Ostatnio mam jakis przesyt internetu. Na sama mysl o komputerze robi mi sie niedobrze. Siadam co rano, a jakze, sprawdzam poczte, pisze, ale tak jakos bez zaciecia.
Podobnie jest z kielbasa. Tak bardzo mi sie chcialo, mialam jesc kielbase, tylko wieprzowa, na kilogramy. A tymczasem co? Patrzec na kielbase juz nie moge.
Czy to dlatego, ze gdy mamy czegos za duzo, to przestaje to byc atrakcyjne? A jesli tak, to czy dzieje sie tak ze wszystkim?
Wezmy na przyklad seks. Czy seks moze sie znudzic? Czy moze sie nam przejesc? Nie mowie tu o sobie, bo maz daleko, ale czysto teoretycznie sobie rozwazam.
Albo wycieczka na Bahama. Czy gdybysmy byli tam zbyt dlugo, to czy w koncu mielibysmy dosyc Bahama i zatesknilibysmy za naszym rodzimym mieszkankiem w bloku?