Arabska goscinnosc czyli Ramadan Tent

Wczoraj wieczorem wybralismy sie do tzw. Ramadan tent, czyli namiotu ramadanowego.

W
zasadzie podczas Ramadanu chyba kazdy hotel ma taki namiot. My akurat
poszlismy do hotelu Ramada, to ten zloty budynek ktory widac z tylu na
zdjeciu powyzej.

Namioty
sa uosobieniem arabskiej goscinnosci podczas Ramadanu. Sa one miejscem
gdzie przychodzi sie z rodzina, znajomymi, duza grupa ludzi. Siedzi sie, je,
pije, pali fajki wodne (shisha), i milo spedza czas w towarzystwie.
Namioty, chociaz otwarte od godziny 20:00 zaczynaja sie zapelniac
dopiero okolo 22:00, najwieksze tlumy sa od 22:00 do 2 nad ranem.
Mowilam Wam, Ramadan to czas zycia nocnego.
Na zdjeciu ponizej shishe przygotowane dla gosci.

Okolo godziny 22:00 w namiocie zaczyna sie robic tloczno, zapach jedzenia miesza sie z zapachem dymu tytoniowego z fajek wodnych – jablkowym, truskawkowym, winogronowym… Poprzez gwar wielojezycznych rozmow przebija sie muzyka – tradycyjne piesni arabskie w wykonaniu zespolu na zywo.

A o jedzeniu bedzie w nastepnym wpisie, bo  ten juz sie dlugi zrobil. I przepraszam za kiepska jakosc zdjec, warunki bardzo niesprzyjajace byly (ciemno :)).

Zero seksu, zero alkoholu

Zapomnialam dopisac, iz w czasie Ramadanu nie tylko sie nie je w ciagu dnia, ale rowniez seksu uprawiac nie mozna, i muzyki tez sie nie powinno sluchac. Jest nawet oficjalny zakaz, i np. w centrum handlowym nie leci muzyka, tylko jakies arabskie zawodzenia – nie wiem, modlitwy?

Radek napisal w komentarzu, iz Muzulmanie nie zawsze poszcza w czasie Ramadanu. To uzmyslowilo mi cos. Oni maja niesamowicie dziwne podejscie do pewnych spraw.

Np. nie wolno im pic alkoholu. A w barach widzi sie Katarczykow nad kuflami pelnymi piwa. Tylko wiecie co? Te kufle sa zakryte podstawka od piwa. Ta podstawka lezy na szklance z piwem, i taki Katarczyk jak chce sie napic to ja nieco zsuwa, lapie lyka, i zakrywa piwo ponownie.

Kto zgadnie dlaczego?
———————————————-
Dobrze sie Wam udalo zgadnac. Zakrywaja to piwo, bo wtedy Allah z gory nie widzi, ze oni piwo pija. Super logika, nie?


I forgot to write that during Ramadan not only eating is forbidden, but also sex, and one shouldn’t listen to music. There is an official ban on music during this time, and e.g. in supermarket they can’t play music. Instead we can hear some kind of Arabic singing, probably praying?

Someone in comments wrote that Muslims not always fast during Ramadan. This reminded me that they have very strange attitude to some things.

For example they can’t drink alcohol. But in bars you can see Qataris with glasses full of beer. But you know what? These glasses are covered with a beer mat – it’s on the top of the glass. When a Qatari wants to have a sip, he moves the matt a bit, has a sip, and again covers the glass.

Who knows why?
—————————
They do it so that Allah doesn’t see that they’re drinking beer. Great logic, isn’t it?

Garangaou

Zuzia przyniosla dzis z przedszkola do domu wiaderko pelne slodyczy. Uzmyslowilo mi to, iz 15 dnia Ramadanu odbywa sie swieto garangaou.

Tego dnia dzieciaki, ubrane w tradycyjne stroje, odwiedzaja domy w sasiedztwie i spiewajac tradycyjne piosenki zbieraja slodycze. Rytual bardzo podobny do amerykanskiego Halloween albo naszych rodzimych ostatkow.

Piosenka Garangaou

Przyszlismy tutaj dzieki … (tutaj pada imie jednego z dzieci rodziny, do ktorej drzwi dzieciaki zapukaly)
On (ona) otworzy torbe i nam da
Niech Allah chroni jego (ja) dla jego (jej) matki
Niech Allah chroni go (ja) przed deszczem.

Tlumaczenie moje, z angielskiego, nie z arabskiego bron Boze 🙂


Zuzia brought today from the nursery a bucket full of sweeties. This reminded me that on the 15th day of Ramadan here is a holiday of garangaou.

On this day kids, dressed in traditional outfits, go to neighbouring houses and singing traditional songs they collect sweeties. This ritual reminds a lot about Halloween.

Garangou song


If it were not for (name of one of the kids of the host family), we would not have come
He (she) will open the bag and give us
May Allah keep him (her) safe for his (her) mother
May Allah cover him (her) in the courtyard from the pouring rain

Powitanie w Katarze

O 22:30 Katar powital mnie trzydziestopieciostopniowym (co za slowo!) upalem, wielka wilgotnoscia, stesknionym mezem, zagubionym bagazem, okrutnymi korkami na drogach i Ramadanem.

