We wtorek wybralam sie na warsztaty z fotografii, czarno bialej. O fotografii bylo niewiele, ale zrobilismy swoje wlasne aparaty fotograficzne!
Zajecia byly swietne. Zrobilismy swoje wlasne, tzw. 'pin hole camera', czyli aparat otworkowy.
Kazdy musial przyniesc puszke lub pudelko. Pozniej pomalowalismy to pudelko (puszke) czarnym sprejem w srodku, pozaklejalismy wszelkie mozliwe otwory – tak, aby do srodka nie dostalo sie swiatlo.
W jednej scianie pudelka zrobilismy dziure. Wielkosci 1×1 centymetra. Dziure zakleilismy czarna tasma. W tasmie zrobilismy kolejna dziurke, tym razem dziurka byla malutka, wykonana igla.
Na to kolejna tasma – aby zakryc dziurke. W ciemni wlozylismy do pudelka papier fotograficzny, zamknelismy pudelko, i juz, gotowe.
Dzisiaj musialam wykonac tym aparatem zdjecie – odkleic tasme, zakrywajaca dziurke, naswietlic (przez 3 minuty), i ponownie zakryc tasma dziurke.
Dzis wieczorem, na kolejnych warsztatach, bedziemy wywolywac te zdjecia.
Jestem bardzo ciekawa, co mi wyjdzie 🙂 Pewnie nic, bo znajac mnie cos tam zle naswietlilam, albo zle ustawilam 'aparat'…
Po wywolaniu zeskanuje, i umieszcze na Mazusach, zebyscie mogli sobie obejrzec.
sobote wybralismy sie na wyscigi motocyklowe. Wydarzenie na skale swiatowa, z takimi osobnikami jak Biaggi. Bylo glosno, bylo tloczno, bylo super. 




Florencka ulica to waziutkie uliczki, wysadzane kamieniami, gdzie toczy sie walka pomiedzy motocyklami, autami, i pieszymi, gdzie kazdy probuje wyrwac kawalek, jakze ograniczonej, przestrzeni dla siebie.