Ze wzgledow oczywistych rzeczy inne malo mnie teraz interesuja.
Codziennie jezdze do szpitala, i czas swoj dziele pomiedzy Ole (byly
wymioty? Nie chce ssac piersi; byla kupa? Jakies postepy?) a Zuzie (mama, ale
kiedy wrocisz ze szpitala? Mama, pobaw sie ze mna! Mama, nie jedz!).
Wypatrzona kupa byla!! Byla we wtorek. Mala, bo mala, ale byla. Za to teraz
Ola jest jak zywe szambo – wypuszcza kupy z czestotliwoscia kilku na godzine. Az
sie martwie, czy to normalne! No i wyjeli jej ta rurke – miala rurke z jelit,
przez wyrostek i brzuszek, na zewnatrz. Teraz jej nie ma. Jest za to dziurka w
brzuszku, z bardzo czerwonym srodkiem.
Tylko Zuzi mi szkoda – bo biedna pol dnia matki nie oglada. Jak na
czterolatke jest bardzo, ale to bardzo ‘rozumiejaca’ – wie, ze tak trzeba, i
juz. Wie, ze mama musi pojechac, ze nie moze z nia byc caly czas. Chociaz widac,
ze jest jej z tym ciezko.
Ach, i odbylo sie pierwsze spotkanie siostr. Zuzia jest bardzo czula
starsza siostra. Co widac na zdjeciu ponizej.