Tak, tak, jest juz Ramadan. Oznacza to zakaz jedzenia w miejscach publicznych w ciagu dnia, ale rowniez wsciekly ruch na drogach po godzinie 19:00, jak juz Muzulmanie sie najedza i pomodla.

Poza tym jeszcze sie nie rozpakowalam, jakos tak sie zabrac nie moge do  tego.

Maz mi ogrodka calkiem nie usmiercil, drzewa nawet sporo podrosly, rzucaja teraz piekny cien…

O Ramadanie i innych rzeczach napisze wiecej pozniej, generalnie znow wracam do katarskich opowiesci, a teraz biore sie za te torby w koncu, przeciez ilez mozna czekac.

Zobacz siebie za 40 lat

No to od razu zgadliscie…. najstarsza pani magister, no coz, tak mi zeszlo 🙂

Na tym zdjeciu jestem ja, postarzona o 40 lat. Tylko ta mloda szyja…. a najbardziej mi sie podobalo porownanie do Angeliny Jolie, bo moj maz sie slini za kazdym razem jak ja widzi. Moze sie poslini i na moj widok.

Wy tez sie mozecie tak pobawic. Wystarczy miec swoje zdjecie w formie elektronicznej, a nastepnie kliknac tutaj. A pozniej zaznaczyc male (jesli jestesmy facetem) lub female (jesli kobieta), oraz Caucasian (chyba ze jestesmy czarni lub pochodzimy z Azji).

I mozna zobaczyc siebie za 10, 20, 30 lub 40 lat. Albo zobaczyc jak bysmy wygladali gdybysmy urodzili sie innej plci.

Pochwalcie sie jak wygladacie, i dajcie znac w komentarzu, polece obejrzec 🙂

A kto to? Zagadka

Wiem, wiem, ostatnio bardzo zaniedbuje wszystko: Mazusy, znajomych… a to wszystko dlatego, bo wyjezdzam juz jutro, i mam mase roznych rzeczy do zalatwienia… Ale juz za kilka dni wszystko wroci do normy… Nudne poranki, nudne popoludnia, nudne wieczory…

Poniewaz juz sie nie odezwe w tym tygodniu, wiec dam Wam cos super fajnego do zabawy. Zabawa bedzie pozniej, teraz zagadka:

Poznajecie ta pania? O odpowiedzi prosze dzisiaj, bo wieczorem rozwiazanie plus obiecana frajda.


Do you know who this is? Answer this evening.

Nowy aparat

Zatem wygralam ta aukcje na allegro, i kupilam sobie Canona. Wyglada tak:

I dopiero ucze sie go uzywac 🙂 A Minolte sprzedalam. Tez przez Allegro 🙂 Szkoda, ze w Katarze nie bede mogla allegrowac, bo koszty transportu by mnie zabily. A laptop nowy tez by sie nam przydal, bo w starym ekran nie dziala 😦

Allegro

Wygralam swoja pierwsza licytacje na allegro.pl!!!!

Kupowalam nowy aparat fotograficzny, i wczoraj wieczorem siedzialysmy z mama i licytowalysmy. W ostatniej minucie przebilam i tak sie okazalo, ze moja oferta byla ostatnia! Bo aukcja sie skonczyla 🙂 Teraz tylko trzeba zaplacic.

Takie licytowanie wciaga troche. Siedzi sie, obserwuje sie ta aukcje, obserwuje sie inne aukcje tez… to troche jak hazard, gdy sie raz zacznie, to trudno skonczyc.

Pewnie dlatego jest tylu ludzi, zwlaszcza w U.S. i w Anglii, uzaleznionych od eBay – po prostu kupuja, kupuja, kupuja. Raz slyszalam smieszna piosenke: posiadam zepsuty zegarek – kupilem na eBay; mam podarte rajstopy – kupione na eBay; nawet sobie sprawilem kolo mlynskie – oczywiscie na eBay 🙂


I won my first auction on the internet (something like on eBay)!!!

I was buying a camera, and last night we were sitting with my mum and were trying to buy this camera. In the last minute I gave my price, and it turned out that the auction was finished, and I won it!

This auctioning is very engaging. You sit, and watch the auction, you watch other auctions as well… it’s a bit like gambling, once you start, you can’t stop.

Probably that’s why there are so many people addicted to buying on eBay, especially in U.K and U.S. I once heard a song, something like this: I have a broken watch – I got it on eBay; I have old stockings – bought on eBay; – I even got myself a miller’s wheel – on eBay 🙂

Internetowa mama

Rano byly problemy z internetem, stad tez wpis dopiero teraz.

Otoz zauwazylam, iz moja mama, gdy korzysta z internetu, to wpisuje adres na stronie googla. Najpierw zawsze z ulubionych wybiera http://www.google.com, a dopiero pozniej na tej stronie (w okienku wyszukiwania) wpisuje adres.

Ale najfajniejsze jest cos innego. Zauwazylam, ze zanim zamknie strone, to najpierw naciska ‘wstecz, wstecz, wstecz’ dopoki nie dojdzie do strony startowej.

– Mama, po co to robisz? Zamknij po prostu ta strone.

– No przeciez zamykam! Tylko najpierw musze je wszystkie zamknac!

I nie da sobie wytlumaczyc, ze mozna inaczej. Czyz nie kochana? 🙂