Odslona czwarta, Zuzina

  • – Zuzia, bedziemy zwiedzac Florencje – tlumaczylam mlodej w Katarze jeszcze. Dojechalismy do Florencji. Pierwszego dnia wybralysmy sie na miasto. Ogladamy, ogladamy. Po godzinie Zuzia mnie pyta:

– Mama, czy my JUZ zwiedzamy????

  • Zwiedzajac wszystkie zabytki probowalam w moim dziecku wyrobic zainteresowanie sztuka. Tlumacze jej:

– Zobacz, jakie to piekne! A jakie to stare! Ty nawet nie wiesz, jakie to stare. A jakie to piekne. I tak dalej. W koncu moje dziecko, nieco juz zblazowane moimi komentarzami, filozoficznie podsumowalo:

– Wszystko tu jest piekne, TYLKO ZE stare. 

  • Zuzia dzielnie ogladala malowidla w galerii Ufizzi, pokoje w palacu Pitti, koscioly, ulice…. takie wytrzymale dziecko? A skad. Przekupstwo, moi drodzy. A czym ja przekupywalam? Lodami, oczywiscie. Wlochy slyna z  lodow.

Dziecko moje chodzilo, i tylko pytalo: mama, ile juz mam galek? Im dluzej byla grzeczna i nie marudzila, tym wiecej galek dostawala wieczorem. A ze bylo zimno jak nie wiem (zdecydowanie za zimno na lody)? A komu to przeszkadza! Na pewno nie Zuzi! Lapki lodowate, ale kubek z lodem dzielnie dzierzyly. Oczywiscie kazdy Wloch sie gapil, i komentowal, ze chyba za zimno…. Zuzi to nie przeszkadzalo. Nastepnego dnia znow lodow chciala….

  • Wlosi uwielbiaja, PASJAMI UWIELBIAJA dzieci. Zuzia na kazdym kroku slyszala: BELLA! BELLISSIMA!! CIAO! Tak jej sie spodobalo, tak sie rozochocila, ze sama na ulicy, proszona czy nie, do kazdego nieznajomego, ktory jej wpadl w oko, krzyczala: CIAO! CIAO! I rozdawala swoje usmiechy, i czarowala! A Wlosi (i Wloszki) w niebowzieci! A jak Zuzia do nich CIAO, BELLA! to juz w taka ekstaze wpadali, ze ho ho!
  • Zuzia zapytala mnie pewnego dnia: MAMA, A DLACZEGO TUTAJ SA SAMI BIALI?

Przyzwyczajona do tego, ze w Katarze widzi glownie Arabow, mulatow, generalnie ludzi ciemnoskorych, w glowie jej sie nie miescilo, ze istnieje miasto, w ktorym wszyscy sa biali. Spostrzegawcze dziecko, zwazywszy, ze nie ma jeszcze pieciu lat.

Odslona trzecia, sztukowo-zabytkowa

Przy Piazza della Signoria mieszcza sie takie slawy jak Galerie Ufizzi, palacVecchio, most Ponte Vecchio, ktory z kolei prowadzi do slynnego Pitti Palace.Palatina lion

Wstawka: wiem, ze aby dostac sie do muzeum we Florencji podczas lata kolejki sa nieziemskie, i czeka sie godzinami na to, aby kupic bilet. I oczywiscie galerie sa zatloczone fala turystow z calgo swiata. Dlatego goraco polecam Florencje zima – nie jest wcale tak zimno, a tlumow nie ma nigdzie. My bilety do kazdego muzeum kupowalysmy 'z marszu'. I jakze przyjemniej podziwia sie sztuke, gdy nikt nas lokciem nie popycha, gdy nie smierdzi nam spod pachy Japonczyka stojacego obok, gdy nie chucha nam na glowe jakis olbrzym….. o wiele przyjemniejsze doswiadczenie. Zapewniam.

