Kupila dziecko

Dzieci w kulturze arabskiej sa bardzo wazne. Rodzina bezdzietna nie ma zadnego powazania. I na odwrot, im wiecej dzieci, tym wiekszym szacunkiem cieszy sie rodzina.

Nie dziwi zatem, iz pewna Katarka chciala kupic sobie dziecko, gdy okazalo sie, iz pomimo slubu w 2004 roku ona wciaz nie zachodzi w ciaze.

Obawiala sie, ze maz sie z nia rozwiedzie, lub ze wezmie sobie druga zone. Zatem wpadla na pomysl.

Zaczela udawac, ze jest w ciazy. Udawala swietnie. Co wiecej, przekonala meza, ze musi leciec rodzic do Libanu, gdyz tam sa specjalne leki, ktore pozwola jej urodzic zdrowe dziecko.

W 'ciazy' wyjechala do Libanu,  wrocila z dwunastodniowym dzieckiem. Zakupionym w tamtejszym szpitalu od Irakijki.

Maz zaczal nabierac podejrzen, gdy dziecko nie bylo podobne do niego ani do zony. Kazal porobic badania, i cala prawda wyszla na jaw.

Sprawa jest w sadzie.

Za Gulf Times. 

Mamma Mia!

Musical Mamma Mia, hit oparty na przebojach Abby, przyjezdza do Doha!!!!! Bedzie slynne Gimmie, gimmie gimmie, Dancing Queen, The winner takes it al, Money money money i inne!

Przedstawienie odbedzie sie w dniach 23-27 marca, na scenie specjalnie wybudowanej w hotelu Ritz Carlton. Bilety sa w sprzedazy od 1 marca, ale juz wiekszosc jest sprzedanych.

Mi udalo sie kupic. Te za 100 riali (byly tez za 200, za 300 i za 500 riali). Siedzimy w przedostatnim rzedzie. Ale co tam, i tak sie ciesze! 

Oficjalna strona musicalu: Mamma Mia!  

 

Burza piaskowa ponownie

A tymczasem burza piaskowa ponownie zawitala w Doha. Cos ten rok wyjatkowy – wyjatkowo zimno bylo, wyjatkowo duzo deszczow, wyjatkowo dlugo jest chlodno… i wyjatkowo duzo burz piaskowych.

Wiatr wieje tak silny, ze telewizja satelitarna przestala dzialac. Meble rzuca po ogrodzie, drzewa sie uginaja, nawet sygnalizacja swietlna niebezpiecznie sie kolebie. 

Zanosi piachem po ulicach, robi sie szaro i buro, jakby wszystko bylo za gruba warstwa smogu, piach wlazi do oczu i ust, hula po aucie, gdy sie otworzy okno. A w domu wszystko momentalnie pokrylo sie gruba warstwa kurzu i piachu, doslownie w ciagu sekund. Laptopa przetarlam, i po minucie znow byl szary.

Na pustynie nie bedziemy jechac 🙂 

Mrowki w ogrodku i w domu

Karolina z Dominikany podrzucila swietny pomysl na to, jak sie pozbyc mrowek. Nalezy je mianowicie potraktowac octem. Nieco sceptycznie zaczelam myc podlogi woda z octem, i o dziwo, mrowki sie wyniosly!

Teraz walcze z tymi w ogrodzie. A pod ziemia to mam chyba mrowisko wielkosci calego ogrodu. Naczytalam sie w internecie roznych sposobow, i teraz pewnie ludzie w sklepie, do ktorego chodze, mysla, ze mi upal na mozg zaszkodzil.  Bo:

1. Kupuje ocet litrami. Kilka litrow na dzien. To do mycia podlog, i do wylewania w ogrodzie tam, gdzie sa mrowki. Ogrodowe bardziej uparte, octu sie nie boja.

2. Kupuje proszek do pieczenia w ilosciach hurtowych, przynajmniej jakbym sama piekarnie miala. I wysypuje ten proszek tam, gdzie mrowki laza, i gdzie robia dziury (aby wyjsc na powierzchnie). Czyli prawie wszedzie. Niestety, ja przysype dziurki, a one obok nowe zrobia…

3. Biedni pewnie mysla, ze mamy problemy z watroba,  bo kupuje mnostwo soli. Patrz opis proszku do pieczenia.

Poza tym: 

4. Wlewam wrzatek.

5. Rozkladam pomarancze i pomidory.

Nic nie dziala. 

