O namiocie ramadanowym pisalam, dzis bedzie o Iftar, czyli pierwszym posilku przerywajacym calodzienny post. Wybralismy sie na takowy do Doha Club.
Na stolach na talerzykach staly przygotowane daktyle – to nimi wlasnie przerywa sie post. Stal tez w szklankach laban, czyli cos co przypomina w smaku kefir naturalny.
Stoly byly olbrzymie, najmniejszy nakryty na 7 osob. Nie bez powodu. Posilek iftar jest spozywany w bardzo licznym gronie – do Doha Club przyszly cale rodziny, po 15, 20 osob.
Iftar mial forme bufetu. I chociaz przyszlismy nieco wczesniej, i chociaz wszystko bylo przygotowane, nie moglismy zaczac jesc dopoki slonce nie zaszlo.
Zarcia bylo co niemiara. Najpierw podano nam zupe z zielonego groszku, przepyszna byla. Pozniej przystawki, oczywiscie arabskie.

Na zdjeciu ponizej w lewym dolnym rogu widac warzywa marynowane – bardzo kwasne i najczesciej ostre. Lubiane przez Arabow bardzo. A kto mi powie co to jest obok warzyw? Ma to konsystencje i wyglad paprykarzu (takiego z puszki), i jest bardzo ostre w smaku?
I desery.
A ze to byl bufet, czyli jedz ile mozesz, po powrocie do domu wazylam o poltora kilograma wiecej!!!! Po jednym posilku! Calosc przebiegla dosyc szybko, zaczelo sie okolo 17, o 18:30 juz prawie wszyscy goscie sobie poszli. Pewnie odpoczac, zanim wybiora sie do namiotu.
Today I’ll tell you about Iftar, that is a first full meal after all day fasting. We went to Doha Club for that.
On the tables there were dates waiting for us – fasting is broken with dates. There was also laban in glasses – some kind of sour milk, I can’t describe it better.
Tables were huge, for at least 7 people. Not without a reason. Iftar meal is eaten in a company of whole family, to Doha Club families of 15, 20 people came to eat.
Iftar was a buffet. Although we came earlier and everything was ready, we couldn’t start eating before sunset.
Food was plentiful. First we were given green peas soup. Wonderful. Then starters, of course arabic. Photos above.
Then main meals: rice with chicken, grilled meats, chicken curry, pepper beef burgers, some kind of fried dumplings with minced meat inside, fish called hammour, vegetables, and few other things which names I don’t know. There were also lamb’s tongues. Unfortunately I haven’t tried these 😦
And because it was a buffet, read eat all you can, I came back home heavier a kilo and a half!!! After one meal!!
The whole thing ended relatively quickly – started just after 5p.m., and at 6:30p.m. most of the guests were gone. Getting some rest probably before going to Ramadan tent.