Palazzo Vecchio jest jednym z symboli Florencji (wyglada na to, ze Florencja ma mnostwo symboli). W XV wieku byl domem Signoria, dopoki rodzina Medici nie wyprowadzila sie do Palazzo Pitti (czytaj kilka paragrafow nizej). Nie zwiedzilysmy go, bo czasu nam nie starczylo.

Zwiedzilysmy sobie za to Galerie Ufizzi.

UfizziGaleria Ufizzi (wstep kosztuje chyba 6.5 euro) znajduje sie na poludniowym koncu Piazze della Signoria, ma ksztalt litery U, jest olbrzymia, i ma mnostwo, mnostwo obrazow – w tym takie slynne jak Narodziny Wenus Botticelli'ego.Narodziny wenus

Zuzia dzielnie zwiedzala, obrazy podziwiala, i nawet jej sie zbytnio nie nudzilo. Oczywiscie nie rozumiala jakie to wielkie dziela oglada, ale np. przy obrazie przedstawiajacym Adama i Ewe z wezem i jablkiem opowiedzialam jej historie o kuszeniu Ewy przez weza. Historia bardzo jej sie podobala.

Majac mala Ole zmuszona bylam robic regularne przerwy na karmienie. Na szczescie wszystkie muzea maja kawiarenki, do ktorych bylysmy zmuszone wchodzic. O dziwo, przewaznie nie maja mikrofalowek. Maja za to (wszedzie!) olbrzymie maszyny do robienia kawy.

Nie wypadalo mi tylko poprosic o podgrzanie zupy dla Oli. Musialam cos zamowic dla Zuzi rowniez. I zamawialam, np. kawalek pizzy za 4 euro. Ale takie doswiadczenie (lunch na tarasie w Ufizzi) jest tego wart 🙂

 

 ponte vecchio

Niedaleko Piazza della Siognoria znajduje sie Ponte Vecchio, czyli most Vecchio laczacy dwa brzegi rzeki Arno. Oczywiscie bardzo stary. Oczywiscie bardzo piekny. Widoki na Florencje sa przeurocze.

Dzis most jest zabudowany malutkimi sklepikami sprzedajacymi pamiatki i zloto.

 

Palatina A za mostem, po drugiej stronie rzeki znajduje sie Palazzo Pitti. Wybudowany okolo 1460 roku dla rodziny Pitti. Wtedy jednak skladal sie tylko z drzwi wejsciowych i trzech okien. Niemal sto lat pozniej rodzina Medici kupila 'palac', zatrudnila Bartolomeo Ammannati'ego, i Bartek rozbudowal palacyk calkiem sporo.Palatina

 

 

Dzis Palac Pitti miesci w sobie kilka muzeum. Nie bede o tym pisala, bo kazdy zainteresowany znajdzie mnostwo informacji w internecie. My z Zuzia zwiedzilysmy Galleria d'Arte Moderna, czyli galerie sztuki nowoczesnej, i Galleria Palatina (11 euro. Zuzia za darmo).

 

Lippi

Pitti

Dziela w galerii sztuki nowoczesnej nie takie znowu nowoczesne, bo z wieku XIX (dwudziestego tez). No, ale w porownaniu z XVwiecznymi malowidlami w Palatina, te XIX wieczne to mlokosy. Palatina posiada arcydziela np. Raphael'a czy Lippi (takie jak Madonna z Dzieciatkiem).

 

 

 

W PinokioPalatina zabralam Zuzie na wystawe Pinokio – Pinokio jest kolejnym symbolem wschechobecnym we Florencji (stragany z pamiatkami sa zalane wrecz czerwonymi kukielkami). Wystawa byla bardzo interesujaca, mozna bylo na niej ogladac oryginalne ilustracje z ksiazki, poczytac o historii stworzenia Pinokia, a takze dowiedziec sie, iz autor, Carlo Collodi, byl przeciwny edukacji (w pewnym sensie). Nawolywal on mianowicie, aby najpierw dac dzieciom jesc, a dopiero pozniej wysylac je do szkoly.

