Do kandydatow i nie tylko

A ze mi jutro telefon wylaczaja, wiec dzis ostatni wpis przed wylotem do Anglii.

Wszystkich kandydatow chetnych na ziecia prosze o przeslanie odpowiedzi na ponizsze pytania:
– przyszly zawod i zarobki
– stosunek do kobiet
– stosunek do calowania sie na pierwszej randce
– wyniki ostatnich badan
– historie chorob
– historie rodziny

Do aplikacji prosze zalaczyc zdjecie. Wszystkich kandydatow zakwalifikowanych do rundy drugiej poinformujemy droga emailowa. 🙂

I jeszcze slowko o Zuzannie (na specjalne zyczenie p. I.J.)
Zuzia nacharchala Oli w oko.
– Zuziu, dlaczego to zrobilas?
– Bo tak siedzialam obok Oli, siedzialam, patrzylam w okno, i mi sie zachcialo…

No tak, chcialo jej sie napluc, to se naplula….

Do poczytania z Anglii, a potem z Kataru. Kapelusza chyle 🙂

Bedzie mi brakowalo..

Czas wyjazdu z
Polski zbliza sie nieublaganie. Niestety. Juz sie przyzwyczailam do Polski. Bedzie
mi brakowalo zywieckiej kielbasy, polskiego chleba, jogurtow o najdziwniejszych smakach…

Polskiej pogody, Starowki,
parkow, zieleni, i spacerow wzdluz glownych ulic Woli….

Humorzastych urzedniczek,
nieuprzejmych ludzi, tramwajow i autobusow…

Sklepow z
pieknymi ciuchami, ubranych-rozebranych dziewczyn, polskich chlopakow ze
sluchawkami w uszach….

Wszystkie te male
rzeczy, ktorych nie ma w Katarze… bedzie mi ich bardzo brakowalo. Glupia taka
jestem, wszyscy uciekaja z Polski, a mnie tutaj dobrze, tutaj mam taki
wewnetrzny spokoj, tutaj mi chyba najlepiej…

Idealne
rozwiazanie – od maja do wrzesnia w Polsce, od wrzesnia do kwietnia w Katarze 🙂

Odezwe sie z Anglii, obiecuje (bedziemy tam dwa  tygodnie przed powrotem do Kataru).

Urzednicy

Ja to chyba mam
taka nature narzekacza chyba, bo tylko narzekam i narzekam! Ale jak tu nie
narzekac, kiedy wchodze do biura, i widze taka krowe nadeta, purchawe obrazona
na caly swiat, ktorej sie wydaje ze petent to intruz, i ze mu laske robi?
(łaskę, nie laskę!)

To juz nie te
czasy, prosze pani, kiedy urzedniczka byla zaraz po Panu Bogu.

Poza tym,
przeciez odrobina usmiechu nie boli, a jakze milej nam by sie zylo, gdybysmy
byli bardziej przyjacielscy dla innych…

Prawda?

Panstwo w paszportach

W biurze
paszportowym.

– Kto z panstwa
jest ostatni?

– Nie ja!

– Ja tez nie!

– To zatem chyba
ja?

– Nie, za pania
jest jeszcze tamta pani co to wyszla, a za tamta pania jest jeszcze ten pan, co
to przyszedl z ta druga pania….

– Ale przed tamta
pania byla ta pani w rozowym!

– To zatem ja
bede za ta pania…

– Tak, a za pania
bedzie taka jeszcze jedna pani…

Jedna pani
powiedziala drugiej pani…. sie tych pani i panow narobilo! Same wielkie
panstwo w tym biurze paszportowym przesiaduje!

W autobusie

W autobusie:

– O, jakie ona ma
dlugie wlosy!!

– O, jaka
malutka!

– Jaka kudlata!

W tym momencie
sama zainteresowana postanowila sie wlaczyc do rozmowy:

– Laaaa, laaaaa,
laaaaaaaaaaa!

Starsza pani
siedzaca przy oknie:

– Moze trzeba by
jej pieluszke zmienic? (taa, w jadacym autobusie)

Druga pani,
stojaca obok wozka:

– Moze ona
glodna?

Pan:

– Pewnie jej za zimno!

Pani trzecia:

– Eeee tam zimno,
przeciez jest goraco!

Pani czwarta:

– Smoczka nie ma?

Ja:

– Nie ma.

Ponownie pani
czwarta (ktorej dzieci, o ile je ma, maja chyba okolo trzydziestki):

– A lekarze teraz
zalecaja ssanie smoczka, wie pani?

– Tak, wiem.

Pani piata:

– Prosze ja wyjac
z tego wozka, tak placze i placze!

Ja:

– Nie wyjme jej,
bo autobus jedzie, a ja stoje, i to nie jest bezpieczne.

Pani piata:

– Ale tak jej
szkoda, tak placze i placze!

No pewnie, ze
szkoda. Lepiej, zeby przy gwaltownym hamowaniu poleciala i rozbila sobie glowe,
wtedy bylaby cicho!

Takie to sobie
rozmowy w autobusach prowadze….

Nawyki zywieniowe

Siedze sobie z
corkami w restauracji. Ja bardzo lubie obserwowac ludzi, wiec siedze tak sobie
i obserwuje.

Wchodza trzy
kobiety, widac, ze wyszly z biura na lunch. Jedna chuda, jedna normalna, i
jedna gruba.

I patrze tak
sobie co zamawiaja.

Ta chuda zamawia
wielka porcje makaronu z miechem i sosem, do tego coca cole.

Ta normalna
zamawia makaron i sok.

A ta gruba
zamawia salatke i dietetyczna cole.

Tak zauwazylam,
ze im czlowiek grubszy tym bardziej dietetycznie jada ‘na miescie’.

Np. w McDonald’s –
podczas gdy grubaski zamawiaja salatki i niemal zawsze dietetyczne cole,
chudzielce jedza hamburgery i pija ‘regularny’napoj.

Jak to jest? Pewnie
grubasek naje sie dietetycznie w ciagu dnia, a pozniej wieczorem atakuje z
zacieciem wlasna lodowke, oprozniajac ja z wszelakich smakolykow. Podczas gdy
chudzielec caly dzien je normalnie, nie wyglupiajac sie z wiecznym
odchudzaniem, i dzieki temu nie tyje….

Ale jak to jest naprawde
to nie wiem.

Ide do kuchni,
zobacze, co mam w lodowce.

Jak to jest?

Jak to jest???

Gdy ja ide z Ola,
to staje sie niewidoczna – przechodnie widza tylko Ole, mowia: jaka ona
sliczna… jaka malutka….
usmiechaja sie na jej widok szeroko… ale mnie
nikt nie zauwaza.

Gdy Matt idzie z
Ola, to ON skupia na sobie uwage wszystkich dziewczat, nie Ola! Do tego
stopnia, ze w sklepie z butami wszystkie ekspedientki olaly totalnie
klientki i ustawily sie w wianuszek dookola troskliwego tatusia…

No i jak to jest?