Przy Piazza della Signoria mieszcza sie takie slawy jak Galerie Ufizzi, palacVecchio, most Ponte Vecchio, ktory z kolei prowadzi do slynnego Pitti Palace.
Wstawka: wiem, ze aby dostac sie do muzeum we Florencji podczas lata kolejki sa nieziemskie, i czeka sie godzinami na to, aby kupic bilet. I oczywiscie galerie sa zatloczone fala turystow z calgo swiata. Dlatego goraco polecam Florencje zima – nie jest wcale tak zimno, a tlumow nie ma nigdzie. My bilety do kazdego muzeum kupowalysmy 'z marszu'. I jakze przyjemniej podziwia sie sztuke, gdy nikt nas lokciem nie popycha, gdy nie smierdzi nam spod pachy Japonczyka stojacego obok, gdy nie chucha nam na glowe jakis olbrzym….. o wiele przyjemniejsze doswiadczenie. Zapewniam.
Palazzo Vecchio jest jednym z symboli Florencji (wyglada na to, ze Florencja ma mnostwo symboli). W XV wieku byl domem Signoria, dopoki rodzina Medici nie wyprowadzila sie do Palazzo Pitti (czytaj kilka paragrafow nizej). Nie zwiedzilysmy go, bo czasu nam nie starczylo.
Zwiedzilysmy sobie za to Galerie Ufizzi.
Galeria Ufizzi (wstep kosztuje chyba 6.5 euro) znajduje sie na poludniowym koncu Piazze della Signoria, ma ksztalt litery U, jest olbrzymia, i ma mnostwo, mnostwo obrazow – w tym takie slynne jak Narodziny Wenus Botticelli'ego.
Zuzia dzielnie zwiedzala, obrazy podziwiala, i nawet jej sie zbytnio nie nudzilo. Oczywiscie nie rozumiala jakie to wielkie dziela oglada, ale np. przy obrazie przedstawiajacym Adama i Ewe z wezem i jablkiem opowiedzialam jej historie o kuszeniu Ewy przez weza. Historia bardzo jej sie podobala.
Majac mala Ole zmuszona bylam robic regularne przerwy na karmienie. Na szczescie wszystkie muzea maja kawiarenki, do ktorych bylysmy zmuszone wchodzic. O dziwo, przewaznie nie maja mikrofalowek. Maja za to (wszedzie!) olbrzymie maszyny do robienia kawy.
Nie wypadalo mi tylko poprosic o podgrzanie zupy dla Oli. Musialam cos zamowic dla Zuzi rowniez. I zamawialam, np. kawalek pizzy za 4 euro. Ale takie doswiadczenie (lunch na tarasie w Ufizzi) jest tego wart 🙂

Niedaleko Piazza della Siognoria znajduje sie Ponte Vecchio, czyli most Vecchio laczacy dwa brzegi rzeki Arno. Oczywiscie bardzo stary. Oczywiscie bardzo piekny. Widoki na Florencje sa przeurocze.
Dzis most jest zabudowany malutkimi sklepikami sprzedajacymi pamiatki i zloto.
A za mostem, po drugiej stronie rzeki znajduje sie Palazzo Pitti. Wybudowany okolo 1460 roku dla rodziny Pitti. Wtedy jednak skladal sie tylko z drzwi wejsciowych i trzech okien. Niemal sto lat pozniej rodzina Medici kupila 'palac', zatrudnila Bartolomeo Ammannati'ego, i Bartek rozbudowal palacyk calkiem sporo.
Dzis Palac Pitti miesci w sobie kilka muzeum. Nie bede o tym pisala, bo kazdy zainteresowany znajdzie mnostwo informacji w internecie. My z Zuzia zwiedzilysmy Galleria d'Arte Moderna, czyli galerie sztuki nowoczesnej, i Galleria Palatina (11 euro. Zuzia za darmo).

Dziela w galerii sztuki nowoczesnej nie takie znowu nowoczesne, bo z wieku XIX (dwudziestego tez). No, ale w porownaniu z XVwiecznymi malowidlami w Palatina, te XIX wieczne to mlokosy. Palatina posiada arcydziela np. Raphael'a czy Lippi (takie jak Madonna z Dzieciatkiem).
W
Palatina zabralam Zuzie na wystawe Pinokio – Pinokio jest kolejnym symbolem wschechobecnym we Florencji (stragany z pamiatkami sa zalane wrecz czerwonymi kukielkami). Wystawa byla bardzo interesujaca, mozna bylo na niej ogladac oryginalne ilustracje z ksiazki, poczytac o historii stworzenia Pinokia, a takze dowiedziec sie, iz autor, Carlo Collodi, byl przeciwny edukacji (w pewnym sensie). Nawolywal on mianowicie, aby najpierw dac dzieciom jesc, a dopiero pozniej wysylac je do szkoly.
Zuzia udowodnila, iz sztuka we Florencji jest chroniona przed kradzieza skomplikowanym systemem alarmow. Dwa razy. Pierwszy raz usadowila swoj szanowny tyleczek na jakims XVI wiecznym krzeselku. Krzeselko zaczelo przerazliwie wyc. Drugi raz przeszla nieco za blisko golasa wyrzezbionego dawno, dawno temu. Golas tez zaczal piszczec (technicznie to alarm piszczal, nie golas, oczywiscie).
To chyba bedzie na tyle, jesli chodzi o zabytki i sztuke. Oczywiscie to, co zwiedzilam (a opisalam jeszcze mniej, aby nie nuzyc szanownych czytelnikow), to jest nic – Florencja ma o wiele, wiele wiecej do zaoferowania.
Jak duzo niech udowodni fakt, ze zwiedzalysmy wiele rzeczy nie wiedzac nawet o tym – na przyklad raz ogladalysmy sobie piekny kosciolek (ktory Zuzi podobal sie najbardziej ze wszystkiego, a zwlaszcza to, ze mogla sie przezegnac i pomodlic do Bozi), nie wiedzac nawet, iz ogladamy kosciol-muzeum Orsanmichelle. Dowiedzialam sie o tym dopiero pozniej, przegladajac swoje notatki na temat tego, co jest do zobaczenia we Florencji.
P.s. Zdjecia obrazow nie sa mojego autorstwa – nie wolno robic zdjec wewnatrz galerii. Madonna pochodzi z oficjalnej strony galerii , a Botticelli pochodzi stad .