Zuzia udowodnila, iz sztuka we Florencji jest chroniona przed kradzieza skomplikowanym systemem alarmow. Dwa razy. Pierwszy raz usadowila swoj szanowny tyleczek na jakims XVI wiecznym krzeselku. Krzeselko zaczelo przerazliwie wyc. Drugi raz przeszla nieco za blisko golasa wyrzezbionego dawno, dawno temu. Golas tez zaczal piszczec (technicznie to alarm piszczal, nie golas, oczywiscie).

OrsanmichelleTo chyba bedzie na tyle, jesli chodzi o zabytki i sztuke. Oczywiscie to, co zwiedzilam (a opisalam jeszcze mniej, aby nie nuzyc szanownych czytelnikow), to jest nic – Florencja ma o wiele, wiele wiecej do zaoferowania. OrsanmichelleJak duzo niech udowodni fakt, ze zwiedzalysmy wiele rzeczy nie wiedzac nawet o tym – na przyklad raz ogladalysmy sobie piekny kosciolek (ktory Zuzi podobal sie najbardziej ze wszystkiego, a zwlaszcza to, ze mogla sie przezegnac i pomodlic do Bozi), nie wiedzac nawet, iz ogladamy kosciol-muzeum Orsanmichelle. Dowiedzialam sie o tym dopiero pozniej, przegladajac swoje notatki na temat tego, co jest do zobaczenia we Florencji.

P.s. Zdjecia obrazow nie sa mojego autorstwa – nie wolno robic zdjec wewnatrz galerii. Madonna pochodzi z oficjalnej strony galerii , a Botticelli pochodzi stad .

Odslona druga, zabytkowa

duomoFlorencja, oczywiscie, to zabytki, sztuka, malarstwo, rzezba…. Bedac we Florencji chlonie sie sztuke kazda czastka ciala, czy sie tego chce, czy nie.

 Pierwszego dnia wybralam sie obejrzec najslynniejsza katedre we Florencji, DUOMO. Jest to czwarty najwiekszy kosciol na swiecie. Inzynierie robil, oczywiscie, poznany przez nas niedawno Brunelleschi (nasz hotel 😉 ). Duomo jest podobno najwiekszym osiagnieciem wloskiego renesansu. I dobrze mu tak. Ukonczono budowe w roku 1436.duomo

Ale zapewniam Was, Duomo wcale nie wyglada tak staro. Za to wyglada imponujaco. Katedra jest ogromna, przed nia gromadzi sie masa, masa ludzi – turystow, a podejrzewam, ze jest to rowniez miejsce spotkan Wlochow.

door to heavenDo katedry wchodzi sie drzwiami. Ale nie byle jakimi, o nie. Sa ona z brazu, wykonane przez Lorenzo Ghiberti (mi nic to nazwisko nie mowi, ale moze warto je zapamietac?) na poczatku XV wieku. Slynny Michal Aniol (Michelangelo, tego akurat znam) opisal je jako BRAME DO NIEBA.

Plac tetni zyciem, oprocz turystow jest tutaj pelno handlarzy podrobkami, niedoszlych malarzy, ktorzy napredce wykonaja Twoj portret (i oczywiscie portretowanych osob, ktore z glupim usmiechem na twarzy pozuja, udajac, ze nie wzruszaja ich spojrzenia innych turystow), designerskich sklepow, sklepikow z pamiatkami, eleganckich butikow, i oczywiscie masa roznego pokroju jadlodajni, z lodziarnia co dwa kroki.

duomo

Od placu odchodzi siec sredniowiecznych uliczek wykladanych konskimi lbami (tak to sie chyba nazywa? wiecie, dawniej drogi budowano z kamieni, i tak to wlasnie do dzisiaj wyglada).

republicaWlochy, i Florencja nie jest wyjatkiem, to panstwo piazza, czyli placow. Z glownego placu gdzie znajduje sie Duomo jest zaledwie kilka krokow na PIAZZA DELLA REPUBBLICA.

