Weekend byl dosyc zajety.
W piatek (tutejszy weekend, jak stali bywalcy Mazusow wiedza, to piatek i sobota. Niedziela jest dniem roboczym) bylismy na urodzinach u Artura. Artur wlasnie skonczyl 4 lata, i jest synem Sylwii, mojej polskiej kolezanki z Kataru.
Po urodzinach, jako ze nie chcialo nam sie wracac do domu, pojechalismy do City Center, czyli tutejszego centrum handlowego (jednego z wielu). City Center ma to do siebie, ze w piatkowy wieczor nie nalezy sie tam wybierac. No, chyba ze sie ma nierowno pod kopula, lub jesli sie lubi dzikie hordy – bo CC w piatek wieczorem to jedyna rozrywka wiekszosci ludzi w Katarze. Zatem miejsca parkingowego szuka sie przez pol godziny minimum, a pozniej trzeba sie lokciami rozpychac aby moc wejsc do jakiegokolwiek sklepu. Gdy juz dojechalismy do CC, doszlismy do wniosku, ze jednak jestesmy choc odrobine normalni, i sie stad zmywamy.
I sie zmylismy. Pojechalismy na kolacje do nowego hotelu Movenpick. Jest to drugi Movenpick w Katarze. Ten jest wyjatkowy, poniewaz nie maja licencji na alkohol. Procenty mozna kupic w Katarze w jednym tylko sklepie, i trzeba miec na to specjalna licencje. Mozna tez sie napic wlasnie w hotelach – bo tylko hotele moga sprzedawac alkohol. Restauracje na miesce juz nie. A w nowym Movenpick nie mozna sie napic. Slyszalam, ze to dlatego, iz wlasciciel jest bardzo wierzacym Muzulmaninem, przestrzega przykazan Koranu, i nie akceptuje w ogole alkoholu. Zatem postanowil, ze w jego hotelu wódy nie bedzie. No i dobrze, tylko ze chyba, jak Matt stwierdzil, wzial sie ten wlasciciel za zly interes. Bo spory procent dochodow hotelowych to wlasnie sprzedaz alkoholu (ktorego cena wyzsza jest niz w sklepie o kilka razy. Piwo na przyklad kosztuje cos w okolicach 30 riali chyba).
Po posilku wybralismy sie obejrzec jeden z pokoi hotelowych. Matt, odkad buduje hotel Ramada, ma hopla na punkcie hoteli. Zatem poszlismy ogladac. Movenpick, jak sie dowiedzielismy, nastawil sie na gosci dlugoterminowych. Nic dziwnego zatem, ze w kazdym pokoju jest aneks kuchenny. Do tego super telewizor (plazma, chyba). Kacik do pracy, internet, kacik do relaksu, i oczywiscie loze. Pokoj byl piekny. Cena tez niezla. 1100 riali za noc. W sobote bylismy na malowaniu ceramiki, balecie, i Wheels and Heels, ale o tym nastepnym razem, bo do dzieciecia musze leciec.