zniesie? Bedzie wyla cale noce. Powroci ta trauma sprzed roku. Znow beda ja kluc w te malutkie raczki, w te niewidoczne zylki, trzymajac na sile na lozku zabiegowym jak prosiaka przeznaczonego na rzez.
Znow bedzie niepewnosc, czy aby wszystko bylo ok? Czy bedzie kupa? Czy ja nie boli?
Teraz Ola jest starsza, wiec bedzie trudniej… wtedy tylko lezala, taka malutka, bezbronna, ale i nieswiadoma. Teraz juz rozumie, calkiem sporo rozumie… nie bedzie chciala nieruchomo lezec caly czas. A chodzic nie bedzie mogla. I jak tu przetlumaczyc rocznemu dziecku?
Poczawszy od niedzieli bede Was informowala o tym, co sie dzieje, smsem (jesli mi sie uda). Zatem bedzie krotko.
Trzymajcie kciuki za Ole.