Niegdys odbywalo sie tutaj rzymskie forum. Pozniej, pod koniec XIX wieku zlikwidowano zydowskie getto, ktore sie tutaj znajdowalo, i stworzono Piazza della Repubblica.

Dzis na placu znajduje sie mnostwo kafejek dla turystow, restauracji (w jednej jedlismy bardzo droga pizze, ale o tym w odslonie zywieniowej), karuzela dla dzieciakow, a okolice Piazza to jedna z glownych miejsc gdzie mozna kupowac, kupowac, kupowac (glownie ubrania od projektantow).

republicaWedrujac w strone rzeki Arno dochodzimy do kolejnego placu, PIAZZA DELLA SIGNORIA. Na uliczkach dookola tego placu wychowywal sie Dante. A pozniej wiele z nich zostalo zniszczonych podczas drugiej wojny swiatowej. I zbudowano na nich okropne, nowoczesne budynki.

pomnikAle Piazza della Signoria to przede wszystkim pomniki. Stoja dookola, bez glowymonumentalne, i bardzo dokladnie oddaja szczegoly ludzkiej anatomii. Bo oczywiscie te pomniki to golasy. Niektore z tych rzezb sa jedynie kopiami, niektore to oryginaly. Ale wszystkie przedstawiaja wazne wydarzenia z zycia miasta.

 

carabinieri

 

 

 

 

 

 

 

Cdn. I bardzo prosze zagladac, bo zdjecia bede umieszczala w miare porzadkowania ich na swoim komputerze – mam ich tysiac, aby uporac sie z taka iloscia potrzebuje troche czasu.

 

statue fotomontaz

 

Odslona pierwsza, prywatna

Pokaze Wam Florencje, ktora odkrylam. Pokaze ja w kilku odslonach. Pierwsza odslona, oczywiscie, prywatna.

Zaczne chyba od naszego hotelu, Brunelleschi sie nazywa. Czterogwiazdkowy, w samym sercu starego miasta Florencji. Tuz obok slynnego Duomo i galerii Uffizi. Budynek hotelu stoi na fundamentach sredniowiecznego kosciola San Michele w Palchetto.

Nasz to raczej dwa pokoje – jedna, glowna sypialnia dla mnie i Matt'a, druga sypialnia z jednym lozkiem, dla Zuzi. Lazienka z osobnym WC (czego do tej pory nie widzialam). Nasza sypialnia miala nieregularny ksztalt zdeformowanego prostokata.

Ach, i mimo, iz w samym centrum, jest tak dobrze ukryty, ze pierwszego dnia przez 40 minut krazylam dookola hotelu, szukajac go, i znalezc nie moglam. A nastepnego dnia, szukajac  lodziarni, przez przypadek znalazlam sie przy wejsciu do naszego hotelu. Ot tak, znienacka.

Dzis tak krotko tylko, i bez zdjec, bo dopiero wczoraj w nocy wrocilismy, i jeszcze nie zdazylam sie zorganizowac. Dodam tylko, ze Brunelleschi to slynny wloski architekt i malarz, ktory podarowal Florencjii mnostwo zabytkowych rzezb i innych atrakcji.

12 luty 2007; 09:12:31

A oto i nasz hotel: Po lewej stronie budynek (stara wieza), lobby, sypialnia, bar, jadalnia, korytarz, oraz Zuzia na naszym lozu.

 

Hotel Brunelleschi

 

Ciao Italia

– Jade do Florencji na tydzien – mowi mi maz jakis czas temu – W interesach – dodaje.

– Super – mowie mezowi. Wybiore sie z Toba.

Oszczednosc ewidentna, hotel zaplacony, lot meza zaplacony, placimy jedynie za nasze bilety lotnicze (moje i dziewczyn) i mamy wakacje w Toskanii…..

Wprawdzie zima w Europie, pada deszcz czy snieg, my kurtek nie mamy, ale co tam, i tak sie oplaca, toz to Florencja za pol ceny!