Przeczytalam gdzies, ze trzeba siusiac, bo podobno uciekaja od  ludzkiego moczu. Ciekawe….

Mercedes dla VIP

We wtorek zostalismy zaproszeni przez Mourad'a na jazdy probne Mercedesami.

Mourad pracuje dla Mercedesa, i zawsze jak do nas przyjezdza, to ma inny model Merca. Oczywiscie same te najlepsze, najszybsze, najbardziej luksusowe (ostatnio przyjechal autem za 2 miliony riali!!!!!!). Nie to, zeby on je mial na wlasnosc, ale on je testuje. Testowanie mniej wiecej polega na tym, ze sie jezdzi autem z roznymi predkosciami i sie sprawdza, czy wszystko dziala jak nalezy. Bo jesli klient placi 500 tysiecy albo i wiecej za auto, to chce dostac cos idealnego, a nie np. skrzypiacego, prawda? Jezdzi sie przez kilka dni minimum. Fajna praca….

Zatem Mourad zaprosil nas i jeszcze kilkoro znajomych na jazdy probne. Wtorek byl dniem dla VIP-ow, wiec sie czulam jak bardzo wazna osoba 🙂 Mercedes wprowadza nowe auta SUV na arabski rynek, i maja nadzieje, ze uda im sie pokonac odwieczna i ulubiona przez Katarczykow Toyote Land Cruiser'a.

I jezdzilismy sobie takim mercedesem,  po dziurach glebokich na metr, po wykopach, po wysokich gorach piachu…. bylo super.

A po jezdzie pyszny obiadek, na koszt Mercedesa.

I namowilam jednego Katarczyka na kupno zegarka! Matt przymierzyl, ja mowie do Matt'a: Teraz to wygladasz jak mezczyzna!

A Katarczyk mowi: No, po takim komentarzu to ja tez przymierze! Przymierzyl, i pyta sprzedawczyni, czy nie ma czarnego paska.  Nie bylo.

Ja mu podsunelam pomysl, ze brazowy pasek ladniejszy od czarnego.

I kupil.

Prowizji nie dostalam 🙂 

 

Zyc nie umierac

Pojechalam dzis do hotelu Ritz Carlton (jedna noc kosztuje 1300 riali za najtanszy pokoj; pokoj Grand Amiri Suite kosztuje 18 tysiecy!). Chcialam kupic bilety na musical Mamma Mia, ktory bedzie w Katarze pod koniec marca. Bilety po 100, 200, 300 i 500 riali. Oczywiscie ja kupilam te najtansze, troche daleko bedziemy siedziec, w dumnym rzedzie 29, ale 600 riali to drogo….

A ze mialam do zmarnowania poltorej godziny (zanim Zuzie ze szkoly moglam odebrac), to postanowilam napic sie kawy w Ritzowej kawiarni… siedzialam sobie przy basenie, sloneczko swiecilo, wodospad w basenie szumial, mily chlodek wial od wody, a ja sobie saczylam mrozona kawe, rozkoszujac sie widokiem lazurowej wody….

Zyc, nie umierac. Czym ja sobie na to zasluzylam…

P.S. Goraco polecam wirtualny spacer po galerii hotelu. Pokoje, restauracje, sale konferencyjne, az zapiera dech w piersiach. Na stronie glownej nalezy kliknac w ikonke PHOTO TOUR po lewej stronie, na dole.

Postepy najmlodzego Mazusa

A jesli chodzi o Ole, to troche zaczela rosnac – wazy 7400 (wciaz o wiele za malo jak na swoj wiek, ale tyje, wiec i tak sie ciesze). Ma 10 miesiecy.

Lazi juz po meblach od dwoch miesiecy, ostatnio zaczela testowac, na ile moze sie puscic. Ustoi sekunde jedynie, ale hej, to i tak jest sukces!

Poza tym zrobila sie szczesliwym dzieckiem. Wierni czytelnicy pamietaja pewnie, jak Ola plakala non stop, bez przerwy, dzien i noc. Jak bylo ciezko….

