Rano Magda znow po mnie przyjechala, i o
8:30 pojechalysmy do szpitala na Kasprzaka. Na izbie przyjec bylo pare osob. W
koncu mnie poprosili do pokoju.
A pani na dzien dobry mnie pyta: ‘No i co
ja mam z pania zrobic?’. Ponioslo mnie. No a skad ja mam wiedziec? To oni
powinni wiedziec, co ze mna zrobic. Powiedzialam jej (grzecznie), ze to nie ja
jestem lekarzem, ze to oni powinni wiedziec, co ze mna zrobic, i powiedzialam
rowniez, ze mnie wczoraj bardzo nieladnie potraktowano. Zaraz druga taka chuda
na mnie wsiadla, zebym tak sie nie odzywala, bo nie ma lekarzy, a w Anglii to
bym sie tak nie mogla odezwac (a co ma Anglia do tego?).
Zrobili mi KTG i kazali czekac.
No to czekalysmy przed izba przyjec. Tak
do 11:00 mniej wiecej. W koncu lekarz mnie przyjal. Pomijajac fakt, ze
siedzialam w tym pokoju przez poltorej godziny (bo doktor wykonywal telefony w
sprawie tysiaca innych spraw, albo latal na oddzial albo Bog wie gdzie, i
zostawial mnie na pol godziny na przyklad, czekajaca az on dokonczy zdanie), to
wizyta byla niezbyt mila.
Rozpoczal od stwierdzenia, ze wyjscia sa
dwa. Numer jeden: moge sobie pojechac do lasu, i sama byc swoim problemem – bo
moga mnie od szpitala do szpitala odsylac, i nikt – oprocz mnie – nie bedzie
mial problemu, bo sie go bedzie pozbywal.
Rozwiazanie drugie: oni mnie przyjma na
patologie, beda mi robic KTG trzy razy dziennie, no i w koncu podejma decyzje
czy robic cesarskie ciecie (i jesli tak to kiedy), no i co dalej. No, ale
oczywiscie, po dlugim weekendzie, bo teraz nie ma lekarzy!!!
Powiedzialam, ze doktor Ziolo powiedzial,
iz powinien mnie (moje usg i dzidziusia) obejrzec chirurg neonatolog, aby mogl
ocenic czy jest wada czy nie, czy trzeba robic operacje natychmiast czy nie….
Doktor na izbie przyjec stwierdzil, ze
chirurg to bedzie dzidziusia ogladal po porodzie, a teraz to na pewno nie.
Pewnie go w ogole w szpitalu nie bylo, i dlatego nie.
W kazdym badz razie stanelo na tym, ze do
szpitala mam przyjechac (znow, po raz trzeci) dzisiaj o 19:00.
Potem Magda wydzwaniala po roznych
znajomych lekarzach, kazdy sie chce umawiac na wizyty prywatne, jakies prywatne
usg, ale nic z tego nie wynika.
Jesli bede lezala na tej patologii, a oni
mi nie beda nic robili, to sie boje, ze moze sie cos zlego stac….