– Ale ja bede cale dnie pracowal, wiec bedziesz zdana tylko na siebie – ostrzega mnie maz.

– Nie szkodzi! jestem pelna optymizmu, poradze sobie, wprawdzie zima w Europie, pada deszcz czy snieg, my kurtek nie mamy i niemowle musi jesc o okreslonych godzinach i pieluchy mu trzeba zmieniac, ale co tam, i tak bedzie super, toz to Florencja za pol ceny!

Kupilismy bilety. Hotel zamowiony. 

Kilka dni pozniej Matt przyniosl smutna wiadomosc….

Jedzie do Florencji na dwa dni tylko, nie na siedem….

O w morde, to oznacza ze co? Ze my sami, z  wlasnej kieszeni, placimy i za przelot, i za cztery noce w hotelu i za wyzywienie???

Nie dosc, ze zima w Europie, pada deszcz czy snieg, my kurtek nie mamy, to jeszcze bedziemy musieli wydac minimum 10 tysiecy aby spedzic tydzien w cholernej Toskanii????

Lecimy. Zaplacimy. Zmarzniemy. Jak wrocimy, wszystko opiszemy. Ciao Italia!

Prosiaczkowi mowia “Precz!”

Nie tylko cycki zamazuja mazakiem w Katarze. Nie tylko gole tylki w kolorowej prasie sa wycenzurowane. O nie!

Podobno Disney'owski Prosiaczek rowniez zostal wycenzurowany!

Ktos kupil ksiazke o Kubusiu Puchatku, Prosiaczku, i innych przyjaciolach, i co sie okazalo?  Ze cenzura z uporem maniaka i wytrwaloscia mrowki zamazala kazdego Prosiaczka w ksiazce!

Wiadomo, wieprzowina w Katarze zakazana. Pod kazda postacia, nawet pod postacia sympatycznego prosiaczka.

  

   

  

Caly tekst mozna przeczytac tutaj

 

 

Skladkowe urodziny

Wyjatkowo dluga zima jest w tym roku. W zeszlym roku tak zimno nie bylo. I tak dlugo. W tym roku juz myslalam, ze zima sie konczy, a tu gucio, dzis sie rozpadalo…

W ten weekend mamy mnostwo rzeczy do robienia. Oprocz tych, co zwykle (ceramiki, balety..) mamy dwie imprezy. Jedna u Magdy w czwartek.

Druga u innej kolezanki, w piatek. Inna kolezanka ma urodziny. I robi przyjecie. Ha, kazala przyniesc prezent, i do tego kazala przyniesc jedzenie dla swoich gosci. Bo to urodziny skladkowe. Byc moze ja staroswiecka jestem, ale nigdy w zyciu przez gardlo by mi nie przeszlo, aby na swoje urodziny zapraszac gosci z wlasnym jedzeniem. Mozna robic skladkowe imprezy w dwoch przypadkach:

1. Gdy sie jest biednym studentem; wtedy naprawde przystoi, ba, nawet wypada;

2. Gdy jest to impreza bez jakiejs szczegolnej okazji, ot, tak, aby spotkac znajomych.

Ale jesli ktos chce wyprawic swoje urodziny, to nie powinien, moim staroswieckim zdaniem, wymagac od gosci aby gotowali przed impreza. Zwlaszcza, ze stac go nawet na to, aby zamowic catering. Bo biedna nie jest.

No sorry, ale ja jak ide na impreze, to nie chce stac caly dzien w kuchni przy garach i gotowac dla cudzych gosci. Zwlaszcza, ze mam dwojke dzieci (ona nie ma ani jednego). Przy garach to ja stoje caly dzien jak jest impreza u mnie w domu. A jak ide na impreze do kogos, to chce sie kapac, dopieszczac, upiekniac, wlosy fryzowac, paznokcie malowac, aby slicznie wygladac.

Ale moze ja niezyciowa jestem? Jak myslicie?