Teraz nic z tego. TEraz Ola lazi po mieszkaniu, odkrywa nowosci, wszsytko pakuje do buzi, smieje sie w glos, jest bardzo pogodna… i urocza.

Wlosy jej urosly, kucyki robie jej z latwoscia, ostatnio warkoczyka sprobowalam, i tez wyszedl 🙂

Uwielbia zabawy z Zuzia. Zuzia wyczynia z nia cuda niewidy, a Oli sie to podoba.

Nie lubi jesc. A najbardziej niecierpi moreli. Do ust nie bierze. Lubi za to kluchy, chleb, i kartofle. Weglowodany jej pasuja, jak widac.

Lece na balet, dokoncze po powrocie.

p.s. balet Zuzi, nie dla mnie!

Narzeczony na serio

Zuzia, jak juz moze pisalam, ma narzeczonego. Albo raczej dwoch.

Will'a i Walid'a.

To chyba na serio, bo juz od kilku miesiecy sie ciagnie.

Cala trojka zgodnie twierdzi, ze sie pobiora. Kwestie prawne nie bardzo ich obchodza, szczerze mowiac.

Wczoraj Will dal Zuzi… kwiaty. Ale nie jakies tam zwykle, o nie. Zrobil wazon – z puszki po coca coli. Obklejonej  rozawa bilula. Na bibule napisal "Will", zeby nie bylo pomylki, pewnie ma podejrzenia, ze moze nie byc jedynym.

Do srodka nalal wody, i wlozyl rozowe pelargonie. W pelnym rozkwicie.

No musi byc na serio, nie? 

Fotografie 21 wieku

 Kupilam dzisiaj ksiazke, Reuters – The State of the World.

Ksiazka zawiera fotografie ilustrujace najwazniejsze wydarzenia lat 2000-2005. Ponad 500 fotografii, wiele z nich znanych na calym swiecie.

Po raz pierwszy widzialam ksiazke we Wloszech, bylismy w Sienie i ogladalismy wystawe niektorych z tych fotografii. Ksiazka byla w sprzedazy, ale po Wlosku.

Dzis znalezlismy ja w Jarir Bookstore (tutejsza ksiegarnia, bodajze najwieksza w Doha). Jedyny egzemplarz, pokazowy. Jak nam wyjasnil sprzedawca, ksiazka nie jest sprowadzana do Kataru, bo nie ma jeszcze zgody kogos tam w rzadzie na rozprowadzanie jej.

 

 

 

 

 

 

 

 

Oto zdjecie z wystawy fotografii Reuters w Sienie.

 

 

 

 

Burza piaskowa

Dzis mielismy zaplanowany piknik. Albo kamping? W kazdym badz razie plan byl, ze wybierzemy sie na pustynie, z wielka grupa ludzi, wezmiemy grilla, alkohol, namioty i zostaniemy na noc.

Nic z tego, niestety, nie wyszlo.

Jadac musielismy miec okno zamkniete, bo piasek zanosilo jak nie wiem. Ciemno, szaro, widocznosc bardzo, bardzo kiepska. Jadac slyszelismy piasek uderzajacy w nasze auto! A po ulicy piasek hulal we wszystkie strony!

Dojechalismy do Sea Line resort. To taki osrodek wypoczynkowy; a ze znajduje sie tuz przy pustyni, tu, gdzie rozpoczyna sie pustynia, to jest to miejsce zbiorki wszystkich, ktorzy wybieraja sie na jazde po wydmach. Nasi znajomi juz tam byli. Wyszlam z auta, i natychmiast do niego wrocilam, bo mialam oczy i buzie pelna piasku. Oczywiscie o wycieczce po pustyni mowy byc nie moglo. Zatem wrocilismy do domu : (

W zeszlym roku tez sie wybralismy na wyprawe po pustyni. Zabladzilismy wtedy, i wrocilismy do domu. A jak sie wybralismy na piknik z tymi samymi ludzmi co i dzisiaj, to tez nam nie wyszlo, bo tez byla burza piaskowa! Jakos nie mamy szczescia do piknikowania 😦